Cena słów

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Zacina – zauważył kierowca przy wyjeździe z Krakowa. – I jak wieje! – dodałem. – Podróż do Oświęcimia chyba nie może być pogodna… Spojrzał wymownie. – Oświęcim ma zatruty wizerunek, proszę pana. Szukano pomysłu na to, jak go zmienić, jak reklamować miasto. Powstało hasło „Oświęcim – ziemia, która przyciąga”. Chodzi o walory krajobrazowe, no ale jak to brzmi? Gotowe billboardy trzeba było wycofać. Pewne słowa brzmią tu inaczej niż gdzie indziej.

– Dyskoteka w Oświęcimiu – zauważyłem. – Słyszałem, że dla jakichś cudzoziemców było to gorszące.

– Bo utożsamiają Auschwitz z Oświęcimiem. Tyle że poza obozem jest miasto i 40 tysięcy mieszkańców. Mają prawo nawet do zabawy. Urodziłem się tutaj, moja rodzina mieszkała w domu naprzeciwko obozowego muru. Zapach palonych ciał, opowiadała mama, był tak silny, że gazetami zatykali szczeliny w oknach. Uciekłem stąd. Do Krakowa na studia i już zostałem. Czasem chcemy jechać tu na weekend ze znajomymi, mówię: mam transport do Oświęcimia, i łapię się, że wszystko jest dosłowne. W Oświęcimiu nastąpiło przesunięcie słów w mocną stronę znaczeniową.

Kierowca to profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Krzysztof Zajas. Literaturoznawca, ale i autor powieści kryminalnych. Akcja jednej z nich, „Oszpicyn”, dzieje się w Oświęcimiu.

– Po 20 latach – mówi – wróciłem i odpracowuję ucieczkę. Wybudowano tu piękną dużą bibliotekę. Kierowniczka pokazała mi za nią pusty chodnik. Taka ładna kostka, powiedziałem, na aleję gwiazd się nadaje. Tak wpadliśmy na pomysł, że można stworzyć aleję pisarzy. Niech przywiozą swoje słowa i je mieszkańcom zostawią. Wmurujemy w chodnik tablice z brązu z ich wyrytymi zdaniami. Sprawdziłem w internecie, chyba byliśmy pierwsi, po nas Mińsk Mazowiecki miał taki pomysł. – Złomiarze ich nie ukradną?

– Nie, bo to ciężkie płyty z bardzo głęboko wbitym trzpieniem. Musiałby bombę ktoś podłożyć. Myślę, że pisarze pomagają trochę zmniejszyć krzywdę wyrządzoną miastu.

„To samo dotyczy wszystkich innych miejsc. Zużywają się od obecności” – jako pierwszy w 2012 roku zostawił swoje słowa Andrzej Stasiuk.

„Ceną słów jest nasz los”– Wiesław Myśliwski.

„Gdzieś spod mej powieki, z samych źródeł rzeki na świat przyszły słowa” – Marek Bieńczyk.

„Nic tak dobrze nie robi na pisanie jak upokorzenia” – Janusz Głowacki.

„Tak pisać, aby nędzarz myślał, że pieniądze. A ci co umierają: że to urodziny” – Ewa Lipska.

„Wolnym jest ten, kto nie ma nic do stracenia. Niewolnikiem czyni człowieka pragnienie życia” – Zofia Posmysz.

„Więc dzisiaj nie ma śmierci, dobrze” – Marcin Świetlicki. „Wyobrażanie sobie jest w gruncie rzeczy stwarzaniem, jest mostem pojednania między materią a duchem” – Olga Tokarczuk.

„Duchy krążą. Nie chcą odejść, gdy się ich nie żałuje, gdy się nie płacze po nich” – Hanna Krall.

„Jesteś moją jedyną ojczyzną, milczenie, w którym zawarte są wszystkie nadaremne słowa” – Ryszard Krynicki.

„Dla dzieci trzeba pisać tak, żeby dorośli nie nudzili się przy czytaniu” – Wanda Chotomska

„Zobacz dziś stronę świata jasną, jest cień, więc musi być też światło” – Dorota Masłowska.

Dwanaście tablic w brązie, ze złoconymi literami. Trzynasta, od tego deszczowego popołudnia moja, zresztą pierwotnie wydrukowana w tej rubryce:

„Naucz się pozyskać śmierć do życia, tato”.

Kiedy powiedziałem tacie, że jadę do Oświęcimia odsłonić tablicę, aż się skurczył na kanapie, jakby poraziło mu jakiś ważny nerw.

– W życiu bym tam nie pojechał – powiedział.

Oto co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.