Przedszkola poszły do sądu

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - WYDARZENIA -

– Urzędnicy nie zaniżali dotacji celowo. Nie dostali jednak precyzyjnych wytycznych, jak je obliczać – mówi Jarosław Ziobrowski, prawnik iwspółwłaściciel spółki Dla Przedszkola, która pomaga placówkom w dochodzeniu ich roszczeń. Kwoty dotacji wyliczane są na podstawie aktualnych miesięcznych wydatków na jednego podopiecznego. Ustawowe minimum dla prywatnych placówek to trzy czwarte sumy przekazywanej tym publicznym. Warszawa jako jedyna zwiększyła wypłaty do poziomu 78 proc. Wtym roku prywatne przedszkola dostają co miesiąc 848,79 zł na jedno dziecko, aintegracyjne – 1251,42zł. Jednak zdaniem części placówek dotacje od lat są zaniżane. Wszystko przez niejasne przepisy, które miały naprawić nowelizacje ustawy o systemie oświaty z 2013 i 2017 r. – Doprecyzowano wnich m.in., że od podstawy obliczenia dotacji odejmuje się m.in. wydatki pochodzące z wpłat od rodziców. Wcześniej tego nie było i stąd wziął się problem – mówi Marcin Litwinowicz, naczelnik miejskiego wydziału finansów i infrastruktury oświaty.

WWarszawie działa ponad 450 niepublicznych przedszkoli. Zdaniem Jarosława Ziobrowskiego o odszkodowanie może się ubiegać nawet 60 proc. z nich. Jego kancelaria obecnie reprezentuje przed sądem trzy placówki. Szacuje, że razem z odsetkami każda może liczyć na pół miliona złotych.

Część wyroków wtakich sprawach już zapadła. Np. sąd apelacyjny przyznał jednemu z przedszkoli w Piasecznie ponad 1,2 mln zł. – Na terenie naszej gminy jest około 60 prywatnych przedszkoli, sześć procesuje się o zaległe wypłaty – mówi informatorka „Stołecznej” z Piaseczna.

WWarszawie w ciągu czterech ostatnich lat wpłynęło do sądu około 20 takich pozwów. 12 spraw wygrał ratusz, w dwóch przypadkach sąd przyznał rację przedszkolom, ale miasto złożyło odwołanie.

Spór dotyczy trzech kwestii wynikających z nieścisłych przepisów sprzed nowelizacji ustawy. Przedszkola niepubliczne uważały, że do podstawy obliczenia dotacji należało też włączać kwoty gromadzone przez publiczne placówki na osobnych rachunkach. Są to np. opłaty za wyżywienie czy wynajem sal. Samorządy twierdzą, że nie są to środki publiczne i nie można ich brać pod uwagę. Rację przyznało im zapytane o opinię Ministerstwo Edukacji.

Ponadto nie było jasności co do metody podziału pieniędzy. Niektóre samorządy nie liczyły jednej dotacji dla przedszkoli ogólnodostępnych i integracyjnych, czego domagają się te pierwsze. – Jeśli tak byśmy zrobili, miesięczna wypłata na dziecko dla zwykłych przedszkoli byłaby wyższa o 20 zł, natomiast dla integracyjnych spadłaby o blisko 400 zł. Ich utrzymanie kosztuje dużo więcej. WWarszawie mamy ok. 30 niepublicznych przedszkoli integracyjnych, oznaczałoby to ich likwidację – nie ma złudzeń Litwinowicz.

Wreszcie – nieprecyzyjny był przepis dotyczący terminu przekazywania dotacji. Samorządy wypłacały pieniądze na początku roku, co w przypadku zmian w budżecie przedszkoli w ciągu 12 miesięcy mogło powodować niedobory. Regionalna Izba Obrachunkowa wWarszawie wydała opinię, że jeśli

Ponad 20 niepublicznych przedszkoli domaga się odszkodowań z powodu zaniżonych dotacji. Roszczenia z odsetkami mogą przekraczać 0,5 mln zł dla każdej placówki.

wydatki przedszkoli ulegają zmianie, samorządy powinny aktualizować wysokość przekazywanych środków.

Spór przed sądem o zaległe dotacje dotyczy kwot sięgających nawet 2007 r. Dochodzenie odszkodowań to żmudny proces: zajmuje średnio dwa lata. – Przedszkola, które składają pozew przeciw gminom, obawiają się, że wprzyszłości zostaną ukarane brakiem dotacji. To bezzasadne, ponieważ to gminy popełniły błąd, źle naliczając pieniądze. Wiem, że w niektórych samorządach są rezerwowane fundusze na zabezpieczenie tego typu roszczeń – mówi mec. Ziobrowski.

Warszawski ratusz powołuje się na twarde dane: zeszłoroczne wydatki na dotacje dla wszystkich prywatnych przedszkoli wyniosły 201 mln zł. To ponad dwa razy więcej niż w2010 r. Poza tym dzielnice organizują konkursy dla przedszkoli niepublicznych, wktórych mogą się ubiegać owyższą o400zł miesięczną dotację. – Ale pod jednym warunkiem – podkreśla Marcin Litwinowicz. – Wy nie pobieracie opłat od rodziców za zajęcia dla dzieci, my w zamian podnosimy dotację.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.