Niemoc architekta

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Filip Springer

Niby nic, bo namiot. Ale nie taki zwykły, biwakowy. Namiot imprezowy, duży, profesjonalny, który na siebie zarabia, i to pewnie niemałe pieniądze. Pojawia się i znika w ogrodach pałacyku przy Foksal w Warszawie. Jego życie obserwuje szczególnie wnikliwie pewien natrętny urzędnik – Michał Krasucki, stołeczny konserwator zabytków. Zgodnie z jego wytycznymi namiotu być tam nie powinno.

Cóż jednak wielkiego – namiot, wielki mi skandal! Czepił się rzep ogona. Mało to samowoli po stokroć gorszych od tej? Mało zła w krajobrazie? No niemało. Sęk jednak w tym, że wszystkie te inne, gorsze, okrutniejsze samowole, którymi kraj nasz cały, potencjalnie piękny, od morza do Tatr upstrzony, biorą się z tej jednej, tak niepozornej.

Jak to być może, że z jednego namiotu tyle zła się bierze? Ano może, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pałacyk przy Foksal jest siedzibą pewnej kluczowej dla sprawy organizacji – Stowarzyszenia Architektów RP. I namiot stoi na należącym do SARP terenie. Restauracja Endorfina organizuje tam intratne rauty i eventy, gdzie warszawska śmietanka dobrze się bawi. Już w marcu media ujawniły, że stojący od 2014 roku namiot był samowolą, której inwestorem był SARP. Od wielu miesięcy trwa radosna wymiana uprzejmości między konserwatorem, architektami i restauratorami. W skrócie wynika z niej jedno – SARP niestety nic nie może, rozkłada ręce, owszem, stara się walczyć o jakość przestrzeni za swoimi oknami, no ale nie da się.

To wiele wyjaśnia. Bo jeśli architekci nie mogą się uporać z architektoniczną, ale jednak mocno nietrwałą (bo to w końcu tylko namiot) samowolą na własnym terenie, to co dopiero oczekiwać, że wezmą jakąś prawdziwą, a nie tylko deklarowaną, odpowiedzialność za to, co się dzieje w całym kraju. Polska przecież taka duża, nie widać całej z okien pałacyku przy Foksal. Jak nad tym budowlanym żywiołem zapanować, jak to ogarnąć, jak się o wspólną przestrzeń szczerze zatroszczyć? No nie da się.

Gdy napisałem „Wannę z kolumnadą” i w kilku wywiadach powiedziałem, że za chaos w polskiej przestrzeni odpowiedzialni są także (choć oczywiście nie tylko) polscy architekci, w ich szeregach podniosło się święte oburzenie. Znamienne, że oburzali się głównie architekci starszej daty. Ci młodzi przychodzili na spotkania autorskie i przyznawali mi rację, dodając co barwniejsze anegdoty ze swojego zawodowego życia. Gdy w sierpniu okazało się, że tylko genialny Czesław Bielecki zdołał przygotować projekt wielkiego Muzeum Bitwy Warszawskiej, SARP wydał szybko boleśnie lakonicznie oświadczenie, w którym słowem nie napiętnował samego architekta. A ten jeszcze na początku 2017 roku sędziował w SARP-owskich konkursach! Całą winę SARP przełożył na organizatora konkursu, czyli MON. Że architekt wziął udział w wątpliwej ustawce – nie jego wina!

Tak, bez wątpienia są siły silniejsze niż architekci. Jedną z nich jest ich własna chciwość.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.