ARCHIWUM GETTA DLA WSZYSTKICH

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - PIERWSZA STRONA -

Przez 70 lat dostęp do nich miała tylko garstka badaczy Holocaustu. Od czwartku każdy będzie mógł zobaczyć dokumenty z Archiwum Ringelbluma. Pokazywane zostaną na wystawie stałej Żydowskiego Instytutu Historycznego

Podziemne Archiwum Getta Warszawskiego (nazwane od jego głównego twórcy, historyka Emanuela Ringelbluma) jest nie tylko największym skarbem w posiadaniu Żydowskiego Instytutu Historycznego, ale jednym z najcenniejszych zbiorów dokumentów na świecie. W1999 r. wpisano je na Listę UNESCO „Pamięć Świata”, obok m.in. autografu dzieła Mikołaja Kopernika „Oobrotach sfer niebieskich”. Z zachowanych w nim ponad 30 tys. kart – notatek, relacji, dzienników, wspomnień, utworów literackich, papierów urzędowych, plakatów, ulotek, gazet, rysunków i zdjęć – wyłania się obraz piekła, jakie Niemcy zgotowali Żydom uwięzionym w gettach na terenie okupowanej Polski. Bez Archiwum Ringelbluma nasza wiedza oHolocauście byłaby dużo uboższa.

Najważniejsze są emocje

Ze względu na wyjątkową wartość zbiór przechowywany jest w pancernych szafach, anaukowcom udostępniany tylko w formie zdigitalizowanych kopii (oryginały daje się im do wglądu wwyjątkowych przypadkach). Wgmachu ŻIH przy ul. Tłomackie archiwum zajmuje osobne klimatyzowane pomieszczenie. Nikt zzewnątrz nie wejdzie do niego bez specjalnej zgody dyrektora Instytutu.

– Zawsze miałem poczucie, że powinny być w jakiś sposób pokazane publiczności – mówi prof. Paweł Śpiewak, dyrektor ŻIH i kurator wystawy. – Szukaliśmy odpowiedniego języka. Bez sensu byłoby pokazywać Archiwum Ringelbluma jako zbiór kartek. Uznaliśmy, że wystawa powinna być zbudowana wokół doświadczenia ludzi, którzy to archiwum tworzyli.

– Dla mnie było jasne, że najważniejsze są tutaj emocje. Każda z tych osób zostawiła w archiwum cząstkę siebie – dodaje Anna Duńczyk-Szulc, kierowniczka Działu Sztuki ŻIH, współkuratorka wystawy.

Wystawę urządzono na piętrze i antresoli budynku Instytutu. Do 7 grudnia można ją zwiedzać bezpłatnie. Jej tytuł – „Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu” – to słowa z testamentu pozostawionego przez 19-letniego Dawida Grabnera, jednego z twórców Archiwum Ringelbluma. Wchodząc na piętro, zwiedzający widzą przed sobą wąski wysoki korytarz zbudowany z ceglanego gruzu. Na jego końcu stoi oryginalna bańka po mleku, w której schowana była część dokumentów.

– Ten gruz odnosi się do piwnicy, a więc miejsca ukrycia archiwum, awszerszym kontekście - do podziemia, konspiracji. Ale też do muru getta – tłumaczy Aneta Faner ze studia Fish’n’Sheep, współprojektantka wystawy. Razem z Piotrem Dumą stworzyła minimalistyczną aranżację, którą nazywa „przestrzenią wizualnej ciszy”. Autorzy ograniczyli multimedia, zastosowali naturalne materiały (stal, drewno, gruz) i stonowaną paletę barw (biel, szarość, czerń), zrezygnowali z tabliczek z informacjami na rzecz odciśniętych wtynku cytatów z dokumentów.

Chronologiczny zapis Zagłady

Wsali przy schodach ustawiono dwa długie stoły. Blat pierwszego z nich to tablica przedstawiająca historię warszawskiego getta oraz działalność Emanuela Ringelbluma i zorganizowanej przez niego konspiracyjnej grupy archiwistów Oneg Szabat (Radość Soboty). Zamknięci wotoczonej murem dzielnicy spotykali się w soboty wgmachu Głównej Biblioteki Judaistycznej, obecnej siedzibie ŻIH. Z 36 członków Oneg Szabat wojnę przeżyło tylko troje. Archiwum przetrwało w piwnicy domu przy ul. Nowolipki 68. Złożono je tam w dziesięciu metalowych skrzynkach i dwóch bańkach na mleko. Skrzynki odnaleziono w 1946 r., bańki w1950 r.

Drugi stojący w tej sali stół symbolizuje miejsce spotkań członków Oneg Szabat. Każdemu z nich poświęcono dwie szuflady. W górnej jest informacja o ich życiu, w dolnej – o śmierci. W sąsiedniej przestrzeni znajduje się instalacja zbudowana zdrewnianych słupów symbolizujących ofiary Holocaustu. Na szczycie niektórych z nich zainstalowano ekrany dotykowe z biografiami osób z Oneg Szabat. Na antresoli pokazano cztery oryginalne testamenty pozostawione warchiwum przez współpracowników Ringelbluma. „Nie znam mojego losu. Nie wiem, czy będę mógł wam opowiedzieć, co się stało dalej. Pamiętajcie: nazywam się Nachum Grzywacz” – napisał jeden z nich. Są tu też rysunki artystki Geli Seksztajn-Lichtensztajn.

Zwiedzający obejrzą też filmy przedstawiające zburzone getto i odnalezienie Archiwum Ringelbluma. Ostatnią część wystawy stanowią ułożone w długich gablotach dokumenty będące chronologicznym zapisem Zagłady. Wśród nich są m.in.: karta z prośbą o pomoc wysłana zUmschlagplatzu przez poetę Józefa Kirmana, wstrząsające relacje uciekiniera z Treblinki Jakuba Krzepickiego i gryps wyrzucony z pociągu jadącego do Auschwitz zprośbą o dostarczenie na Nalewki 47: „Bądź przytomna, bo jedziemy na wesele. Do widzenia, Dawid”.

Projektanci wystawy Piotr Duma i Aneta Faner w sali upamiętniającej ofiary Zagłady

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.