Wściekłe oko

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman Springer - Wojciech Tochman

Jesienią ubiegłego roku w audycji Radia ZET Krystyna Janda powiedziała następujące zdanie: „Ja się czuję, jakby ktoś na mnie srał cały czas”. Muszę przyznać, że dziś czuję się tak i ja. Smutek, wstyd, upokorzenie i obrzydzenie. Nie ma gdzie się schować ani zrzygać. Piszą o nas gazety nawet w Kambodży, gdzie ostatnio mieszkam i pracuję. Piszą o polskim zakłamywaniu historii, o polskim antysemityzmie. Zamieściłem więc na Facebooku oświadczenie w języku angielskim: „Prezydent Polski właśnie podpisał nową ustawę o ściganiu tych, którzy twierdzą, wbrew faktom, że Polacy zabijali Żydów w czasie II wojny światowej. Jestem dzisiaj bardzo smutny. Jestem Polakiem. Wstydzę się za Polskę”.

Żyd na długo nam nie wystarczy. Żydów mamy w Polsce tylu co uchodźców. Ci, którzy przetrwali Zagładę i wyszli z kryjówek, musieli się zmierzyć z polską nienawiścią. Nie wszyscy tę konfrontację przeżyli. Tych, którym się udało, Polska wygnała. Została garstka.

Minęło 50 lat i potrzebujący naszej pomocy nie zostali do Polski wpuszczeni. Uchodźcy z wojny. Dzieci z morza. Jadąc na lękach przed tułaczami, partia Jarosława Kaczyńskiego zbudowała polityczny kapitał, wygrała wybory i pewnie wygra kolejne. Wszystko przy sporym udziale katolickiego duchowieństwa. Ale najwyraźniej Partia dziś się zaczyna obawiać, że na uchodźcach daleko już nie pojedzie. Słusznie. Bo ile można ludzi karmić trupami? Których zresztą tu nie ma, są wirtualne. Partia, może z braku lepszego pomysłu, sięga więc po sprawdzonego Żyda, po sprawdzony w Polsce antysemityzm. To ciągle działa!

Dziś wydaje mi się, że przesiadka na Żyda jest chwilowa. Bo jak mamy bić Żyda, skoro go nie ma w każdym polskim mieście, w każdej wsi, szkole i firmie? Żyd jest za daleko, tak jak za daleko jest uchodźca. Czasem wprawdzie na ulicy nam się pod rękę nawinie ktoś, kto nie jest wystarczająco biały, albo jest biały, ale niewystarczająco polski, plujemy mu w twarz, przeklinamy, spuszczamy wciry. No, ale taka okazja nie zdarza się codziennie. Może tchórze wyjeżdżają? O obcego nad Wisłą coraz trudniej. Co dopiero o Żyda!

A napięcie rośnie. Jest tak wysokie, że niebawem trzeba będzie mieć wroga pod ręką. Kogoś, kogo dosłownie można lać po mordzie i stawiać na beczce. Zaraz będzie potrzebny wróg stąd. Wróg swój. Sąsiad.

Kto? Polscy muzułmanie? Świetnie by się nadali, ale chyba ich nie wystarczy na każde miasteczko, na każdą ulicę. Może geje? Lesbijki? Kobiety? Ukraińcy? Artyści? Inteligenci? Ciekawe, na kogo wkrótce spojrzy wściekłe oko Prezesa.

Czy wtedy polubimy Żyda? A skąd! Chytry Żyd to nasza tradycja, nasze korzenie. Zgadzam się z prof. Magdaleną Środą, która komentuje na moim Facebooku: „Cała nasza ksenofobia tu właśnie ma swoje źródła, bogate one są i – zdaje się – nigdy nie wysychają (choć czasem zarastają)”.

Polska! Polska! Polska! Co to znaczy? Polska to ludzie. Za codzienne wylewanie nam gnoju na głowy odpowiedzialne są konkretne osoby. Politycy i ich wyborcy. Prawo i Sprawiedliwość – wiadomo. Platforma Obywatelska – bez złudzeń. Nikt z posłów Platformy nie był przeciw, kiedy Sejm głosował nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Ustawa, którą właśnie podpisał prezydent, kłóci nas z całym światem. Do naszego globalnego wstydu symbolicznie (realnie siły nie ma żadnej) przyłożyła rękę również partia o nazwie Nowoczesna. Nazywają się opozycją, ale to wystraszone dzieci Kaczyńskiego. Tańczą, jak im ojciec tyran zagra. Posłowie Nowoczesnej (poza Joanną Scheuring-Wielgus i Adamem Szłapką, którzy głosowali przeciw) byli nieobecni albo wstrzymali się od głosu, albo ustawę poparli. Nie widzę powodu, by dzisiaj ich za to nie wskazywać palcem.

Kiedy w lipcu ubiegłego roku posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz postawiła się Kaczyńskiemu, myślałem, że byłaby świetną polityczną liderką. Mądra, odważna, jej bym zaufał. Dziś z przykrością uważam inaczej. 26 stycznia 2018 roku posłanka prawniczka, przewodnicząca Klubu Parlamentarnego Nowoczesna – wstrzymała się od głosu nad nowelizacją ustawy o IPN. I być może zaraz zręcznie się z obciachu gdzieś wytłumaczyła, może przeoczyłem. Nieważne. Kamila Gasiuk-Pihowicz będzie musiała z tego tchórzliwego braku zdania tłumaczyć się do końca swojego publicznego życia.

Na koniec akapit o senatorze Janie Rulewskim. Nie o jego Platformie, na nią już szkoda mi uwagi. Pamiętam z dzieciństwa pobitą twarz Jana Rulewskiego wydrukowaną na powielaczu pod hasłem „90 dni spokoju”. Starsi wiedzą, o co chodziło, młodsi niech zajrzą do Google’a. Takie plakaciki wisiały na murach Nowej Huty. Tam dorastałem. Miałem 12 lat, byłem przerażony. Współczułem człowiekowi z powielacza, podziwiałem go. Bardzo mnie jego losy interesowały. Dumny byłem z pana senatora jeszcze niedawno, kiedy w drelichu i więziennej furażerce walczył w Senacie o wolne sądy. Teraz Jan Rulewski poparł ustawę o IPN, która nie jest ani przeciwko Żydom, ani przeciwko Ukraińcom, jest przeciwko Polakom.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.