ŻEŃSKIE GŁOSY W MĘSKIM ŚWIECIE

Kluczowy był silny charakter

Gazeta Wyborcza - Gazeta Telewizyjna - - SOBOTA - BARTOSZ WRÓBLEWSKI

ELLA FITZGERALD

Kiedy w 1915 roku Billie Holiday przyszła na świat, jej matka miała 13, a ojciec 15 lat. Wychowywali ją głównie krewni, bo ojciec podróżował z kapelą, a matka na przemian sprzedawała swoje ciało i sprzątała wille białych bogaczy. Dzieciństwo wśród jazzmanów nie było łatwe i bezpieczne. Wwieku 11 lat Billie została zgwałcona przez sąsiada i... za karę trafiła do katolickiego domu poprawczego, z którego później uciekła.

Jako 14-latka dołączyła do mieszkającej w Harlemie matki, z którą pracowała w popularnym domu schadzek. Nie trwało to jednak długo, bo tuż po przybyciu Billie do Nowego Jorku policja zorganizowała nalot na jej nowe miejsce pracy. Dziewczyna kolejne kilka miesięcy spędziła więc w więzieniu, gdzie też doznawała seksualnej przemocy.

Wczasie kryzysu lat 30. Billie wraz z matką sprzedawały kanapki. Aż w końcu zdecydowała się wejść do męskiego świata wokalistów jazzowych. Muzyka odmieniła jej życie. Zresztą nie tylko jej, bo zaczęła utrzymywać matkę. A kiedy zrobiła karierę, to pomagała też wielu czarnoskórym muzykom.

Jej poczucie rytmu, talent improwizacyjny, a przede wszystkim ciekawy głos, dostrzegł John Hammond (producent muzyczny i łowca talentów, odkrył m.in. Boba Dylana i Arethę Franklin). I to on pomógł jej w nagraniu pierwszych utworów oraz umożliwił współpracę z popularnymi jazzmanami.

Billie była też drugą w historii czarnoskórą wokalistką, która występowała z białym zespołem dla białej publiczności. Nie wytrwała jednak długo i przerwała tournée, w czasie którego musiała kryć się

FENOMEN BILLIE HOLIDAY

Niemcy 2015, reż. Katja Duregger 21:00 | planete+

ELLA FITZGERALD - GŁOS CZYSTY JAK ŁZA

Niemcy 2016, reż. Katja Duregger 22:00 | planete+ BILLIE HOLIDAY za kotarą, a na scenie dublowała ją biała statystka. I nie było to jedyne upokorzenie, bo nie mogła też jeść z zespołem w restauracjach (muzycy przynosili jej jedzenie do przyczepy), a w hotelu musiała korzystać z windy towarowej.

Whistorii zapisała się nie tylko jako wybitna wokalistka, lecz także jako bojowniczka o prawa czarnoskórych. Regularnie wykonywała słynny protest song przeciwko dyskryminacji rasowej „Strange Fruit”, dzięki czemu zyskała duży rozgłos, ale nie tylko wśród życzliwych jej osób. Zaczęło ją prześladować FBI. Agenci powiedzieli jej nawet wprost, że dadzą jej spokój, kiedy tylko przestanie wykonywać ten utwór (o powieszonym czarnym mężczyźnie – ofierze linczu). Billie nigdy nie przestała. A że pociągali ją niebezpieczni mężczyźni, alkohol i heroina, była łatwym celem dla federalnych. Płaciła za to kolejnymi aresztowaniami oraz zakazem publicznych występów. Zmarła w wieku 44 lat z powodu marskości wątroby. Ale świat muzyki o niej nie zapomniał i uhonorował ją miejscem wRock and Roll Hall of Fame.

Mniej burzliwa, lecz także niełatwa była młodość Elli Fitzgerald, która wychowywała się w Yonkers, niedaleko Nowego Jorku. Kiedy zmarła jej matka, Ella miała 15 lat. Nastolatka uciekła od brutalnego ojczyma i zamieszkała w Harlemie. Od najmłodszych lat marzyła o karierze tancerki, lecz by się utrzymać, zaczęła śpiewać. I to był strzał wdziesiątkę. Miała 17 lat, gdy podczas jednego z legendarnych wieczorków amatorskich w teatrze Apollo usłyszał ją Chick Webb. Lider i perkusista big-bandu zatrudnił Ellę i promował jej talent.

Młoda wokalistka była jednak niepokorna wobec swego mentora. Wbrew jego sugestiom śpiewała na stojąco, gestykulowała, dyskutowała z muzykami i od początku chciała improwizować. W 1939 roku Chick Webb zmarł wwieku zaledwie 34 lat. Ella została liderką zespołu i zmieniła jego nazwę na Ella Fitzgerald and Her Famous Orchestra. Występowała pod tym szyldem przez lata, co było ogromnym osiągnięciem dla czarnoskórej kobiety w trudnych czasach i szemranym środowisku.

Jej najważniejszym osiągnięciem było jednak to, że uważany wtedy za muzykę ze slumsów jazz trafił wreszcie na salony. Kto wie, jakby się to potoczyło, gdyby nie jej występy z „Jazz at the Philharmonic” wlatach 50., podczas których czarni muzycy musieli mierzyć się z dyskryminacją w południowych stanach. I gdyby nie biały szef orkiestry, Norman Granz, który mówił, że Ella Fitzgerald to najlepsze, co jest w jazzie. Nazywał ją też pierwszą damą jazzu i zapowiadał jako „niepowtarzalną panią Fitzgerald”, podczas gdy do czarnoskórych kobiet nikt nie mówił na „pani”.

Dzisiaj Ella Fiztgerald nie kojarzy się z walką o równouprawnienie, lecz wspaniałą twórczością. Jej kariera trwała pół wieku, a niektóre z piosenek (zarówno solowych, jak i znakomitych duetów z Louisem Armstrongiem) to jedne z najwspanialszych przebojów wszech czasów.

Życie czarnoskórej wokalistki jazzowej w USA lat 30. i 40. nie było usłane różami. Żeby zrobić karierę, nie wystarczyło mieć silny głos.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.