Z Mariuszem Sepiołą, dziennikarzem, autorem książki „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę”, rozmawia Bożena Aksamit

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Polki W Himalajach -

Nie spodziewałam się seksizmu w tak kulturalnym towarzystwie.

– Moim pierwszym rozmówcą był Ludwik Wilczyński. Wspinał się przez wiele lat i dobrze znał środowisko himalaistów. Rozmowa krążyła wokół tego, jak traktowano w środowisku wspinające się dziewczyny, a traktowano nieciekawie. Wiedziałem więc o tym, zanim zacząłem rozmawiać z moimi bohaterkami, kobietami, które zdobywały na równi z mężczyznami najwyższe szczyty świata.

Nie zależało mi na sensacji, chciałem opisać zjawisko. Ale już w książce, którą Ewa Matuszewska napisała z Wandą Rutkiewicz w 1986 r. i która była dla mnie bardzo cennym źródłem, możemy przeczytać o latach 60. i 70. W środowisku górskim uważano, że dziewczyny wspinają się na doczepkę – na plecach facetów. Są przez nich „wciągane” na szczyty.

Jako element dekoracyjny?

– Męska narracja była jednoznaczna: „Po co dziewczyny, skoro jesteśmy najlepsi. To męska rzecz wspinać się w Tatrach czy Alpach, a już w górach wysokich baby w ogóle są nie do pomyślenia”. Pierwsza ważna wyprawa, w której brały udział kobiety, odbyła się w 1975 r. w masyw górski Gaszerbrum w Karakorum leżący na granicy Chin i Pakistanu. Kierowaną przez Wandę Rutkiewicz ekspedycję ośmiu kobiet wzmacniało siedmiu mężczyzn. W skład masywu wchodzi siedem szczytów, trzy mają ponad osiem tysięcy metrów. Założono, że jeśli kobiety mają wejść na jakiś szczyt, to powinny spróbować zdobyć niższy, dlatego pozwolenie obejmowało zdobycie Gaszerbrumu III, który miał 7952 metry. Rutkiewicz do ostatnich chwil nie ujawniała swoich planów. W trakcie zdobywania góry, a były to dziewicze tereny i trasę należało zaporęczować, wszystkie dziewczyny ciężko pracowały, na równi z mężczyznami. Niestety zaczęła się psuć pogoda i robiło się coraz mniej czasu, aby wejść na którykolwiek ze szczytów. Zaczęto dyskutować – część zespołu chciała zrezygnować, jednak Wanda Rutkiewicz zdecydowała, że wchodzi na Gaszerbrum III w zespole mieszanym z Alison Chadwick-Onyszkiewicz, jej mężem Januszem Onyszkiewiczem i Krzysztofem Zdzitowieckim.

Zdradziła koleżanki?

– Dziewczyny się wkurzyły, nie taka była umowa. Czuły się oszukane przez Wandę, ale awantura nic nie pomogła i Rutkiewicz nie zmieniła zdania. Ta historia pokazuje charakter Wandy, jej ambicję. Zdecydowała się wrócić z wyprawy z jakimkolwiek sukcesem, kosztem relacji z koleżankami. Wtedy dziewczyny się nie poddały i po raz pierwszy pokazały swoją determinację. Dzień po tym, jak ekipa Wandy zdobyła Gaszerbrum III, Halina Krüger-Syrokomska i Anna Okopińska weszły na Gaszerbrum II, który miał 8034 metry. Zostały pierwszymi kobietami, które stanęły w samodzielnym kobiecym zespole na szczycie ośmiotysięcznika.

Dużo w tym środowisku rywalizacji, napięcia i paskudnych emocji.

– Weźmy książkę Jacka Hugo-Badera o Broad Peaku, po której rozpętała się burza – jakie były krzyki i emocje. Dotyczyły nie tylko kwestii formalnych, ale – moim zdaniem – przede wszystkim relacji międzyludzkich, które Hugo-Bader pokazał. Podobnie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.