O co chodzi młodym

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Filip Springer

Czasami wpadam w panikę. Zwykle, gdy jadę autobusem albo tramwajem i bezczelnie zerknę przez ramię na telefon jakiemuś nastolatkowi. Miałem też tak ostatnio, gdy w „Dużym Formacie” przeczytałem wywiad z młodymi badaczami z Króliczej Nory. Próbowali w nim objaśnić, o co chodzi młodym. Czytałem niby ze zrozumieniem, ale nie wszystko łapałem. I znów zaczynałem panikować. Że jestem już stary.

Na szczęście dużo jeżdżę po Polsce, opowiadając o swoich książkach. I zdarza się, że przy okazji tych wyjazdów nauczyciele zapraszają mnie do swoich szkół, bym opowiedział uczniom, jak to jest jeździć po Polsce i zbierać materiał do książek.

Mówię im wtedy, że coś za coś. Ja im się wyspowiadam z bycia reporterem, a oni mnie, jak to jest być dzisiaj licealistą. W Koszalinie zapytałem, co jest najfajniejsze w ich mieście. Poza wskazaniem konkretnych miejsc (galerie handlowe, teatr, kino, filharmonia, biblioteka) odpowiedzieli, że: nic (poza kobietami); że jest zielono; że jest mało osób („lepiej się znaleźć w mniejszej liczbie ludzi)”; że małe miasto – wszyscy się znają. Z odpowiedzią na odwrotne pytanie („co jest w Koszalinie najbardziej beznadziejne”) nie mieli już właściwie żadnego problemu – zgodnie uznali, że dworce PKP i PKS.

W Jeleniej Górze zapytałem, co chcą zrobić, gdy skończą szkołę i studia (jeśli planują). Ponad połowa sali zadeklarowała, że chce wyjechać. Nie z Jeleniej Góry. W ogóle z Polski.

W Krośnie dociekałem, czym jest dla nich nuda. Odpowiedzieli, że nuda to: brak internetu, jazda busem z rana, kłótnia z kobietą, niedziela, zbyt długie rozmowy telefoniczne, nauka (angielskiego, fizyki, historii), wzorce osobowe, gotowanie, samotny piątkowy wieczór, polskie komedie, oglądanie „Czterech pancernych i psa” oraz odpowiadanie na głupie pytania.

W Suwałkach nie zdążyłem zadać pytania. Wyszli przed końcem, mimo że fajnie się gadało. Pani dyrektor liceum z zakłopotaniem wyjaśniła, że to nie moja wina, po prostu spotkanie przeciągnęło się o dziesięć minut. – I zaraz im wszystkie autobusy do domów uciekną – powiedziała. – A to już ostatnie dzisiaj. Dochodziła piętnasta. Pokiwałem głową ze zrozumieniem. Ostatnio trafiłem nawet do mojego liceum, poznańskiej „Jedenastki”. Tym razem to oni głównie pytali. Słuchając ich, pomyślałem, że moja klasa w roku 1999 to nawet zbiorowym wysiłkiem intelektualnym nie byłaby w stanie wygenerować aż takich pytań. To, co było nowe, to fakt, że w wielu wypowiedziach czaił się cień niepewności o to, co będzie i co oni mają zrobić, żeby było dobrze. Wyszedłem stamtąd, włączyłem Metallicę, której słuchałem w liceum, i uświadomiłem sobie, że to nie jest rok 1999. Wtedy zakładaliśmy, że wszystko będzie raczej super i dobrze. Że będzie lepiej, niż było wtedy, choć wtedy też nie było najgorzej. 18 lat później też jest nieźle, ale że nie będzie gorzej, to ja już naprawdę nie mam pewności. I oni też nie mają. Nie chciałbym być dziś nimi.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.