KRINDŻ

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Orliński Szczygieł Poluje Na Prawdę - Wojciech Orliński

Przykład: „Poszedłem do kina na polską komedię, to był krindż roku”

W polskiej popkulturze klasyką krindżu jest piosenka Stanisława Syrewicza w brawurowym wykonaniu Jerzego Stuhra „Śpiewać każdy może”. Krindż jest wtedy, kiedy oglądamy coś z mieszaniną fascynacji i zakłopotania. Bierze nas litość na widok tego, jak bardzo ktoś sobie nie radzi ze swoim występem... ale nie możemy się oderwać.

Krindżu nie należy mylić z pastiszem czy campem, które celowo operują estetyką kiczu i warsztatowej nieporadności. Klasyczny krindż wychodzi niechcący komuś, kto jest przekonany, że „po prostu niestety ma talent”.

Z jakiegoś powodu w Polsce najczęstszym przykładem są komedie i kabarety (zwłaszcza standupowe). Zazwyczaj śmieszne w nich jest tylko to, że komuś się wydawały dostatecznie śmieszne, żeby aż bilety na to sprzedawać. W innych krajach częstszym przykładem są horrory (tak straszne, że aż śmieszne) albo romanse.

Krindżu nie należy mylić z bindżem, choć oba słowa się rymują, dosłownie i w przenośni. Mam znajomych, którzy bindżują krindża, oglądając paski z TVP Info. Bindżować krindża można także, obserwując co poniektórych mistrzów (i mistrzynie!) instashamowania.

Czasy są takie, że nie ma już Mistrzów, których możemy podziwiać. Ale nadal mamy nieudaczników, których możemy krindżować (bindżując lub nie).

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.