Prawda bez bólu zębów

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Orliński Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Na Przystanek Prawda w Miedziance w ramach festiwalu reportażu przychodzili ludzie w różnym wieku z potrzebą przekazania innym jakiejś myśli. Skrupulatnie te myśli notowałem. – Jesteśmy stworzeni ze wspomnień – powiedział Mateusz, lat 31, z Poznania, który przyszedł na przystanek z dwiema kobietami. – Moją prawdę mam dzięki babci, która skończyła 90 lat i pochodzi spod Grodna. Trzyma się dobrze, ale ma kłopoty z pamięcią. O godzinie dziewiątej potrafi nie pamiętać, czy jadła śniadanie o ósmej. A jednocześnie śpiewa stare białoruskie piosenki z dzieciństwa, recytuje wiersze. Opowiada, jak spalił się ich dom. Przyszedł enkawudzista, że potrzebuje nafty. Mama na to, że nie da, bo czym będzie świecić. Dała mu tylko trochę. Wziął, oblał naftą ścianę i spalił im cały dom. Babcia wciąż opowiada te same historie z młodości. Starość i procesy biologiczne atakują różne rzeczy, ale nie wspomnienia. Dlatego pomyślałem, że trzeba mieć wspomnienia właśnie z młodości, bo tylko one nam zostaną na starość, nawet jak już mózg będzie zawodził. Ale muszą być piękne te wspomnienia.

– Jak to osiągnąć? – spytałem.

– Właśnie idziemy z Natalią i Kamilą je tworzyć.

– Na mnie miał wpływ Jamie Oliver – zaczął inny Mateusz, lat 27. – Miałem w swoich rękach sporo książek kucharskich, ale dopiero w książce Olivera znalazłem zdanie, że musisz zawsze znaleźć czas, aby przygotować miejsce, w którym będziesz jadł. Świat może zjeść w Żabce hot doga za trzy pięćdziesiąt i uważa to za kolację, ale ja nie. Pracuję w agencji reklamowej, więc w tym pędzie łatwo się zagubić. Uznałem, że tak nie będę żył, że muszę pilnować święta. Każdego dnia mieć moment święta. Właśnie przy posiłku. Pięknie podanym. Nawet tylko dla siebie samego.

– Jestem Czesiek Makowski z Wałbrzycha, mam 59 lat – przedstawił się. – Zwyciężyłem tego skurczysyna raka i teraz nic w życiu nie muszę.

– Rak zwalnia z „muszę”? – zaciekawiłem się.

– Tak. Teraz nie muszę, tylko ewentualnie chcę. Jestem jednym z przewodników w historycznej kopalni Thorez i jednocześnie człowiekiem, który najwięcej w życiu przesadza…

– Czyli jest pan typem teatralnym, z gestem?

– Nie, ogrodnikiem jestem. Ale przyszedłem, panie Mariuszu, powiedzieć ludziom, żeby przestawili się z „muszę” na „chcę”. Żeby nie czekali z tym na raka.

– Interesują mnie stare opuszczone cementownie – wyznał pan Marcin z Bytomia. – Jak pan wejdzie do środka takiego betonowego silosu z grubym murem i zacznie klaskać, to ten dźwięk jest niesamowity. Wprowadzam do takich silosów muzyków, są wewnątrz wielkiego instrumentu, idealnie okrągłego. I się zachwycają.

– A po co pan wprowadza?

– Bo mi smutno, że te cementownie znikają. Rzeczywistość industrialna odchodzi i chcę ją łapać. I moja prawda jest taka, że to, co mnie otacza, zbyt szybko się zmienia, żeby można to było poznać.

– Mam wyleczone wszystkie zęby – oznajmiła Sylwia, lat 46. – Skąd pani jest, pani Sylwio?

– Panno. Ze Świdnicy, pracuję w samorządzie lokalnym.

– I chce pani zareklamować tamtejszego dentystę?

– Nie, chcę powiedzieć, że nie doceniamy nieposiadania bólu zęba czy bólu głowy. Zauważamy to dopiero, kiedy nas spotyka. Poszłam do stomatologa, wyleczyłam wszystko! Teraz będę chodziła tylko do poczekalni, obserwowała pacjentów i cieszyła się tym, czego nie mam.

Oto co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.