Z prof. Piotrem Burczyńskim, kardiochirurgiem w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka i wiceprezesem zarządu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, rozmawia Aleksandra Szyłło

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Po Prostu -

Przyszłam porozmawiać o hipoplazji lewego serca.

– Brak wykształconej lewej komory. W całej Europie z tą ciężką wadą przychodzi na świat rocznie około dwustu dzieci. W tym w Polsce – około stu.

No właśnie.

– Na Zachodzie większość tych ciąż jest terminowana. W Polsce jest inaczej, z wielu powodów: diagnostyka, mentalność, światopogląd. Ja od 30 lat nie spotkałem w Polsce kobiety, która chciałaby usunąć ciążę z powodu hipoplazji.

Na jakim etapie można tę wadę zdiagnozować?

– Dzięki badaniom prenatalnym – w pierwszym trymestrze ciąży. To znaczy można ją stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, bo ostateczna diagnoza zazwyczaj zapada dopiero po narodzinach dziecka.

Na standardowym USG ciążowym będzie widać, że coś jest nie tak?

– A skąd! Na standardowym USG widać tylko, że jest bijące serce. Nie widać jego budowy.

To na jakiej podstawie kobieta wysyłana jest na dodatkowe badania prenatalne?

– Lekarz prowadzący ciążę zleca dodatkowe badania na podstawie wywiadu z pacjentką. Przyczyny hipoplazji nie są jeszcze poznane, prawdopodobnie może mieć podłoże genetyczne, ale nie ma dowodów na dziedziczenie wad serca. Niemniej ważne jest, czy w rodzinie ktoś już miał wadę serca. Ale także czy matka ma obciążającą pracę (np. mogła ulec napromieniowaniu), czy przyjmowała leki, czy nie miała infekcji wirusowej w początkach ciąży, w jakim jest wieku (wiek matki na pewno ma związek z ryzykiem syndromu Downa u płodu, a ten może łączyć się z wadami serca).

Większość matek, które leczą u pana swoje dzieci, wiedziała, że urodzi chore dziecko?

– Zdecydowana większość nie wiedziała, nie miała badań prenatalnych. To jest właśnie ta różnica w diagnostyce między Polską a Zachodem.

Czyli pan profesor nie spotkał od 30 lat kobiety, która chciałaby usunąć ciążę z powodu hipoplazji, ale jednocześnie większość kobiet nie wie, że urodzi dziecko z tą wadą.

– Badania prenatalne warto robić również wtedy, kiedy rodzice nie dopuszczają myśli o aborcji. Chociażby po to, żeby wybrać odpowiedni, wysokospecjalistyczny szpital położniczy. Najlepszym, najbezpieczniejszym, środkiem transportu dla tak małego pacjenta jest zdecydowanie brzuch matki. Co setne dziecko w Polsce rodzi się z wadą serca (mówię o wszystkich wadach, lekkich i najcięższych). Dodatkowo, jeśli chodzi o pacjentów z hipoplazją, potrafimy robić zabiegi w drugim trymestrze ciąży, które wprawdzie nie leczą całkowicie, ale mogą łagodzić wadę. Dzięki nim dziecko rodzi się w lepszym stanie.

Tymczasem w naszym kraju ostatnio jest tendencja, by odchodzić od badań prenatalnych – z powodów ideologicznych, politycznych.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.