Wyznania satanisty, czyli piekło jest w nas

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Varga - Krzysztof Varga

Jako egzaltowany nastolatek niebywale interesowałem się średniowieczem, ale nie sądziłem w najśmielszych fantazjach, że osobiście średniowiecza dożyję. Mogę przyznać szczerze – czuję rozkoszne dreszcze na całym ciele, ciągnie mnie ku podniecającemu umartwianiu się, potępieniu higieny osobistej, zrezygnowaniu ze szczepień, całościowemu odrzuceniu medycyny prócz zbawiennego upuszczania krwi, uznaniu, że Ziemia w istocie jest płaska, uwierzeniu, iż zmiany klimatyczne nie istnieją, a jeśli jednak istnieją (skoro mamy wciąż huragany i powodzie), to jest to boska kara za aborcję i pederastię. Słowem – chciałbym być na czasie, choć szans już chyba jestem pozbawiony, z tej mianowicie przyczyny, że piszę te słowa w piśmie o profilu antykatolickim.

Spodziewam się, że te właśnie moje młodzieńcze fascynacje – każdy normalny egzaltowany nastolatek fascynuje się średniowieczem – spowodowały, że przekroczyłem progi katolickiego liceum pod wezwaniem świętego Augustyna. Był to czas ciekawy i pouczający, choć niekoniecznie poświęcany na dokładne studiowanie Pisma Świętego. Moja fascynacja średniowieczem niebezpiecznie postępowała – przeczytałem „Imię róży” Eco, „Jesień średniowiecza” Huizingi, kilka książek mediewistycznych Jacques’a Le Goffa, ale za to przestałem chodzić do spowiedzi i przyjmować komunię świętą. W dniu, kiedy jako świeży maturzysta opuściłem mury katolickiej szkoły, wszystko w moim życiu było już inne: znajdowałem się w objęciach Belzebuba. Tak, jeśli gdzieś dałem się zainfekować, ja wówczas wrażliwy, ufny, wierzący chłopiec, diabelskimi miazmatami, to właśnie tam, w Świętym Augustynie, gdy zrozumiałem, że potępienie mnie nie ominie. Nasz katecheta, ksiądz Wojciech, znany z frazy, jaką zwracał się do poszczególnych uczniów: „Będziesz się smażył w piekle, ja ci to gwarantuję!”, pozbawił mnie wszelkich złudzeń. Nie było innego wyjścia: dojrzawszy do momentu, gdy trzeba zacząć wreszcie zarabiać judaszowe srebrniki, swe kroki skierowałem do „Gazety Wyborczej”, gdzie pierwej przeszedłszy rozliczne wtajemniczenia – zazwyczaj odbywające się w trakcie „czarnych mszy”, zwanych dla niepoznaki kolegiami redakcyjnymi – zostałem pasowany na dziennikarza.

Czynię tutaj te mroczne wyznania, będąc świeżo po lekturze wnikliwego raportu o szatańskich wpływach w „Gazecie Wyborczej”, opublikowanego przez portal Polonia Christiana. Nie znalazłem go jednak na stronie tej szacownej, zrzeszającej katolików świeckich instytucji, ale dowiedziałem się o nim za pośrednictwem popularnego prawicowego pisma „Do Rzeczy”, którego zaciekłą lekturą zajmuję się w chwilach wolnych od oddawania czci Księciu Ciemności. Gdyby raport „Nienawiść do Kościoła i promocja satanizmu w »Wyborczej«” wyłącznie na łamach owego niszowego portalu demaskował szatańskie wpływy, być może bym publikację zlekceważył, ale jako że mówienie o Szatanie, o piekle, okultyzmie, a z drugiej strony poważne zajmowanie się objawieniami, cudami przez Matkę Boską czynionymi, zbiorowym odmawianiem różańca oraz egzorcyzmami stało się wiodącymi tematami masowych mediów, podaję tu garść informacji.

Pracowity badacz podpisujący się jako Marcin Jendrzejczak przez cały rok miniony skrupulatnie czytał „Gazetę” oraz wszystkie (!) jej dodatki i na tej podstawie obliczył, iż przez 12 miesięcy ukazało się na łamach „GW” (i wszystkich jej dodatków!) dokładnie 147 tekstów satanistycznych, bluźnierczych bądź okultystycznych. W tym dokładnie 24 zawierające treści bluźniercze bądź propagujące bluźnierstwo, 28 tekstów ściśle satanistycznych, promujących postawę satanistyczną albo osoby o poglądach satanistycznych, 46 artykułów okultystycznych, w tym także tekstów lansujących pogaństwo, magię, „Harry’ego Pottera” i zespoły heavymetalowe, i wreszcie 56 artykułów czysto antykatolickich, a więc wrogich Kościołowi i chrześcijaństwu – jak domniemywam, w tym zasobie znaleźć się musiały także wszystkie relacje z uczynków pedofilskich, nawoływania do nienawiści oraz wszelkich innych przestępstw poczynionych przez przedstawicieli Kościoła, choć akurat to nie jest w raporcie sprecyzowane.

Ma się rozumieć, że w tym natłoku satanistycznych tekstów najwięcej z nich przypadło na październik. Marcin Jendrzejczak wie, dlaczego: październik jest miesiącem Różańca Świętego. W zeszłym roku nie mieliśmy jeszcze niestety akcji „Różaniec do granic”, zatem spodziewam się, że przyszłoroczny raport opisze o wiele więcej manifestacji szatańskich na łamach „Gazety” – jest jeszcze wielka praca do wykonania. Nieprzypadkowo zatem też w październiku miały miejsce zarówno premiera nowej książki o Harrym Potterze, jak i „czarne marsze” w obronie godności kobiet – ścisłe związki między feminizmem a satanizmem Marcin Jendrzejczak tutaj podaje w formie skrótowej, mamiąc nas jednak smacznymi obietnicami: „Związki między feminizmem a satanizmem czy antychrystianizmem to problem zasługujący na dalsze badania” – osobiście czekam rozgorączkowany.

Jak pojmuję z wywodów badacza, wszelkie demonstracje domagające się równości z definicji są satanistyczne, albowiem egalitaryzm dąży do zniszczenia hierarchii odzwierciedlającej doskonałość Boga. Zwrócił na to już uwagę przywoływany przez Jendrzejczaka „brazylijski myśliciel katolicki profesor Plinio Correa de Oliveira”, który na kartach swych dzieł pisał „o skrajnym egalitaryzmie jako o nienawiści do Boga” – badacz z Polonia Christiana podpiera się tu mocno świętym Tomaszem jako orędownikiem nierówności, będącej podstawą chrześcijaństwa. Dla mężnych działaczy tego portalu (dziewięciu mężczyzn w średnim wieku, wnioskując ze zdjęcia) samo przyznanie się do ateizmu bądź agnostycyzmu jest już ostentacyjną deklaracją nienawiści do chrześcijaństwa. Nawet zwykła informacja prasowa, że miała miejsce jakaś manifestacja w obronie świeckości, jest propagowaniem jeśli nie satanizmu w wersji czystej, że tak powiem, to co najmniej czynem antychrześcijańskim.

Jak wiadomo zresztą, w Polsce Kościół jest niebywale wręcz prześladowany, nieustannie słyszę z ust zarówno kleru, jak i polityków katolickich przerażające opowieści o bezprzykładnym prześladowaniu Kościoła w Polsce. Zdaje mi się wręcz, że im głębiej władza państwowa wchodzi Kościołowi we wdzięczność, im większy ma Kościół wpływ na nasze życie polityczne, osobiste, intymne nawet, tym potworniej jest prześladowany – pierwsi chrześcijanie, zjadani przez lwy w Koloseum, powinni byli być zawstydzeni. Gdybyż oni wiedzieli, jak straszliwie wiara chrześcijańska będzie za dwa tysiące lat gnębiona w Polsce – sami by się natychmiast nawzajem pożarli ze wstydu.

Jeden z wątków zdał mi się wielce ciekawy: otóż jeśli „Gazeta” pisze o kulturze, to z jakiegoś powodu pisze o kulturze, a nie dlatego, że ją kultura interesuje. „Gazeta”, pisząc o kulturze, nieustannie tym sposobem promuje satanizm, okultyzm bądź wampiryzm. Czy to muzyka, czy literatura, czy teatr – nieustanna promocja Szatana się odbywa, alarmują w raporcie polscy katolicy. Albowiem porządny polski katolik nie przyjmuje do wiadomości, że o kulturze można pisać z powodów innych niż propagowanie Szatana, i ja się w zasadzie z tym zgadzam. Niewątpliwie gdyby większość kultury z przestrzeni publicznej wyrugować – Polska katolicka by urosła w siłę, a naród sobie głowy myśleniem nie zaprzątał. Dążymy do tego, są spore szanse na sukces.

Czynię tutaj te mroczne wyznania, będąc świeżo po lekturze wnikliwego raportu o szatańskich wpływach w „Gazecie Wyborczej”, opublikowanego przez portal Polonia Christiana

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.