Potop

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Orliński Szczygieł Poluje Na Prawdę - Mariusz Szczygieł

Podczas ramadanu nie wolno eksponować negatywnych emocji, więc muzułmańskie dzieci są grzeczne. Ale jak tylko miesiąc postu się kończy, natychmiast zaczynają się akty agresji. Szwedzcy nauczyciele nie mogą sobie z nimi poradzić. Muzułmańscy chłopcy gwałcą koleżanki na szkolnych boiskach wręcz. Ojciec jednej zgwałconej dziewczynki z trudem uzyskał prawo przeniesienia córki do innej szkoły, w której obowiązuje zacofana jednorodność etniczna (nie wiadomo, jak długo jeszcze!). Ojciec nie uświadczył żadnej pomocy. Nikt nie chciał z nim mówić. Straszyli go nawet aresztem. Jest gotów zrobić dla córki wszystko. A „wszystko” to się robi w Szwecji, ale dla muzułmanów.

20-letni Syryjczyk zgwałcił 13-letnią Szwedkę. W samym incydencie trudno dopatrzyć się sensacji, bo tak wygląda szwedzki dzień na co dzień. Całe szczęście, że internet nie odpuszcza i rejestruje wyczyny muzułmańskich sprawców na każdym kroku.

W Szwecji teraz dawna otwartość i uśmiech zamieniły się w sztuczność. Jako reporter pozwalam sobie na mały eksperyment. Zaczepiam dziewczynę i pytam po angielsku, którędy do Dworca Centralnego. Oczywiście znam drogę, bo niejeden raz tędy chodziłem. A pytam dlatego po angielsku, aby wywołać wrażenie „obcości”. Dziewczyna udziela mi informacji, a jednocześnie uważnie rozgląda się na boki. Dlaczego? Nie wiem.

Podobno w Malmö, gdzie co trzeci mieszkaniec to muzułmanin, islamiści są lepiej uzbrojeni niż policja. Nie wiadomo, ile w tej plotce prawdy, ale wiadomo, że „oni” mają broń.

Pytam Niklasa, dziennikarza pełną gębą, redaktora magazynu dla myśliwych, co myśli o polityce multi-kulti. „Nic nie myślę”, odpowiada. „Ja z Arabami nie mam kontaktu, bo oni nie polują na zwierzęta, mam nadzieję, że nie dostaną broni myśliwskiej”. Niklas prowadzi mnie jednak do swojego gabinetu i wyciąga wywiad z Polką, Joanną Teglund, która od 13 lat pracuje w Migrationsverket. Jest tam inspektorem albo kimś takim. Wywiad nosi tytuł „Upadek Szwecji”. Ta odważna Polka mówi: „Pokora i uległość tego narodu wzbudza we mnie pogardę”.

Kolegą Niklasa jest sędzia sądu Lenart. Niklas mówi, że Lenart opowiadał, jak jakiś Irakijczyk zgwałcił 14-latkę i został skazany na trzy lata więzienia. Ale interweniował Sąd Najwyższy, bo ustalił, że dziewczynka została zgwałcona analnie, a to nie gwałt. Gwałciciel został uwolniony. „A co z ofiarą?”. „Nie dostała nic. Ani psychologa, ani zadośćuczynienia. Nie wiem, dlaczego, Lenart też nie wie”.

Nie, nie przeczytaliście brudnopisu mojego reportażu ze Szwecji. To, co powyżej przytoczyłem, jest streszczeniem reportażu, który otwiera wznowioną – kultową w moim dzieciństwie – serię reporterską „Ekspres Reporterów”. Przez 14 lat, od 1976 do 1989 roku, co miesiąc wychodziły książeczki z trzema reportażami i jedną rozmową. Autorami był kwiat naszego zawodu. Na okładce nowego „Ekspresu” z września 2018 błogosławi serii Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Redakcja postanowiła otworzyć numer czymś współczesnym – tekstem dziennikarza i pisarza Mirosława Prandoty „Szwedzi w potopie”, który – jak pisze – mieszkał w Szwecji pięć lat. Nie wie jednak, że niemal wszyscy Szwedzi mówią po angielsku i nie wzbudzi tam wrażenia obcości, mówiąc w tym języku…

Szwedzi bez maski politycznej poprawności – też bardzo by mnie to interesowało. Kłopoty w integracji muzułmanów – też mnie martwią. Niewiara, że to się uda – też nie jest mi obca. Tyle że taki reportaż należy napisać uczciwie. Sprawdzać dane, pytać u źródeł. Rozmawiać z ofiarami przemocy, rozmawiać ze środowiskami, skąd wywodzą się sprawcy. Sprawdzać pieczołowicie każdy trop.

A Mirosław Prandota chyba pisał swój reportaż ekspresem. Do kawy.

Oto co ostatnio usłyszałem, podsłuchałem, przeczytałem

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.