PUBLICZNA SZKOŁA? UCIEKAMY!

We wrześniu naukę w szkołach prywatnych zaczęło wWarszawie ponad 1,5 tys. dzieci więcej niż przed rokiem.

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - PIERWSZA STRONA -

To największy skok od lat. Na decyzję wielu rodziców wpłynęła reforma edukacji. Przestraszyli się chaosu i zatłoczonych szkół

– Przeniosłam dziecko do szkoły prywatnej, choć była to dla mnie osobista porażka, bo wierzę w szkoły publiczne – opowiada Justyna Glusman zOchoty, mama trójki dzieci. – Po reformie warunki w podstawówce po prostu bardzo się pogorszyły. Kiedy zapisywałam córkę do szkoły, liczyła ponad 300 uczniów, teraz jest prawie 500. Biblioteka została przeniesiona do małego pomieszczenia, gdzie nie ma miejsca dla dzieci, które wcześniej np. odrabiały tam lekcje. W świetlicy jest straszny tłok, lekcje wuefu odbywają się na korytarzu albo na zewnątrz. Brakuje szafek, na obiad jest 15-20 minut. Córka przychodziła do domu zmęczona hałasem. A przecież za rok w szkole oprócz klas siódmych będą jeszcze ósme.

Reforma edukacji PiS obowiązuje od 1 września. Oznacza likwidację gimnazjów, które zdaniem minister Anny Zalewskiej segregowały dzieci na te z lepszych i gorszych szkół. Reforma wydłuża naukę w podstawówce do ośmiu lat. Wprowadzi też czteroletnie licea i pięcioletnie technika. Ostatnie dwa roczniki gimnazjalistów kończą edukację według starych zasad w szkołach połączonych z innymi albo przemianowanych na podstawówki bądź szkoły ponadpodstawowe.

Pierwsze efekty zmian widzieliśmy we wrześniu: w już i tak przepełnionych szkołach jeszcze przybyło dzieci, nauka na zmiany trwa nawet do wieczora, świetlice są przepełnione, niegotowe pracownie do chemii, fizyki, biologii. Do tego wielkie zmiany wkadrze iwakaty liczone wsetkach po kilku tygodniach nauki.

Wszczególny sposób reforma dała się we znaki tegorocznym siódmoklasistom. Jeszcze w 2016 r. ich rodzice zastanawiali się, jakie gimnazjum będzie najlepsze dla ich dzieci, wWarszawie mogli wybierać między klasami profilowanymi pod kątem języka obcego, matematyki czy sportowymi. Ale MEN te rozważania przeciął: ten rocznik jako pierwszy zostaje po prostu dłużej w podstawówce, z zupełnie nowymi, pisanymi w pośpiechu programami, niedopasowanymi do treści, które dzieci poznały do tej pory. Na koniec szkoły podstawowej uczniów czeka egzamin, od którego powodzenia zależy dostęp do liceów. Jest ważny, tym bardziej że pierwszy rocznik, który opuści zreformowaną szkołę, będzie rywalizować o miejsca w liceach i technikach z ostatnimi gimnazjalistami. Siódmoklasiści są wyjątkowo mocno obciążeni pracami domowymi, sprawdzianami i kartkówkami, bo nauczyciele nadrabiają luki wprogramach.

Nic dziwnego, że rodzice i uczniowie są zaniepokojeni. Pisaliśmy już o tym, że część z nich postanowiła zmienić szkołę. Niektórzy zabierali dzieci z macierzystych podstawówek i zapisywali do innych, gdzie samorząd tworzył np. dwujęzyczne klasy siódme. Inni postawili na szkoły niepubliczne.

WWarszawie jest w czym wybierać, działa tu ponad 130 prywatnych i społecznych szkół podstawowych. Przybywają wciąż nowe, np. w tym roku swoją szkołę z autorskim programem polsko-angielskiej edukacji dwujęzycznej otworzyło Państwowe Wydawnictwo Naukowe. Szkoły niepubliczne z wieloletnim dorobkiem otwierały z kolei dodatkowe klasy siódme, by przyjąć uczniów przenoszonych ze szkół prowadzonych przez miasto.

Liczba uczniów niepublicznych szkół podstawowych i gimnazjów rośnie wWarszawie nieprzerwanie od 2009 r. Teraz jest ich już ponad 22,1 tys. I widać wyraźny skok, uczniów jest ponad 1,5 tys. więcej niż przed rokiem. Wtedy w placówkach niepublicznych przybyło nieco ponad 400 dzieci.

Joanna Gospodarczyk, dyrektorka miejskiego Biura Edukacji, zauważa, że boom na szkoły niepubliczne wWarszawie może być związany zwyżem demograficznym. Ale duży skok akurat teraz faktycznie mogli wywołać rodzice, którzy po prostu przestraszyli się skutków zmian w oświacie. – Szkoły niepubliczne zachęcają nauką w mniejszych klasach, mają dobrą ofertę nauki języków obcych. To przyciąga. Ale też część rodziców zabrała z naszych podstawówek szóstoklasistów z obawy przed zmianami w programie nauczania, uważają, że szkoły prywatne lepiej przygotują uczniów do egzaminu po ósmej klasie, który jest na razie wielką niewiadomą. Przestraszyli się też chaosu i zatłoczonych szkół.

Justyna Glusman przygląda się zmianom w edukacji nie tylko prywatnie, ale też jako ekspertka Forum Od-Nowa, think tanku projektującego zmiany systemowe w sektorze publicznym: – Od dawna narasta tendencja do posyłania dzieci do szkół niepublicznych, ale reforma ten trend wzmacnia i przyspiesza decyzje – uważa. – Moim zdaniem zmiany prowadzą w kierunku prywatyzacji systemu szkolnictwa. Kogo będzie na to stać, zabierze dzieci ze szkół publicznych.

Prywatna szkoła wWarszawie to wydatek zaczynający się od kwoty blisko 1-1,5 tys. zł miesięcznie.

– W świetlicy jest straszny tłok, lekcje wf. odbywają się na korytarzu albo na zewnątrz. Brakuje szafek, na obiad jest 15-20 minut. Córka przychodziła do domu zmęczona hałasem. A przecież za rok w szkole oprócz klas siódmych będą jeszcze ósme – opowiada Justyna Glusman, mama trójki dzieci

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.