Etyka handlarzy ludźmi

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Tochman - Wojciech Tochman

Biskupi mówią, co jest moralne, a co nie. Na przykład „związki osób homoseksualnych są szyderstwem z Boga” – ogłosił ostatnio arcybiskup Marek Jędraszewski. Nawet jeśli nie czujemy się katolikami, powinniśmy biskupich nauk przestrzegać. Wiadomo: antykoncepcja – zakazana. Aborcja – zakazana. In vitro – zakazane. Związki osób tej samej płci – zakazane. Hierarchowie w kółko mówią o tych ważnych ludzkich sprawach, ale dla żadnej nie znajdują zrozumienia. Ani usprawiedliwienia.

Sprawy wymienione wyżej powinny należeć do sfery naszych osobistych wyborów. Świeckie państwo musi nam wolność takich decyzji gwarantować. Biskupi w Polsce uważają inaczej. Dlatego nie wszystkie prawa człowieka i obywatela oczywiste w nowoczesnej Europie są w Polsce przestrzegane.

To, że duchowni swoim nauczaniem usiłują wpływać na prywatne czy nawet intymne ludzkie decyzje, nie oburza mnie wcale. Kto chce – niech ich słucha. Nie chcesz seksu przed ślubem – nie uprawiaj go. Nie chcesz w kondomie – nie używaj. Nie chcesz aborcji – nie rób. Ale biskupi oczekują, by ich moralne zakazy państwo potwierdziło przepisami prawa. Teraz zakaz aborcji. Co w przyszłości? Zakaz antykoncepcji? Zakaz rozwodów?

Czy równie jednoznacznie Kościół wypowiada się w sprawie pedofilii?

O pedofilii powinni dyskutować specjaliści: prawnicy, medycy, terapeuci, pedagodzy. Pedofilowi trzeba uniemożliwić dalszą aktywność, skonfrontować go z tym, co zrobił, obarczyć konsekwencjami. Dorośli muszą umieć chronić dzieci. Dzieci od najmłodszych lat powinny być uczone mówienia NIE (kampania społeczna „Grzeczne dzieci” – do odnalezienia w internecie). Dzieci powinny wiedzieć, kim jest pedofil, gdzie w razie spotkania z nim, bez obaw i poczucia winy, szukać pomocy.

Etycznie pedofilia nie podlega dyskusji. Żadnej. To cierpienie dzieci. Zbrodnia. Niektórzy jednak znajdowali dla niej słowa usprawiedliwienia. To katoliccy duchowni. Kościół wprawdzie powtarza, że pedofilia jest złem, ale nie raz, nie dwa jego liderzy usprawiedliwiali pedofilię swoich podwładnych. Na przykład „rozerotyzowaniem społeczeństwa”. To Henryk Hoser, który będąc metropolitą warszawsko-praskim, nie odwołał skazanego za pedofilię proboszcza na Tarchominie. Zrobił to, kiedy do sprawy zabrali się dziennikarze TVN24.

„Bądźmy obiektywni. Nagłaśniane są jednostkowe przypadki pedofilii” – pouczał arcybiskup Stanisław Dziwisz oskarżany m.in. przez włoskie media o tuszowanie skandali seksualnych w Kościele.

„Często możemy ulec wrażeniu, że jeśli dziecko lub ktoś z otoczenia dziecka oskarża księdza o zło, to na pewno coś takiego miało miejsce. A może jednak nie? A może ten ksiądz z różnych przyczyn zostaje oskarżony i praktycznie bezradny, bo znajduje się w sytuacji, że musi udowodnić, że nie jest wielbłądem?” – to wypowiedź biskupa Marka Jędraszewskiego.

Biskupowi Tadeuszowi Pieronkowi temat pedofilii w Kościele „wychodzi już bokiem”, bo „pojedynczymi przypadkami, które są godne potępienia i kary, uderza się w Kościół jako w instytucję”. Zdaniem Pieronka „arcybiskup pedofil powinien być szanowany, jeśli wszystkich ludzi mamy szanować, a nie linczować”.

Biskup Stanisław Gądecki kazał nam „mieć na uwadze, że skutki grzechu pierworodnego, one też istnieją. I że żadnymi pociągnięciami prawnymi tych skutków grzechu pierworodnego nie jesteśmy w stanie wyeliminować. To znaczy, że zawsze istnieje kuszenie, zawsze istnieje słabość ludzka, zawsze istnieje wolność ludzka, która jest największym darem bożym”.

O kuszeniu dorosłych mówił biskup Józef Michalik. Pamiętamy, że wg biskupa „...kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo. I jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”. Michalik, będąc zwierzchnikiem diecezji przemyskiej, lekceważył prośby wiernych o odwołanie oskarżanego o pedofilię proboszcza z Tylawy, w końcu za krzywdzenie dzieci skazanego prawomocnym wyrokiem. Do dziś zresztą biskup Michalik nie skontaktował się z jego ofiarami.

Wypowiedzi hierarchów wyrywam z kontekstu? Można sobie ich szerszy kontekst sprawdzić. W Google to kilka chwil. Cytowane słowa pochodzą z różnych lat. To pokazuje, jak wiele czasu potrzebowaliśmy, by pojąć, że etykę ich autorów trzeba zrównać z etyką handlarzy ludźmi.

Zdarzają się wypowiedzi inne, jak ta sprzed tygodnia. Biskup płocki Piotr Libera przeprosił „za łzy i cierpienia spowodowane przez księży”. Podał liczby: w ciągu ostatnich 11 lat w diecezji płockiej dziewięciu duchownych zostało oskarżonych o nadużycia seksualne wobec nieletnich, żaden z nich nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, niektórzy zostali usunięci ze stanu duchownego. Niektórzy? Co z resztą? Znowu zamiast ufności w słowa duszpasterza – niesmak.

Tak, i niektórzy z wcześniej tu wymienionych biskupów przepraszali, ubolewali, robili smutne miny. Żaden nigdy nie powiedział, że Kościół ma z pedofilią księży problem. I z jego ukrywaniem.

A doniesienia z całego świata, także z Polski, pokazują, że Kościół rzymskokatolicki od lat ma z pedofilią duchownych problem, nie jednostkowy, lecz systemowy. Tysiące sprawców, tysiące ofiar. Papież Franciszek zwołuje w tej sprawie do Watykanu szefów episkopatów. Mnie po ludzku trudno pojąć, że ujawnienie tej ukrywanej przez lata masowej zbrodni u większości biskupów nie powoduje żadnej pokory. Bez zmrużenia okiem, z podniesionymi nosami, wciąż mają usta pełne moralności. Wciąż nas uczą.

Rozsądni ludzie ich pustosłowia nie będą już więcej brali pod uwagę? Media ich średniowiecznych racji nie będą już cytowały? Politycy przestaną wreszcie tchórzyć? Kiedy wszyscy w końcu pojmiemy, że Kościół kierowany przez hierarchów, którzy latami chronią księży pedofilów lub jakkolwiek bagatelizują czy relatywizują zbrodnię pedofilii popełnianą w swoich szeregach, to nie tylko szyderstwo z Boga? To oszustwo. Współudział. Recydywa. Szyderstwo z człowieka. Dobro człowieka nie ma w takim Kościele znaczenia.

Tak jak nie ma ono znaczenia dla autorytarnej władzy. Dlatego dzisiaj w Polsce biskupi tak się z władzą świetnie dogadują. Zakaz, zakaz, zakaz! Obywatelki i obywatele nie będą decydować o swoim osobistym życiu. Zrobi to za nich państwo po konsultacji z Kościołem. Oczywiście płatnej.

Patrząc na pisowską akceptację dla towarzysza prokuratora Stanisława Piotrowicza – tego, który w pedofilii duchownego z Tylawy widział niewinne ciumkanie, a dziś stanowi nam prawo, usuwa sędziów, wybiera ich dublerów wiernych władzy – ciśnie mi się do głowy pytanie: czy księża pedofile w państwie Kaczyńskiego wciąż mogą bezkarnie ciumkać dzieci? Piotrowicz ich obroni?

Jeszcze nie – pokazuje to bezprecedensowy wyrok sądu w Poznaniu: milion złotych odszkodowania i dożywotnia renta dla kobiety gwałconej w dzieciństwie przez duchownego. Płacić ma Kościół. To praca w Kościele, zdaniem sądu, umożliwiła pedofilowi gwałcenie dziewczynki.

Kościół do odpowiedzialności się nie poczuwa? Bo płacić nie chce, złożył apelację. Pisał o tym w „Dużym Formacie” przed tygodniem Piotr Żytnicki.

W ostatni czwartek sąd apelacyjny zajął się sprawą i postanowił dać sobie czas na decyzję. Wyrok zostanie wydany 2 października. Bez względu na to, jaki on będzie, Kościół w Polsce musi szykować się na ciężkie czasy. W sensie finansowym. Bo jak nie wyrokiem tego sądu, to następnego lawina odszkodowań ruszy. No, chyba że sądy wybrane przez Stanisława Piotrowicza zdecydują inaczej.

Czy księża pedofile w państwie Kaczyńskiego wciąż mogą bezkarnie ciumkać dzieci?

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.