ZMIANY W BUDOWANIU

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - NEKROLOGI -

Jeśli marzycie o własnym domu, uważnie wybierajcie działkę. Już wkrótce może się okazać, że na kawałku własnej ziemi będziecie mogli co najwyżej rozbić namiot. A jeśli parcelę już macie, to warto się pospieszyć z robotami.

Do takich refleksji skłania lektura projektu Ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z uproszczeniem procesu inwestycyjnobudowlanego, zmieniającego obecne zapisy w Ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Najpoważniejsza zmiana jest taka, że jeśli w bezpośrednim sąsiedztwie twojego gruntu nie stoi już budynek, to nie będziesz miał szans na zbudowanie swojego. Ale po kolei.

Chcesz kupić działkę pod własny dom. Teraz, jeśli dla części miasta czy wsi, na której ona leży, obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i jego ustalenia dopuszczają zabudowę, to możesz wkażdym momencie rozpocząć budowę. I to się nie zmieni. Sęk w tym, że gminy nie mają opracowanych takich planów dla całych miejscowości. Bo to procedura długa i dość kosztowna. – W Płocku ok. 36 proc. miasta ma plany miejscowe – mówi nam Aneta Pomianowska-Molak, szefowa ratuszowego wydziału.

Ale budować można również winnych miejscach. Jeśli nie ma planu miejscowego, inwestor występuje do wójta/burmistrza/prezydenta o decyzję owarunkach zabudowy, tzw. WuZetkę. W Płocku rocznie jest ich wydawanych ok. 200. WuZetka ustala, co możemy postawić na swojej działce, odnosząc się do zabudowy wszeroko rozumianym (dobrym) sąsiedztwie. Dopiero mając WuZetkę, która obecnie obowiązuje bezterminowo, możesz starać się o pozwolenie na budowę.

I tu się zatrzymajmy. Teraz sąsiedztwo nie jest rozumiane w sposób dosadny. – Nawet jeśli sąsiednia działka jest niezabudowana, awterenie analizowanym rozumianym jako trzykrotność frontu działki inwestora znajdzie się podobna zabudowa, to WuZetka będzie pozytywna – tłumaczy Pomianowska-Molak.

Choć patrząc na bardzo porozrzucane nowe domy na wsiach, można odnieść wrażenie, że niektóre gminy stosują tę zasadę o wiele bardziej swobodnie. I to ma się skończyć! Projekt ustawy zakłada bowiem, że sąsiedztwo, do którego nawiąże WuZetka, musi być wręcz ścisłe. Czyli wspólna granica z sąsiadem, na którego działce już istnieje budynek, nie będzie mogła być krótsza niż cztery metry! I w dodatku musi być dostępna z tej samej drogi publicznej. Co to oznacza wpraktyce? Otóż – jeśli twoja działka leży w ciągu innych parceli, ale sąsiad ani z lewej, ani z prawej strony nie zbudował domu, to... ty też nie będziesz mógł go zbudować. Jeśli budynek jest na gruncie, z którym graniczysz „plecami”, ale dojazd do niego jest z odrębnej drogi – też nici z twoich planów. Załóżmy, że dom zbudował już sąsiad „po przekątnej”. Bardzo blisko, „rzut beretem” od miejsca, w którym w wyobraźni widzisz swoje nowe mieszkanie. No ale graniczycie tylko przez szczytowy słupek w płocie, a to zdecydowanie mniej niż cztery metry, więc niestety...

Niespodzianki czają się też w zapisie o dostępie do mediów. Obecnie nie musimy mieć działki uzbrojonej, wystarczy, że gestorzy poszczególnych sieci oświadczą, że doprowadzenie prądu, gazu, wody itp. jest możliwe. Ale wprojekcie ustawy mamy zapis, dość niejasny, zktórego wynikałoby, że budowę będziemy mogli rozpocząć na parceli już w pełni uzbrojonej.

Takie same zasady mają dotyczyć deweloperów. Jeśli więc przedsiębiorca kupił kawał gruntu zmyślą, że zacznie na nim inwestować za parę lat, może się przeliczyć i jej nie zrealizować. Zwłaszcza że projektodawcy chcą zmiany w czasie obowiązywania WuZetek. Już nie będą one bezterminowe, aważne tylko dwa lata. Jeśli w tym czasie nie wystąpimy opozwolenie na zabudowę, to może się okazać, że nie uda się nam tego zrobić w ogóle. Pozostanie nam tylko ładny kawałek miejsca na rekreację iwypoczynek.

Jeśli twoja działka leży w ciągu innych parceli, ale sąsiad ani z lewej, ani z prawej strony nie zbudował domu, to... ty też nie będziesz mógł go zbudować

Płock świętował w sobotę Święto Niepodległości. Składano kwiaty pod pomnikami Józefa Piłsudskiego i Władysława Broniewskiego. Wkatedrze odbyła się uroczysta msza święta w intencji ojczyzny. Uroczystości były też przy płycie Nieznanego Żołnierza na placu Narutowicza. Kwiaty składali tam m.in. kombatanci, parlamentarzyści, samorządowcy, harcerze i przedstawiciele instytucji kultury.

Na Starym Rynku w wielkich garach gotowano rosół zgęsiny, chętnych na gorącą zupę częstował m.in. prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. Płocczanie narodowymi, tradycyjnymi potrawami zajadali się także w restauracjach – w mieście trwał Dzień Kuchni Polskiej. Wszkole muzycznej muzykę zfilmów „Ogniem imieczem” i„Wpustyni iwpuszczy” grała Płocka Orkiestra Symfoniczna pod batutą Krzesimira Dębskiego, awHotelu Tumskim pary tańczyły eleganckiego walca na Balu Niepodległości.

– Nasza niepodległość to nie tylko efekt zewnętrznych wydarzeń, ale również tego, co stało się w sercach ludzi. A czy dziś jesteśmy wolni? – 11 listopada, w czasie uroczystej mszy pytał podczas kazania biskup płocki Piotr Libera.

Sobotnie uroczystości przy odwachu

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.