Dla pana najważniejsze są kolana

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Ostałowska Głaz - Lidia Ostałowska

Pani Ilona, pracownica administracji Zespołu Kształcenia Zawodowego w Tczewie, dostała naganę. Za sukienkę. Elegancką, czarno-białą, przed kolano, dobraną do okazji. Był nią prowadzony w szkole Powiatowy Konkurs Fryzjerski.

– Mój strój nie odbiegał niczym od stroju koleżanek z pracy – wyjaśniła dziennikarce „Wyborczej” w Trójmieście.

Koledzy ze szkoły prywatnie przyznają jej rację. Głośno nie, bo się boją dyrektora Piotra, który oskarżył urzędniczkę o złamanie regulaminu przez „niedostosowanie ubioru do charakteru i powagi miejsca pracy”. Pani Ilona napisała odwołanie, dyrektor je odrzucił. Sprawa trafiła do sądu w Malborku. Jednym z dowodów było nagranie z konkursu. Sędziowie zbadali długość sukienki i naganę uznali za błąd. Kazali ją usunąć z akt.

A dyrektor uszczegółowił szkolny regulamin. Prawidłowa głębokość dekoltu to taka, która „całkowicie zakrywa linię biustu, również w momencie pochylania się”. Prawidłowa wysokość obcasa – do 8 cm. Minimalna długość spódnicy – 2 cm nad kolanem. Paznokcie nie dłuższe niż 2-3 mm poza opuszkę palca. Stroje błyszczące i prześwitujące, nadmiar biżuterii, ostry makijaż i śmiałe fryzury – zakazane.

Szef znów przyjrzał się swojej podwładnej. I dał kolejne upomnienie, tym razem słowne.

Poddał panią Ilonę tresurze. Zachował się jak ojciec rodziny. Niby wie, że klapsy są zakazane. Ale jeszcze żadnemu niesfornemu dziecku nie zaszkodziło, jak dostało po tyłku ścierką. Są posłowie, choćby doświadczony w wychowaniu Tadeusz Cymański, którzy tę prawdę głoszą w telewizji.

Czytelnicy reportażu o za krótkiej sukience wymieniali opinie, o co tu właściwie chodzi. Niektórzy doszli do wniosku, że Piotr ma na Ilonę chrapkę. Trudno mu się powściągnąć. Najlepiej, by nosiła czador.

W Arabii Saudyjskiej duchowni przekonywali, że prowadzenie samochodu przez kobietę może mieć zgubny wpływ na jej miednicę i jajniki, więc trudno jej będzie rodzić. Ostrzegali przed wzrostem liczby homoseksualistów i spadkiem liczby dziewic. Jednak tradycja powściągania męskich żądz przez dominację nad kobietami marnieje na naszych oczach. Król właśnie wydał dekret i od przyszłego roku Saudyjki będą prowadzić.

Emancypacja muzułmanek nie robi wrażenia na mężczyznach trzymających władzę w Polsce. Wiemy swoje. Dlaczego to takie ważne, by w kościele przykryć kolana? „Wczujmy się w księży i służbę liturgiczną – radzi Polonia Christiana – przecież fakt, iż założyli oni sutanny czy alby nie oznacza, że przestali być mężczyznami. Odsłonięte kolana przyciągają niestety ich wzrok, więc fakt, że zmuszamy ich do walki z »uciekającymi oczami« zamiast na służbie ołtarza, jest naszym przewinieniem. I nie jest żadnym usprawiedliwieniem znalezienie sobie miejsca z dala od oczu księdza – w ostatnich ławkach również siedzą mężczyźni, im również należy pozwolić skupić się wyłącznie na Bogu”.

Parafialne pismo „Nasz Józefów” o tym, co razi: „Odsłonięte ramiona i pachy, nagie plecy, odsłonięte uda, zbyt głęboko wycięty dekolt. Jeśli kobieta, zakładając strój, wie, że wygląda w nim powabnie, atrakcyjnie (a wręcz seksownie) – to dla niej wskazówka, że prawdopodobnie ten ubiór nie jest odpowiedni do kościoła”. Chodzi o to, by „nie stać się kłopotliwym źródłem rozproszenia” dla „mężczyzn, którzy przyszli przecież do kościoła, by uczestniczyć w ofierze Chrystusa, a nie podziwiać kobiece wdzięki!”.

Od wdzięków ważniejsza jest kobieca troska. Wedle Polonia Christiana „trudno spodziewać się, by polski mężczyzna, wychowany przez polską matkę, ewentualnie mający polską żonę nie miał w domu choćby jednej porządnej koszuli!”. Więc T-shirty słusznie wykluczamy.

Polskość żony, matki, hierarchii służbowej, wiary i koszuli zobowiązuje. Pani Ilona postanowiła nie rozpraszać. Do pracy przychodzi w spodniach.

Dyrektor uszczegółowił regulamin. Prawidłowa wysokość obcasa – do 8 cm. Minimalna długość spódnicy – 2 cm nad kolanem. Paznokcie nie dłuższe niż 2-3 mm poza opuszkę palca

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.