SUPERFOOD

Gazeta Wyborcza - Duzy Format - - Orliński Szczygieł Poluje Na Prawdę - Wojciech Orliński

Przykładowe zastosowanie: „Okazało się, że natka pietruszki to superfood!”

Nie można wejść do internetu, żeby się nie dowiedzieć o cudownych leczniczych właściwościach takiej czy innej roślinki – czyniących ją właśnie superfoodem. To pojęcie niestety przebiło się także do prasy papierowej.

W 2007 r. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) zalecił, żeby nie reklamować żadnych produktów spożywczych bez poparcia konkretnymi naukowymi danymi i pojęcie zniknęło z etykiet, ale wciąż pełne są go najrozmaitsze „blogi o zdrowym jedzeniu”.

Pół biedy, gdyby tylko zamożni konsumenci przepłacali za egzotyczne jagódki, które nie pomogą, ale też nie zaszkodzą. Niestety, internet to wylęgarnia wszelkiej szarlatanerii, osoba łatwowierna „dowie się” z niego, że superfoody mogą leczyć raka, cukrzycę, nadciśnienie i w ogóle są eliksirem młodości i długowieczności.

To się już robi nieetyczne i niebezpieczne, bo w efekcie ludzie bagatelizują zalecenia konwencjonalnych lekarzy i są przekonani, że samą dietą mogą się zabezpieczyć przed rakiem albo go u siebie wyleczyć. Jak Steve Jobs i Jacek Kaczmarski, dwie sławne ofiary „medycyny alternatywnej”.

Mit cudownych diet ma pewne racjonalne jądro. Po naszych przodkach odziedziczyliśmy instynkt nakazujący poszukiwać składników pożywienia, za którymi nasi przodkowie musieli się sporo nachodzić: tłuszczu, białka, cukru. Nie mamy instynktu poszukiwania błonnika czy polisacharydów, bo te nasi przodkowie przyswajali nolens volens, żując byle co, żeby czymś zabić głód.

To dlatego dzieci nie trzeba namawiać do zjedzenia pizzy, hamburgera czy lodów, a trzeba do zjedzenia marchewki. Tak nas zaprojektowała ewolucja. Prawdziwa dietetyczna katastrofa zaczyna się wtedy, gdy dziecko dorośnie i żadna mamusia już mu nie przypomni o marchewce – je to, co chce.

Raka czy nadciśnienia nie możemy więc jedzeniem wyleczyć, ale owszem, możemy przyśpieszyć nadejście choroby. Zwłaszcza w połączeniu z siedzącym trybem życia. Tylko że to nie działa tak prosto, że możemy bezpiecznie zjeść karkówkę z grilla, o ile na deser dołożymy sobie koktajl z owoców nazwanych przez media superfoodem.

Żaden superfood nie zastąpi nam starej, dobrej piramidy żywieniowej, której uczono nas jeszcze w szkole podstawowej (przynajmniej za moich czasów). Wiara w magiczne jagódki to kolejny symptom braku RiGCz.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.