Katarzyna Surmiak-Domańska

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Aktorka, Która Się Wtrąca -

Co pani czuje jako postać robiąca fellatio Janowi Pawłowi II?

– Myślę w tej scenie o dziecku zmuszonym do wykonania takiej czynności względem kogoś, kto ma nieograniczoną władzę i chroniony jest ogromnym autorytetem. To scena o przemocy i o upokorzeniu.

Poza tym to nie jest Jan Paweł II ani papież, tylko figura go przypominająca, symbolizująca Kościół. To scena opowiadająca o relacji ofiara – Kościół.

Ile trwa ta scena?

– Minutę, półtorej...

Okropnie długo.

– Dużo się w niej dzieje. Ma swój rytm, jest coraz bardziej agresywna. Podczas tej półtorej minuty buduje się relacja pomiędzy ofiarą a społeczeństwem, które patrzy w milczeniu, nie pomaga. Zerkam na widownię i widzę siedzących nieruchomo ludzi. Nie mogę na nich patrzeć, bo tak się wstydzę. Wiem, że krytykują mnie w głowach. Jestem zła, że nikt nie reaguje.

A co czuje pani w tej scenie prywatnie?

– Coś odwrotnego. Boję się nieprzewidzianej reakcji publiczności. Za kulisami, jakieś dwa metry ode mnie, stoi pan Marek, nasz agent ochrony. Od niedawna mamy bramki do wykrywania metalu i strach jest mniejszy, ale i tak za każdym razem boję się, że ktoś do mnie strzeli.

Ludzie, których pani widzi ze sceny, są raczej po pani stronie. Kiedy byłam na spektaklu, sala raz po raz wybuchała śmiechem. To był trochę nerwowy śmiech, oczyszczający.

Ci, którzy się oburzają, zostają na zewnątrz.

– Telewizja Polska, pokazując fragment tej sceny, zręcznie ją zmanipulowała, całą uwagę przekierowując na seks. Z opisu TVP wynika, że to papież jest tutaj ofiarą – molestowany przez rozpustną kobietę. Jeżeli ktoś nie widział spektaklu i bazuje tylko na informacjach podanych przez prorządowe media, nie dziwię się, że jest oburzony.

Na początku miała być po prostu „Klątwa” Stanisława Wyspiańskiego.

Tyle że w inscenizacji Olivera Frljicia, chorwackiego reżysera znanego w Europie z kontrowersyjnych spektakli.

W 2013 r. dyrektor Starego Teatru Jan Klata odwołał tuż przed premierą jego

„Nie-Boską komedię. Szczątki”, w której odnosił się do polskiego antysemityzmu i języka, jakim mówi się u nas o Holocauście.

– „Klątwa” już sama w sobie jest wstrząsająca. Wyspiański porusza sprawy, które za jego czasów były totalnym tabu – związek kobiety i księdza. Ostracyzm spotyka ją i ich dzieci. Tabu jest też relacja matki i syna, który jest bohaterem, bo przywdział sutannę.

Oliver od lat konfrontuje się w teatrze z przemocą. Sam jej doznał, przeżył wojnę na Bałkanach, jako nastolatek mieszkał w obozie dla uchodźców. Pierwsza rzecz, o którą nas zapytał, to jakie dzisiaj mamy w Polsce tabu. Wyszliśmy naturalnie od Kościoła, bo o tym jest sztuka, i wszyscy zgodziliśmy się, że największe tabu to pedofilia wśród księży. Zaczęliśmy czytać polskie reportaże na ten temat. Obejrzałam filmy fabularne „Siostry magdalenki” i „Spotlight”, a także dokument „Mea Maxima Culpa: Milczenie Kościoła” o głuchoniemych dzieciach wykorzystywanych w internacie kościelnym w USA. Przeczytaliśmy książkę „Lękajcie się” Ekke Overbeeka, który podsumował ten problem w Polsce na tle Irlandii czy Niemiec. Polskie dziecko skrzywdzone przez duchownego to najsmutniejsza z ofiar. Marne ma szanse na odszkodowanie, na przeprosiny, na ukaranie winnego. Kiedy Polka zostaje zgwałcona w Rimini przez Afrykanów, wybu-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.