NIE DLA DZIECI

Gazeta Wyborcza - Gazeta Telewizyjna - - SERIALE ANIMOWANE DLA DOROSŁYCH - RADOSŁAW CZYŻ

animowanymi dla starszych widzów. Jednak na pierwszą kreskówkę w kategorii „tylko dla dorosłych” Amerykanie czekali do 1972 r., gdy na ekranach zagościł „Kot Fritz” – luźna adaptacja komiksu Roberta Crumba w reżyserii Ralpha Bakshiego.

W telewizji było trochę gorzej, choć warto wspomnieć, że popularni również w Polsce „Flintstonowie” (1960 r.) nie byli w założeniu serialem tylko dla dzieci. Emitowaną w najlepszym czasie oglądalności animowaną odpowiedź na sitcom „The Honeymooners” („Miodowe lata”) oglądały całe rodziny. Prehistoryczne społeczeństwo serialu udanie parodiowało przedmiejską kulturę lat 60.

Za przełom uznać możemy dopiero „Simpsonów”, którym w tym roku stuknęła trzydziestka. Serial Matta Groeninga odcisnął tak silne piętno na popkulturze jak mało który program telewizyjny, wychował kilka pokoleń, a nawet przewidział przyszłość, już lata temu żartując z Donalda Trumpa w roli prezydenta USA.

„The Simpsons” to legenda – najdłużej nadawany telewizyjny sitcom oraz najdłużej nadawana animacja w Ameryce. I przez te 30 lat serial zmieniał się tak, jak zmieniała się oglądająca go publiczność. Ta chciała jednak czegoś więcej.

W latach 90. MTV przyciągało fanów animacji produkcjami „Daria” oraz „Beavis i Butt-head”.

Ale próbę czasu przetrwał tylko „South Park” wyprodukowany w 1997 r. dla wtedy niewielkiej stacji kablowej Comedy Central. Serial przekraczał kolejne granice dobrego smaku kpiąc ze wszystkich grup społecznych. I tak od 20 lat z każdym kolejnym sezonem stara się podnieść poprzeczkę nie tylko sobie, ale też coraz liczniejszej konkurencji.

Żeby teraz skupić uwagę pokolenia milenialsów wychowanego na MTV i szerokopasmowym internecie, już nie wystarczą wulgaryzmy i groteska. Twórcy „South Park” postawili więc na zawoalowaną satyrę. I są w tym mistrzami. Nie ma drugiego takiego serialu, w którym prostackie gagi przeplatają się z błyskotliwą narracją na temat nierówności i przemian społecznych, trollingu, politycznego dialogu w erze Trumpa i bezdusznego kapitalizmu przywłaszczającego sobie wzniosłe idee liberałów walczących o prawa mniejszości.

Jednym z najlepszych seriali ostatnich lat okazal się też „Rick and Morty”. Zaczął się jako parodia „Powrotu do przyszłości” Roberta Zemeckisa. Potem przekształcił się trochę w krzyżówkę tego hitu lat 80. i ekstremalnej wersji serialu „Doctor Who”, przeplatanej pastiszem „Incepcji” czy „Pamięci absolutnej” oraz brutalnych filmów akcji (czytaj więcej na s. 5).

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.