Mariusz Sepioło

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Polki W Himalajach -

– reporter związany z „Tygodnikiem Powszechnym”, publikuje także m.in. w „Polityce” i „Gazecie Wyborczej”.

Autor książki „Ludzie i gady” opowiadającej o życiu w więzieniu. 27 września nakładem wydawnictwa Znak ukazuje się jego książka „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę” – zbiór reportaży o największych polskich himalaistkach starszego i młodszego pokolenia które są dziś na wspinaczkowej emeryturze. Całe ich życie toczyło się wokół gór i są nadal bardzo mocno zanurzone w światku himalaistów.

Jak je przekonałeś?

– Mówiłem prawdę: że chodzę po górach turystycznie i himalaizmem interesuję się od wielu lat, stąd pomysł na książkę. Młodsze pokolenie himalaistek mniej zwracało uwagę na mój brak doświadczenia, może dlatego, że ich życie krąży nie tylko wokół gór.

Na mnie duże wrażenie zrobiła Kinga Baranowska. Kaszubka spod Wejherowa, wielkie sukcesy i dużo rozsądku.

– Doświadczeni himalaiści mówią o niej, że jest w górach niesamowicie solidarna, jeśli trzeba, schodzi ze szlaku i pomaga, a nie jest to często spotykane. Wanda Rutkiewicz zginęła, gdy miała 50 lat, i nie zdobyła wszystkiego, o czym marzyła. Kinga ma około czterdziestki i już osiągnęła to, co chciała. Inna sprawa, że środowisko górskie czeka na jej powrót i kolejne wielkie sukcesy.

Trudno mi zrozumieć przymus pchający w wysokie góry ludzi, którzy wiele osiągnęli i nie są już najmłodsi. Wielcy umierają jeden po drugim, tak jak Artur Hajzer, który był przyjacielem i mistrzem jednej z twoich rozmówczyń.

– Nie wszyscy. Mamy Piotra Pustelnika, który wspinał się także jako dojrzały mężczyzna, zdobył Koronę Himalajów i dla wielu wspinaczy jest mistrzem. Z drugiej strony mamy wielkich, doświadczonych himalaistów, którzy ciągle działają. Jest teoria, że po tragedii na Broad Peaku w 2013 r. Hajzer wyjechał z kraju, aby odpocząć albo uciec od afery, która wtedy wybuchła. Kierownik tej wyprawy Krzysztof Wielicki, który ma 67 lat, jedzie wkrótce na zimowe zdobywanie K2.

Ambicja wygrywa z wiekiem?

– Myślę, że parcie na szczyt, tzw. spręż, to nie kwestia wieku. Właściwe pytanie jest inne: gdzie dla wspinaczy znajduje się granica rozsądku? Maciej Berbeka, który zginął w 2013 r. podczas zejścia z Broad Peaku, wspinał się już na tę górę w latach 80. Wszedł na przedwierzchołek i był przekonany, że jest na szczycie. O tym, że nie zdobył szczytu, dowiedział się po powrocie do kraju. Było to dla niego taką porażką, że w 2013 r. nie było szans, aby zrezygnował – musiał wejść. Miał 59 lat i wspinał się z 30-latkami, którzy byli o wiele szybsi. Ekipa się rozdzieliła i podczas schodzenia ze szczytu Berbeka, który wspinał się w parze z Tomaszem Kowalskim, nie zdołał wrócić do obozu. Wspinacze musieli nocować w ekstremalnych warunkach. Kowalskiego odnaleziono po pięciu miesiącach na wąskiej grani, ciała Berbeki nie odszukano.

Kobiety są rozsądniejsze?

– Dążenie do celu za wszelką cenę dotyczyło tylko Wandy Rutkiewicz. Halina Krüger-Syrokomska zmarła w obozie podczas kobiecej wyprawy na K2 w 1982 r. Nie obudziła się ze snu. Powodem śmierci mógł być obrzęk mózgu wywołany chorobą wysokościową albo zator tętnicy płucnej.

Dobrosława Miodowicz-Wolf wierzyła w zasadę, że nigdy nie można zostawić w górach kolegi w potrzebie, pomagała słabszym, poręczowała im drogę i przeceniła swoje siły. Zasłabła, wisząc na linie.

Wśród kobiet bardzo mało jest więc przypadków, gdy powodem śmierci jest brak rozwagi. Zazwyczaj przytrafiają im się nieszczęśliwe wypadki.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.