Wujów dyskusja o Pałacu

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Springer - Filip Springer

Dyskusja o wyburzeniu Pałacu Kultury i Nauki, jak słusznie zauważył krytyk architektury Grzegorz Piątek, jest „weselnym pieprzeniem wujków”. Bo Pałacu wyburzyć się nie da i tyle. Równie dobrze min. Piotr Gliński może dyskutować z Mateuszem Morawieckim o polskim programie kolonizacji Marsa. Do dyskusji włączy się Radosław Sikorski, jeśli tylko zostanie tam podniesiony jakiś antykomunistyczny wątek. Temat wraca głównie po to, by każdy mógł wyrazić swój wstręt do stalinizmu i socrealizmu (nic to, że nie wszyscy rozumieją, czym był). I za każdym razem umyka coś, co jest esencją istnienia Pałacu w Warszawie.

Znakomity polski architekt Oskar Hansen fanem Pałacu nie był, zżymał się wręcz straszliwie, gdy przy okazji nadejścia nowego milenium Telekomunikacja Polska zamontowała na nim zegar. – Teraz wszyscy będą patrzeć w jego stronę – mówił rozczarowany. Sam jednak bardzo przewrotnie zaproponował sposób rozprawienia się z gmaszydłem. W 2005 roku tuż za oknem Fundacji Galerii Foksal przy ul. Górskiego zawiesił atrapę wieży telewizyjnej, która miałaby stanąć obok Pałacu i stanowić dla niego przeciwwagę. Hansen, wykładowca ASP (przedmiot: kompozycja brył i płaszczyzn), wiedział bowiem, że dar Stalina jest w swym wyrazie ciężki, a zatem znieść jego siłę może tylko coś lekkiego. Wieżę – instalację artystyczną – pomagał wiekowemu już Hansenowi wieszać na drzewie Paweł Althamer. Na filmie dostępnym w internetowym archiwum Muzeum Sztuki Nowoczesnej widać, jak cały eksperyment przebiegał.

Dziś Hansen by tego zrobić nie mógł, bo oś widokowa ul. Górskiego w stronę Pałacu została zniszczona, ale to jest opowieść na inny, smutny felieton. Tymczasowa interwencja Hansena pokazuje jednak intelektualny i fachowy namysł nad przestrzenią, którego to namysłu ze świecą szukać w dyskusji wspomnianych wujów. Hansen nie postulował wyburzenia Pałacu, bo wiedział, jak ważną jest opowieścią o mieście i polskiej historii. Sam stworzył pojęcie narzędzia oddziaływania wizualnego. Pałac w jego ujęciu jest właśnie takim narzędziem – generuje emocje i uczucia nieprzekładalne na inne języki. Socrealistyczne monstrum przy placu Defilad opowiada językiem architektury pewną ważną prawdę – uczy nas bać się totalitaryzmu. Każdy, kto bowiem przed nim stanie, musi się poczuć nic nieznaczącym robakiem, którego system może wdeptać w ziemię. Wyburzając Pałac (do czego nie dojdzie), stracilibyśmy okazję poczucia tego strachu. Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych, uznałbym, że tym, którzy to postulują, właśnie o to chodzi. Byśmy przestali się bać dyktatury. Dobrodusznie jednak uznam po prostu, że wujom o nic nie chodzi. Czasem po prostu tak mają, że muszą sobie pogadać.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.