Nowy powiatowy Świat

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Jak spsiała ta ulica, proszę pana! – A spsiała. Ja to, miła pani, też widzę, na przykład jak komuś upadnie kebab albo wypadnie trochę sosu ostro-łagodnego z baraniny z kurczaka, bo ta baranina to z kurczaka, to robi się plama i tak się wżera w ten Nowy Świat, że zostaje na zawsze. Kiedyś obserwowałem jedną plamę tam, po nieparzystej stronie. Trzy lata była wyraźna! Teraz jest taką plamą na emeryturze, ale całkiem widoczna. Nawet myślałem, żeby do prezydent Gronkiewicz o tym napisać, no nie może być tak Nowy Świat cały poplamiony.

– Kebab jeść na Nowym Świecie, idąc…

– …w ogóle człowiek, który je, idąc, dla mnie półczłowiekiem jest, bez klasy.

– Proszę pana, ja to jednego nie mogę przeboleć. Otóż wszyscy uważają, że tu mogą przyjść.

– A nie powinni?

– Ludzie wchodzą na Nowy Świat w klapkach, prawie nadzy, bez elegancji to wszystko, bez kultury. W krótkich spodniach na Nowy Świat? Ludzieeee! W spodniach dresowych na Nowy Świat? Kiedyś pan Holoubek tulipany tu codziennie wiosną kupował u kwiaciarek, pan Konwicki... Nie mówię, żeby oni musieli żyć wiecznie, ale gdzie dziś ten format ludzi jest?

– Pamięta pani, jak pisał Konwicki o swoim najlepszym przyjacielu Holoubku?

– No tego nie pamiętam akurat.

– A ja mu nigdy nie zapomnę. Pisał o nim „mój najukochańszy przyjaciel, aktor Gucio H.” i wyjaśniał, że nie podaje całego nazwiska, bo dość ma już nieprzyjemności. Chi, chi…

– Kiedyś, jak tu była Desa, szłam obejrzeć piękne przedmioty, piękne obrazy.

– Teraz ani Desy, ani kwiaciarni…

– Jakie wspaniałe dwie witryny miała ta kwiaciarnia! Te bukiety… przecież bukiety świadczą o rozwoju społecznym. Jak społeczeństwo wychodzi z kryzysu czy normalnieje, to bukiety większe, bo ludzi stać na radości. A teraz pijalnię wódki w tej kwiaciarni zrobili. Dno. Pijani ludzie trzęsący się pod lokalem, wulgarne słowa, krzyki? Na Nowym Świecieeee?! Tego tu nigdy nie było. Tania wódkaaaa? Ludzieeee. A wie pan, ile butelka wody tutaj naprzeciwko kosztuje?

– Dwanaście?

– Siedemnaście! To zdecydujmy się: albo to ma być ulica bardzo droga, ekskluzywna, a takiej w Warszawie wciąż nie ma, albo tania, dla wszystkich. Jakie witryny sklepów tu są? Normalnie jak w mieście powiatowym. Nic ekskluzywnego tu nie ma. Już nie mogę tego Nowego Światu wytrzymać, choć przyciąga mnie on mimo wszystko, coś się dzieje cały czas, więc go tak sobie jeszcze dawkuję...

– A wie pani, że badałem kiedyś, skąd w ogóle taki pomysł się wziął w miastach, żeby coś nazwać nowy świat.

– Badał pan?

– Znaczy się u Konwickiego czytałem. Każde stare miasto miało nowy świat. Bo jak się ciasno robiło między murami obronnymi starego grodu, to ludność pchała się poza te mury w taką wolną przestrzeń. I powstawały te nowe światy… A ten nasz Nowy Świat to, proszę pani, ulica, która po wojnie miała naśladować obrazy Canaletta!

– Czy panu by przyszło kiedyś do głowy, że taka ulica Canaletta zaczynać się będzie Carrefourem, a kończyć Biedronką?

– Moja koleżanka, dziennikarka Ania Żebrowska to, proszę pani, kiedyś była okradziona na Nowym Świecie przy wchodzeniu do autobusu. Ale jak ją elegancko okradli! W trzy sekundy była obsłużona. Szast-prast i nie było portfela. To była klasa! A teraz ją w tym Carrefourze okradał jeden, co zapomniał, że są trzy kamery… Zaraz, a jaką książkę pani tu ma? Co pani sobie czyta?

– „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. Ale dopiero zaczęłam.

Oto co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.