KONCERTY CHOPINOWSKIE – KULTURA DLA WSZYSTKICH

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - Z DRUGIEJ STRONY - IGNACY DUDKIEWICZ

Nie do końca wiadomo, czy ekskluzywność tak zwanej kultury wysokiej jest jej największą bolączką, czy też samą jej treścią. Z jednej strony: ileż to słychać narzekań na to, że ludzie nie czytają, nie słuchają, nie oglądają (tudzież – być może jeszcze częściej – co czytają, co słuchają i co oglądają, a czego nie). Wydawałoby się, że koneserom sztuki wysublimowanej bardziej niż piosenki Sławomira czy filmy Patryka Vegi zależy więc na tym, by większa część społeczeństwa preferowała raczej Griega i Hanekego. Z drugiej: na kogóż by wtedy narzekali i na czym opierali przekonanie o owej „wysokości” konsumowanej przez nich kultury? By coś było wysokie, coś musi być niskie. Obawiam się wręcz, że mieszkańcy kulturalnego Parnasu lubią czasem popatrzeć na innych właśnie z góry.

Nie mam wątpliwości, że elitaryzm określonych miejsc, praktyk i kodów kulturowych jest narzędziem dominacji silniejszych nad słabszymi – nawet jeśli nie chodzi o kapitał finansowy, tylko kulturowy i społeczny. Tym cenniejsze są więc te inicjatywy, które ów elitaryzm przełamywać się przynajmniej starają: jak kina plenerowe z różnorodnym repertuarem, otwarte festiwale muzyczne czy plenerowe wystawy. Słowem: wszystkie te miejsca iwydarzenia, na które można wpaść choćby przypadkiem, w których nie obowiązują klasyczne dla filharmonii, wielkich festiwali filmowych czy muzeów konwenanse i wymogi, z których – gdy ma się ochotę lub potrzebę – bez trudu można wyjść w dowolnym momencie.

Jedną z podobnych inicjatyw onajdłuższej historii są koncerty chopinowskie wŁazienkach Królewskich. Już jutro rozpocznie się ich 59. sezon. Zainaugurowane wroku 1959, rok po odtworzeniu słynnego pomnika Fryderyka Chopina wysadzonego przez niemieckiego okupanta, od lat gromadzą tłumy. Co ważne, tłumy różnorodne – klasowo, narodowościowo (podczas koncertów spotkać można wielu turystów), stylowo. Jasne, to nie jest pełna społeczna mozaika – nie każdy tu przychodzi. Ale jeśli chce się ułatwiać dostęp do kultury, warto to robić właśnie w ten – możliwie włączający sposób.

Bo choć Łazienki są Królewskie, koncerty chopinowskie, awykonawcy podczas nich występujący – światowego formatu, to atmosfera im towarzysząca jest znacznie swobodniejsza niż podczas występów wsalach koncertowych. Kto przyjdzie wcześniej – zajmie ławkę. Komu bardzo zależy – weźmie sobie stołeczek czy krzesełko. Reszta wkolejne letnie niedziele – aż do września – zajmie trawniki. W strojach piknikowych, popijając i podjadając, siedząc lub leżąc, przy okazji łapiąc nieco słoneczka na wyblakłe po zimie twarze. A jeśli muzyka kogoś nie przekona – wyjdzie wcześniej. Albo – spiesząc się na rodzinny obiad – od początku zaplanuje przyjście tylko na połowę występu. Posłucha chwilę iwróci do spaceru. Skoczy do kiosku po fajki iwróci.

Dla mnie to klimat znacznie bardziej sprzyjający obcowaniu ze sztuką niż ten tworzony przez kolejne dzwonki, zapiętą pod szyję koszulę i mało wygodne fotele. Bo kultura, by się rozwijać, by ją tworzyć, wymaga wolności – przynajmniej wewnętrznej. Również jej odbiór ułatwia choćby częściowa swoboda. Gdy wolny jest twórca iwolny jest odbiorca – wydarza się najwięcej.

Zatem do zobaczenia w Łazienkach!

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.