Z dr Joanną Stojer-Polańską, kryminalistyczką, rozmawia Wojciech Orliński

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Powrót Norweskiego Policjanta -

Harry Hole to policjant, który łamie prawo, fałszuje dokumenty, prowadzi po pijaku, zastrasza świadków, przemyca narkotyki, a jednak go lubimy. Za co?

– Ja go lubię za to, że nie odpuszcza. Niczego się nie boi, nawet własnej śmierci. To prawda, że nie liczy się z innymi, zdarza mu się też łamać czy obchodzić przepisy, ale tak samo traktuje siebie. A może nawet siebie najbardziej surowo. Nie czułby się pan lepiej, wiedząc, że ktoś taki strzeże pańskiego bezpieczeństwa?

W fikcyjnym świecie powieści Jo Nesbø pewnie tak. Ale w prawdziwym świecie taki uzbrojony alkoholik jak on byłby przede wszystkim zagrożeniem dla społeczeństwa. Przecież on regularnie upija się do nieprzytomności, mając przy sobie służbową broń.

– To prawda, w prawdziwym świecie jego kariera dość szybko by się zakończyła, właśnie z powodu tych pijackich epizodów. Ale nie mam pewności, czy on jest alkoholikiem. Podejrzanie łatwo przychodzi mu powstrzymywanie się od picia, kiedy tylko znajdzie ciekawy trop. Może jest po prostu pijakiem, który woli pijaństwo od nudy? Inna sprawa, że Harry od pierwszej części jest przekonany, że jego kariera policjanta już się skończyła. Od dawna nie jest już na służbie, jest wykładowcą w szkole policyjnej. To szefowie policji ciągle go namawiają do prowadzenia kolejnego śledztwa. On się opiera, ale pisarz wciąż wymyśla kolejnych zbrodniarzy, z którymi poradzi sobie tylko Harry.

W prawdziwym świecie nie ma też takich zbrodniarzy jak w powieściach Jo Nesbø. Jak często trafiają się seryjni mordercy?

– Bardzo rzadko, zwłaszcza w Europie. Doktor Kacper Gradoń z Uniwersytetu Warszawskiego twierdzi, że ponad 70 proc. seryjnych sprawców zabójstw przypada na Stany Zjednoczone. Ale te liczby są bardzo szacunkowe, bo nie wiadomo, ile w ogóle jest morderców. W polskim prawie nie ma zresztą morderstwa – jest zabójstwo. I teraz pytanie: czy chodzi nam o wszystkie sytuacje, w których ktoś kogoś pozbawił życia, a więc także na przykład o dzieciobójstwo, o nieumyślne spowodowanie śmierci, o pobicie ze skutkiem śmiertelnym? Czy tylko o zabójstwo z zamiarem bezpośrednim? Ale tutaj też nie ma dokładnej odpowiedzi, bo nie wiadomo, które sprawy klasyfikowane dziś jako zaginięcie czy samobójstwo są jednak zabójstwem, co się okaże za kilka lat.

Mogę więc panu powiedzieć, że według aktualnych statystyk policyjnych w roku 2016 w Polsce wszczęto 514 spraw o zabójstwo. Może jednak ich przybyć albo ubyć w toku dalszego postępowania. Ile z nich przypiszemy seryjnym zabójcom? Tu mamy kolejną trudną definicję. Czy człowiek, który dwukrotnie usiłował zabić, ale nie doszło do skutku śmiertelnego, a za trzecim razem zabił, jest seryjnym zabójcą czy nie jest?

To kwestia arbitralnych definicji. Nie ma paragrafu na „seryjnego mordercę”.

Ale jest tzw. ustawa o bestiach. W powieściach Jo Nesbø Harry’emu doradza psycholog – niejaki Ståle Aune. I on ma taką tezę, „postulat Aunego”, że ludzie się zasadniczo nie zmieniają. Jeśli ktoś dziesięć lat temu zabijał w jakiś sposób, to będzie tak samo zabijać i dziś. Co pani o tym myśli?

– To jest bardzo trudne pytanie dotyczące natury człowieka! Na ile kształtują nas geny, na ile doświadczenia... Zaznaczę, że wypowiadam się tylko w tym wąskim zakresie, który interesuje kryminalistykę. I w tym zakresie coś w tym jest. Są tacy ludzie, których się nie da zmienić ze względu na to wszystko, co ich ukształtowało.

Aune jest za to ostro krytykowany, bo jego koledzy po fachu chcą wierzyć w resocjalizację...

– Czasami sami więźniowie w nią nie wierzą. Moi studenci prowadzą badania w zakładach karnych,

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.