Kaderem Attią Katarzyna Surmiak-Domańska

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - O Czym Milczą Francuzi -

W pana filmie „Odbicia pamięci” widzimy ludzi po amputacjach, a także chirurgów i psychiatrów, którzy opowiadają o bólu fantomowym. Odjęta kończyna boli, choć nie istnieje. Jak rozumieć tę metaforę w kontekście na przykład francuskiego kolonializmu?

– Prosty przykład. Wysiadam z żoną na paryskim lotnisku Roissy-Charles de Gaulle. Żona jest jasnowłosą i jasnooką Francuzką, ja mam dwa paszporty: francuski i algierski, i wyglądam, jak wyglądam. Strażnik oddaje żonie paszport bez mrugnięcia okiem, a na mój widok zaczyna się wahanie...

To było jeszcze przed zamachem na „Charlie Hebdo” czy po?

– Przed! Z dziesięć lat temu. Teraz to się zdarza na każdym kroku. Ale dzięki tamtemu wydarzeniu na Roissy udowodniłem żonie, że rzeczywiście traktują nas inaczej, bo ona zawsze mówiła: „Nie przesadzaj”. Wywołałem wtedy niezłą awanturę. Z całej kolejki pasażerów czekających do kontroli zatrzymano tylko dwoje ludzi: mnie i panią z Konga.

Pytam: „Dlaczego właśnie my mamy czekać? Dlaczego Arab i Murzynka? Biali przechodzą sobie ot tak, a może któryś niesie w plecaku bombę?”. Na to strażnik: „Jak pan tak może mówić! To rasizm!”. Ja: „To pan jest rasistą!”. Dziewczyna z Konga była zmęczona, robiła mi znaki, żebym odpuścił. Ja jednak nie dałem za wygraną, zażądałem wyjaśnień, zrobił się skandal, zaprowadzono mnie do biura, trwało to wszystko ze dwie godziny.

Zatrzymano was, bo?

– Tu właśnie dochodzimy do amputowanej kończyny i bólu fantomowego. Mamy funkcjonariusza i podróżnego. Podróżny ma ciemną skórę i w paszporcie Algieria albo słowo Kongo, czyli słowa kojarzące się z dawnym imperium kolonialnym. Funkcjonariusz formą niewolnictwa. W kolonializmie, zamiast eksploatować ciała ludzi, eksploatujemy to, co do nich należy. Francja najpierw okradła nas z naszych bogactw, a potem najęła nas do pracy. Ale płacąc śmiesznie mało i pozbawiając szansy na lepszy zarobek, uczyniła z nas niewolników.

A teraz samokrytyka.

Właśnie na to czekam. Pan też nosi w sobie ból fantomowy? Pana ojciec uczestniczył w demonstracji 17 października 1961 roku, zwanej masakrą paryską. Pokojową demonstrację Algierczyków brutalnie zaatakowała policja. Zginęło prawdopodobnie nawet 200 osób. Co panu opowiadał o tym wydarzeniu?

– To było pod sam koniec wojny algierskiej, która wybuchła w 1954 roku. W Paryżu wprowadzono godzinę policyjną, ale wyłącznie dla – Ofiar śmiertelnych było pomiędzy 100 a 200. Ale prasa podała liczbę dwóch zabitych i wielu rannych wśród policjantów. Sprawę uciszono.

Dzień 17 października był przez lata tematem tabu. Dopiero François Hollande jako pierwszy prezydent złożył publicznie, przy okazji rocznicy, hołd pamięci ofiar zabitych tamtego dnia. Choć zapomniał wspomnieć, z czyich rąk zginęły.

Papon przez lata pełnił wysokie funkcje państwowe, w latach 70. był ministrem finansów, został odznaczony Legią Honorową. Media dobrały się do niego dopiero w latach 80. W 1998 roku został skazany za zbrodnie przeciw ludzkości. Człowiekiem, który w latach 50. mianował Papona, pomimo jego przeszłości wojennej, na stanowisko szefa policji, był François Mitterrand, ówczesny minister spraw wewnętrznych. To był kat Algierii, odpowiedzialny za tortury, za stosowanie odpowiedzialności zbiorowej wobec ludności cywilnej. Masakra paryska to tylko odprysk tego, co działo się w Algierii. Powszechnie stosowanym narzędziem terroru był gwałt. Głośna była sprawa Djamilli Boupacha, którą oskarżono o podłożenie bomby. Dziewczyna miała 20

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.