DO TZW. ZWYKŁYCH LUDZI Z MARSZU

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - Z DRUGIEJ STRONY - WOJCIECH KARPIESZUK

Nieraz słyszę, że świństwem jest nazywanie idących wMarszu Niepodległości faszystami, bo przecież idą wnim głównie tzw. zwykli ludzie z polskimi flagami. To prawda: nie wszyscy uczestnicy Marszu Niepodległości są faszystami. Zapewne zdecydowana większość nie jest. Wsobotę wŚwięto Niepodległości 11 listopada widziałem rodziny z małymi dziećmi, studentów, licealistów, seniorów, księży, morze polskich flag. I właśnie to przeraża mnie najbardziej. Ten straszny marszowy sojusz tzw. zwykłych ludzi z brunatną ekstremą jest dla mnie nie do pojęcia. Ale to się dzieje.

Oto obrazek z ronda Romana Dmowskiego. Na tyłach stacji metra Centrum, zanim wyruszył marsz, formowały się dwie grupy. Dzieliło je może ze 100 m. Pierwsza grupa to młodzi harcerze wmundurach. Druga to kilkudziesięciu chłopaków wczarnych dresach z zasłoniętymi twarzami. Stali zakapturzeni wzwartym kordonie. Mieli kilka polskich f lag i znacznie więcej czarnych zkrzyżem celtyckim. Rozwinęli wielki transparent z hasłem: „Europa będzie biała albo bezludna”.

Harcerze patrzyli na nich zmieszani i to wszystko, na co się zdobyli. W Marszu Niepodległości poszli już niewzruszeni. Widocznie uznali, że świętować niepodległość można nawet wspólnie z neonazistami.

Inny przykład. Marsz Niepodległości wchodzi na most Poniatowskiego. Policji nie ma: tradycyjnie pochowała się w bocznych uliczkach, by „nie prowokować” swoim widokiem. Nadbiegają dresiarze z zasłoniętymi twarzami. Jest tłok, więc się przepychają. Obok mnie idzie „grupa przedszkolna”. Tak ją nazwałem, bo byli to rodzice, którzy przyszli na Marsz Niepodległości z małymi dziećmi. Może ze dwadzieścioro, szli parami jak w przedszkolu. Niektóre maluchy siedziały w rowerowych wózkach przyczepionych do jednośladów. Wyglądali niemalże jak na rodzinnym pikniku.

Nagle dresiarze, którzy przebiegli przed chwilą obok nas, odpalili petardy. Rzucali nimi na perony Dworca Powiśle. Zdezorientowani ludzie czekający na pociąg, niektórzy z polskimi flagami, uciekli pod dachy. Leciało gromkie: „Cała Polska śpiewa z nami, wy...ć z uchodźcami”, choć na peronach uchodźców nie było. Rodzice jakby tego nie słyszeli i nie widzieli. Maszerowali, powiewając polskimi flagami.

Na moście Poniatowskiego 12 kobiet, działaczek ruchu Obywatele RP iWarszawskiego Strajku Kobiet, rozwinęło transparent „Stop faszyzmowi”. Lżono je, kopano i opluto. Kobiety usiadły na ulicy, chwyciły się pod ramiona. „Jeb...ć komunistów”, „Suki”, „Ubecja”, „Zaj...b je”, „Wy...ć, lachociągi”... – tak krzyczeli mijający je tzw. zwykli ludzi. Nagranie można obejrzeć w internecie. Kilkunastu chłopaków w kominiarkach, uczestników marszu, musiało je okrążyć kordonem, bo groził im lincz.

„My chcemy Boga” – to było hasło Marszu Niepodległości. Ale były też inne (na transparentach, skandowane albo wypowiadane na żywo w Telewizji Publicznej): „Biała Europa braterskich narodów”, „Biała siła, Ku Klux Klan”, „Narodowy socjalizm”, „Wszyscy równi, wszyscy biali”, „Trzeba odsunąć od władzy żydostwo”, „Nasze ulice, nasze kamienice”...

Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak pytany o rasistowskie hasła na Marszu Niepodległości odparł: – Na tym polega wolność, że możemy analizować te przypadki w sposób zupełnie otwarty i swobodny, bez żadnych przywiązań do skojarzeń. Awszyscy tzw. zwykli ludzie? Księża, seniorzy, rodziny z dziećmi, harcerze, studenci, licealiści – szliście ramię wramię z neonazistami i rasistami. Dobrze o tym wiecie. Może odwracaliście wzrok na widok nabuzowanych, pijanych dresiarzy z zasłoniętymi twarzami. Może udawaliście, że nie słyszycie rasistowskich i antysemickich haseł, może zbyliście jakimś żartem oplucie i lżenie protestujących kobiet. Jednak byliście tam. Iwasze przyzwolenie jest najstraszniejsze.

Uczestnicy sobotniego marszu narodowców, który wyruszył z centrum Warszawy

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.