Staram się uchwycić klimat

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Filip Bajon Małgorzata I. Niemczyńska

Jestem w trakcie zdjęć do filmu „Kamerdyner” – mówi mi Filip Bajon, reżyser. – A to już chyba od 2015 roku? – dopytuję. – Prawda. Takie przerwy mają swoje wady, ale też pewne zalety. Jest czas, żeby wszystko przemyśleć, wielokrotnie podchodzić do tego samego tematu. A ponieważ człowiek się zmienia, to i podejście się zmienia. Terminy aktorskie, finanse, a także pory roku wydłużyły nam okres zdjęciowy. Film opowiada o Kaszubach i Polakach na Prusach Wschodnich od 1900 roku do 1945. Następną partię zdjęć będę miał w styczniu. Jeszcze dwa tygodnie – i na tym koniec. Duży film, epicki, z dobrą, ciekawą obsadą.

– Rozmach na miarę „Magnata”?

– Porwałem się na to, bo mi zaproponowano. Sporo o tym regionie wiedziałem. Kiedyś chciałem robić film o bohaterce z Prus Wschodnich, hrabinie Dönhoff, więc miałem dużo książek na ten temat, znałem te klimaty, anegdotki, zwyczaje. Można powiedzieć, że nie wiedząc o propozycji, byłem do niej przygotowany.

– Musiała pana znaleźć.

– Czasem tak się zdarza.

– Powie pan, co to za historia?

– Wielowątkowa. Opowiada o pruskim rodzie von Kraussów oraz Kaszubie Bazylim Miotke, w którego wciela się Janusz Gajos. Hermanna von Kraussa gra Adam Woronowicz, jego żonę – Ania Radwan. Ich losy widzimy na tle panoramy historycznej, rzecz dzieje się w okolicy Pucka. Film kończy wejście Rosjan i całkowite zburzenie dotychczasowego ładu, w międzyczasie mamy dwie wojny światowe. Film nie kończy się optymistycznie ani nie kończy się nadzieją. Historia von Kraussa i Miotkego, którzy się ze sobą i wadzą, i przyjaźnią, to jeden wątek. Starałem się uchwycić ten specyficzny klimat, kiedy ludzie różnych narodowości żyli obok siebie i musieli się nawzajem tolerować. A drugim wątkiem jest miłość między córką hrabiego von Kraussa a Matim, którego nazwałbym Kaszubem, choć jego pochodzenie kryje tajemnice. Grają Marianna Zydek i Sebastian Fabijański. W filmie pojawią się też m.in. Daniel Olbrychski, Borys Szyc czy Kamila Baar. Mamy więc niezły przekrój.

– Te wątki wielonarodowościowe inaczej teraz wybrzmią. – Konteksty się pozmieniały, nawet w stosunku do 2015 roku, kiedy zaczynaliśmy. Ciągle nie potrafimy tego tematu w naturalny sposób przełknąć. Kaszuby gra Warmia. Nie tylko ze względów logistycznych. Warmia jest nieskażona. Gdziekolwiek tam się postawi kamerę, jest dobrze. A na Kaszubach zawsze jakiś domek, jakiś słup wysokiego napięcia, jakaś trakcja kolejowa. Zepsuli. Jest trudno. Ale robiliśmy zdjęcia w Dębkach, plaża się nie zmienia od stu lat. Przynajmniej tyle.

– Premiera?

– Przyszłoroczny festiwal w Gdyni wydaje mi się realny. A mogę jeszcze coś sobie załatwić?

– Słucham.

– Dodałbym w ostatnim akapicie, że napisałem powieść – mówi mi Filip Bajon, prozaik. – Ma tytuł „Przedstawienie, przedstawienie” i dzieje się w Starym Teatrze w Krakowie. Opowiada o wielkim przedstawieniu wielkiego reżysera. Spektakl ma trwać dziewięć godzin, przygotowania trwają kilka lat. Wszystko jest wymyślone, autentyczne są tylko konteksty. Gdy zaczynałem dwa i pól roku temu, sytuacja w Starym też była inna niż dzisiaj. W tej chwili szukam wydawcy.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.