Pohuśtać się na wózku

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - Z DRUGIEJ STRONY -

Dlaczego niepełnosprawne dzieci rzadko widać na placach zabaw? Bo im mniej dbamy o ich integrację z rówieśnikami, tym częściej zamykamy je w domach.

Aneta ma sześcioro dzieci. Najmłodsze kilka dni temu przyszło na świat. Zdrowe. Cała rodzina odetchnęła z ulgą, bo kiedy pierwsza urodziła się Ewa, Anecie ijej mężowi cały świat się zawalił. Ich najstarsza córka cierpi na czterokończynowe porażenie mózgowe. Nigdy nie wstanie zwózka. Wtej chwili ma 12 lat iważy 18 kilo. – Coraz trudniej mi ją podnieść – przyznaje Aneta. – Nawet wyjście na dwór, żeby się pobawić, staje się z roku na rok coraz większym wyzwaniem.

Jesteśmy z Anetą sąsiadami – oboje mieszkamy na Ursynowie. Pod moim blokiem jest ogromny park, awnim kilka placów zabaw, ścianka wspinaczkowa, tor zprzeszkodami dla rolkarzy imnóstwo rodziców z dziećmi. Ale nigdy nie spotkałem tam Anety zEwą. One mają swój rewir. Wokolicy jest Jurajski Plac Zabaw – huśtawki, drabinki izjeżdżalnia wkształcie dinozaura. Niby nic szczególnego, ale mama zniepełnosprawną córką czują się tam najbezpieczniej. Korkowa nawierzchnia sprawia, że dobrze się po niej jedzie wózkiem. I nie ma tyle piachu co w bawialni pod blokiem Anety. Ewa nie może tam przebywać. – Posadzenie córki wtej piaskownicy grozi tym, że ona się zmęczy, położy, wsadzi głowę wpiasek i nie będzie miała siły nic zrobić. Taka zabawa to męka – mówi Aneta.

Odszukać plac zabaw

Ewa uwielbia się huśtać. Wtedy jest naprawdę zadowolona. Śmieje się tak samo jak zdrowe dzieci. – Dużo podróżowaliśmy po stołecznych placach zabaw. Jeździliśmy na Bemowo, gdzie były lepsze warunki. Albo na plac Wilsona – miejsca pod dostatkiem, tylko nikt nie pomyślał o urządzeniach dla niepełnosprawnych. OŁazienkach nie wspomnę, bo tam zabawa jest trudna nawet dla przeciętnego dziecka – śmieje się Aneta. Idodaje, że zdarzało im się jechać całą rodziną do Grodziska Mazowieckiego – tam Ewa ma wymarzone warunki. Tylko zUrsynowa to kawał drogi.

Szukam integracyjnych placów zabaw wWarszawie. Najpierw na Ursynowie, bo to najbliżej. W ratuszu dowiadują się, że w mojej dzielnicy są trzy takie przestrzenie – przy ul. Teligi, Kopcińskiego i Pála Telekiego. Mieszkam nieopodal tego ostatniego, więc idę na rekonesans. Jest rozległy plac zabaw, dużo urządzeń imatek z dziećmi. Nie ma osób z niepełnosprawnościami.

– Rodzice dzieci niepełnosprawnych nie są globtroterami podróżującymi wposzukiwaniu placów zabaw – oświeca mnie Aneta, która wtym gronie jest wyjątkiem. – To powinny być miejsca lokalnie dostępne, anie ukryte, do odszukania. Gdyby pojawiły się elementy przestrzenne, przystosowane do konkretnych schorzeń, mogłoby się okazać, że Ewa znajdzie wokolicy znajomych, których nie miała dotąd okazji poznać. Poza tym wędrowanie bez celu z dzieckiem przykutym do wózka jest dla niego męczące. My szukamy miejsca, gdzie się może pobawić, aono jest tą podróżą znudzone.

Gdzie się bawić bez ograniczeń

Szukam dalej palcem po mapie placu zabaw dla córki Anety. Urzędnicy ratusza mówią, że trzy lata temu powstał taki na Pradze Południe wparku im. Józefa Polińskiego przy ul. Szaserów. A na skwerach przy ul. Uroczysko oraz Tużyckiej na Targówku są specjalne huśtawki typu „bocianie gniazdo”.

Wtej chwili do urzędów dzielnicy nie wpływają jednak nowe wnioski o utworzenie integracyjnych placów zabaw. Ale w ramach budżetów partycypacyjnych powstało kilka projektów. Na realizację czeka plac na Bielanach – Przy Agorze 5/5a/7 oraz ogród sensoryczny w parku Bródnowskim. Ma być głosowany projekt „Bawmy się bez ograniczeń” na terenie parku Skaryszewskiego. Był jeszcze pomysł na taki plac zabaw wForcie Bema („Wspólna zabawa bez barier”) oraz modernizację i doposażenie w specjalny sprzęt parku Picassa na Białołęce. Ale dwa ostatnie projekty przepadły.

Jest jedna dobra wiadomość. 23 października 2017 r. weszło w życie zarządzenie prezydent Warszawy wsprawie tworzenia na terenie miasta dostępnej przestrzeni, w tym infrastruktury dla pieszych ze szczególnym uwzględnieniem osób o ograniczonej mobilności i percepcji. – Zaleca się w nim, aby każdy plac zabaw na terenie miasta pełnił funkcję włączającą: pozwalał na zabawę wszystkich dzieci, niezależnie od wieku i stopnia ich sprawności – informuje mnie Donata Kończyk, naczelniczka wydziału w Biurze Pomocy iProjektów Społecznych wwarszawskim ratuszu.

Pytam eksperta, jakie urządzenia na placach zabaw mają sprawić, że dzieci niepełnosprawne będą czerpały radość z zabawy i nie będą czuły się gorsze od swoich rówieśników. – Szerokie zjeżdżalnie ze specjalną falistą blachą, rabaty lub piaskownice z korytem wodnym, do których można podjechać na wózku, a także huśtawki z zagłębionymi siedzeniami w kształcie misek, pozwalające bujać się w pozycji półleżącej i dodatkowo masować różne części ciała – wylicza prof. Marek Kosmala z Katedry Architektury Krajobrazu SGGW. – Ale zasada jest taka, że opiekun w miarę możliwości wyciąga dziecko zwózka i ono ma się bawić z innymi. A pozostałe dzieci mu pomogą, zachęcą do zabawy, zmobilizują. Na tym ma polegać integracja.

Aneta mówi, że jej córka brak czasu na zabawę na podwórku rekompensuje sobie podczas rehabilitacji. Bawi się w trybie zajęciowym. Takie dzieci jak ona muszą być zadaniowe.

Ewa czasami jedzie na plac zabaw tylko po to, by poobserwować młodsze rodzeństwo. Nie może do nich dołączyć – może dopingować, jak kibic ulubionego sportowca przed telewizorem. – Nam pozostaje się uczyć od niej, ile radości można czerpać z kibicowania innym – mówi Aneta.

- Plac zabaw jest przyjazny dla dzieci z niepełnosprawnościami, gdy ma szerokie zjeżdżalnie ze specjalną falistą blachą i huśtawki z zagłębionymi siedzeniami w kształcie misek, pozwalające bujać się w pozycji półleżącej i dodatkowo masować różne części ciała – mówi prof. Marek Kosmala z Katedry Architektury Krajobrazy SGGW. Na zdjęciu Jurajski Plac Zabaw na Ursynowie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.