SOLIDARNOŚĆ Z DZIKIEM

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - Z DRUGIEJ STRONY - BEATA CHOMĄTOWSKA

zbliżających się ludzi, dwa potężne odyńce i dziewięć warchlaków wzięły nogi za pas.

To wWawrze. Na filmie nakręconym dwa tygodnie temu telefonem komórkowym z samochodu wKonstancinie widać inne stadko przeciągające swobodnie środkiem jezdni tuż przed północą. Znajoma mieszkanka Sadyby wieczorami nie rusza się z domu bez latarki. Na osiedlu domów jednorodzinnych na Białołęce dzieci boją się wypuszczać same na przechadzki po okolicy. Cytat z Jana Brzechwy „Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły” rozbrzmiewa niemal w całej Warszawie, może jeszcze z wyjątkiem Śródmieścia.

Teraz można odśpiewać go z triumfem, bo właśnie zaczął się odstrzał. W granicach miasta myśliwi mają zabić 50 dzików. Nie zauważyłam protestów, choć kwestia strzelania do zwierząt na ogół budzi duży sprzeciw. O wiele łatwiej jednak zapłonąć sympatią do łosia, którego może nawet nigdy nie będzie miało się okazji zobaczyć na żywo, niż do dzika bezczelnie rozwalającego przydomowy śmietnik, nieszanującego granic wyznaczonych przez człowieka. Owszem, dziki są uciążliwe, a efekty ich spoufalania się przykre. Jednak sprowadzają się wyłącznie do dewastowania ogrodów, a nie bezpośrednich ataków. Trudno przyglądać się ze spokojem, jak dzika zwierzyna podchodzi pod próg domów, ale istnieją inne, mniej drastyczne sposoby zmuszania do zmiany nawyków, jak usypianie, odławianie iwywózka do lasów czy instalacja elektrycznych pastuchów na ogrodzeniach. Dziki, które teraz giną, padają ofiarą ludzkiej niefrasobliwości. Widać ją w każdym lasku i co drugim rowie przy osiedlu domków jednorodzinnych: rozbebeszone worki pełne odpadków i bezpańskie wysypiska sugerujące dzikom, że w okolicy łatwo o pożywienie. Dodajmy do tego dokarmianie (z pełną świadomością skutków) przez samych myśliwych i kurczenie się naturalnego środowiska, w jakim dziki dotąd żyły. Tak, rozlewanie się Warszawy na coraz dalsze przedmieścia, czyli osławiony urban sprawl, też ma wiele z ich aktywnością wspólnego.

Strzelanie nie rozwiąże problemu – wrócą jak w poprzednich latach. Sami je zapraszamy, a gdy już się rozgoszczą, bijemy na alarm, by ktoś zrobił z nimi porządek.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.