Tam, gdzie idą jeże

Gdy mówię, że uciekłam z Czeczenii, słyszę w słuchawce: „Nieaktualne”

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Fotoreportaż - TEKST GRZEGORZ SZYMANIK ZDJĘCIA FILIP KLIMASZEWSKI

Liza przykrywa pleśń kolorowymi tapetami. Pleśń wychodzi, ona znów kładzie tapety. Szoruje pleśń z całej siły, pryska ściany octem, zdziera płaty i na tydzień spokój, ale znowu pleśń przebija. Liza kruszy tynk, wynosi w wiadrach i kładzie nowy. Na nic. Pleśń jest silniejsza od człowieka.

Drugi dom

– Gdy się ściemniało i włączałam lampę, przychodził i pytał, czy nie moglibyśmy siedzieć w ciemności. Na podwórzu szukał niedopałków papierosów. Skoro męża stać na papierosy, to może powinniśmy mu płacić więcej? Za zimną wodę z kranu, bo tylko zardzewiały kran był, bez wanny i toalety, chciał 450 złotych miesięcznie. Przestaliśmy się więc myć w mieszkaniu, chodziliśmy do znajomych albo do ośrodka dla uchodźców. Wtedy wdrapał się na dach i zatkał komin. Prawie się udusiliśmy – opowiada Luiza.

– Zimą grzaliśmy małą butlą z gazem, bo ogrzewania nie było. Rano gaz się kończył i marzliśmy. W łazience biegały po podłodze takie czarne owady – mówi Ayna.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.