Żegnaj, Kaziu, czyli powrót Katarzyny

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Varga - Agata Szczęśniak

Ważna jest poważna, partnerska rozmowa. I dobrze, że taka rozmowa się odbędzie” – mówił Ryszard Petru po tym, gdy start w wyborach na przewodniczącego Nowoczesnej ogłosił Kazimierz Lubnauer. Poseł Lubnauer to doświadczony polityk, zaczynał w 1993 roku jeszcze w Unii Demokratycznej. To twardy kandydat, który nie zraża się porażkami. Ambitny i wytrwały. Już dwukrotnie startował w wyborach do parlamentu – w 2001 i w 2005 roku. Wygląda jednak na to, że poseł Lubnauer uczy się na błędach i w końcu obstawił odpowiedniego konia. W 2015 wszedł do Sejmu z listy Nowoczesnej. W partii pnie się w górę – od szeregowego posła, przez wiceprzewodniczącego i rzecznika prasowego po szefa klubu parlamentarnego. Lubnauer już wykazał się sporą zręcznością polityczną – zdołał przekonać posła Kamila Gasiuka-Pihowicza i posłankę Paulinę Misiło, by zrezygnowali ze swoich ambicji i to jego poparli w partyjnych wyborach. Lubnauer to człowiek, dla którego świat na polityce się nie kończy. To doktor matematyki, akademik specjalizujący się w teorii prawdopodobieństwa. Czy trafnie wyliczył prawdopodobieństwo swojej wygranej?

Tak mogłyby wyglądać teksty w mediach przed wyborami w Nowoczesnej.

Ale nie wyglądały. Zamiast tego Ryszard Petru mówił, że „trzeba opanować niezdrowe emocje”, a od zeszłego weekendu media społecznościowe pełne są żartów z wyglądu Katarzyny Lubnauer i jej rzekomo kiepskich wyborów politycznych.

Badacze z uniwersytetu Yale przeprowadzili w 2010 roku eksperyment. emocje powinny się pojawiać wyłącznie w odniesieniu do psychopatycznych morderców lub seksualnych dewiantów” – komentowała te badania pisarka Siri Hustvedt w „Tygodniku Powszechnym”.

Obstawiam, że Kazimierz wygrałby z Ryszardem 200 do 89, a nie 149 do 140, jak Katarzyna.

Czy to, że Lubnauer jest Katarzyną, a nie Kazimierzem, ma znaczenie? No jasne, że ma.

Czy tylko dlatego została przewodniczącą partii? No jasne, że nie.

Już mieliśmy kobietę, która miała zostać prezydentem tylko dlatego, że była kobietą. Bez politycznego wyczucia, zaplecza, żadnych osiągnięć w działalności społecznej i bez wiedzy o tym, co trapi ludzi w Polsce. Magdalena Ogórek była gadżetem w rękach Leszka Millera, jak pisała Kinga Dunin. Lubnauer politycznym gadżetem nie jest.

Czy to znaczy, że ocali Nowoczesną? To już inna bajka. Szef, który nie umie budować drużyny i doceniać swoich najlepszych ludzi, przegra bez względu na to, czy jest mężczyzną, czy kobietą. Być może Nowoczesna zniknie, bo Polska nie potrzebuje dwóch partii, które promują rynkowe rozwiązania i licytują się na brak zrozumienia pracowników. Ale oglądamy właśnie ciekawą karierę polityczną. Ten serial dopiero się zaczął.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.