Gram w golfa z Jerzym Dudkiem

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Czerkawski Małgorzata I. Niemczyńska

Akurat dużo się dzieje – mówi mi Mariusz „SuperMario” Czerkawski, najwybitniejszy polski hokeista. W drużynie New York Islanders strzelił 120 bramek, asystował przy 126. Był pierwszym Polakiem grającym w National Hockey League (NHL). Po czterech meczach dorobił się tam 14 szwów, w ciągu 12 sezonów cztery razy złamał nos. Wciąż ma wszystkie kończyny. Na sportową emeryturę przeszedł w glorii ponad osiem lat temu.

– Jest dobry okres, sezon zimowy się zbliża – ciągnie Czerkawski. – Przez moje stowarzyszenie Sport 7 zaczynamy organizować turnieje hokejowe dla dzieciaków. Robimy też Lodomanię w Łodzi – nie tylko dla młodych hokeistów, ale również dla ludzi, którzy chcą po raz pierwszy spróbować jeździć na łyżwach. Oprócz mnie jest w tym przedsięwzięciu kilku olimpijczyków, jak Wojtek Tkacz, Andrzej Tkacz i Dariusz Garbocz. Po raz kolejny chcielibyśmy zorganizować Czerkawski Cup dla najmłodszych na Zimowym Narodowym. Już się nie mogę doczekać.

W międzyczasie zaczynają się mecze hokejowe: NHL, polska liga, potem będzie olimpiada... Jestem zaproszony do komentowania tych wydarzeń.

Poza tym mam zaplanowanych kilka wyjazdów golfowych. Wygrałem eliminacje krajowe naszych celebrytów. Pod koniec listopada pojadę do Malezji na światowy finał. Na pewno nie będę się nudził tegorocznej zimy – i mogę się spodziewać dużych wahań temperatury. Prawdopodobnie pojedzie ze mną także Jurek Dudek, często bierzemy razem udział w różnych turniejach amatorskich w Polsce. To nie tylko nasza pasja, gra też np. Mateusz Kusznierewicz czy Szymon Ziółkowski. I Zbyszek Boniek, który zaczął grać najwcześniej z nas wszystkich, bo najwcześniej przeszedł na emeryturę. Mieszkał we Włoszech niedaleko pola golfowego. W Polsce jest nas już spora grupa byłych sportowców, choć jeszcze nie tak liczna jak w Anglii, Ameryce czy Szwecji.

Coś jest w tym sporcie. A my lubimy rywalizować. Mamy też więcej czasu niż kiedyś, możemy spędzać po kilka godzin na polu golfowym, nie musimy czekać na weekend. Grałem też dużo w tenisa, ale jednak golf to nie przypadek. Jak człowiek wsiąknie w tę dyscyplinę, robi się niebezpiecznie, bo naprawdę może się zatracić. Grają w niego Michael Jordan, Roger Federer czy Rafael Nadal, a także politycy, aktorzy, gwiazdy estrady... Justin Timberlake ma swoje pole.

Fajnie zacząć dzień od paru szybkich dołków. Każde uderzenie jest inne. Wyjątkowe. Jak się dobrze zastanowić, to każde pole na świecie jest inne, a nawet każdy dołek. Niekończąca się opowieść.

Niewiele nas ogranicza: łatwo grać też bez partnera, możemy iść sami na kilka dołków, zrelaksować się, potrenować we wspaniałym krajobrazie. Podobno to jeden ze zdrowszych sportów, bo chodzi się po osiem-dziesięć kilometrów. Można grać do stu lat.

To oczywiście nie tak, że każdy, kto złapie za kij, zakocha się w tym sporcie. Ja trzy razy podchodziłem do golfa, zaskoczyło dopiero za trzecim. Za to na dobre.

I tak moje życie się toczy: między lodowiskiem a polem golfowym. Zaraz idę na hokej z synem. Ma już osiem lat.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.