Lokatorzy chcą odszkodowań

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - WYDARZENIA -

Komisja weryfikacyjna Patryka Jakiego dostała blisko 140 podań owypłatę. – Wnioskodawcy wskazują konkretne kwoty – informuje rzecznik komisji Oliwer Kubicki. – Domagają się od 7 tys. nawet do miliona złotych.

Opieniądze może starać się „osoba zajmująca lokal w nieruchomości warszawskiej”, której dotyczyła decyzja komisji weryfikacyjnej. Chodzi o budynki przy ul. Poznańskiej 14, Marszałkowskiej 43, Nowogrodzkiej 6a, Noakowskiego 16, Nabielaka 9, Hożej 23 i 25a, Łochowskiej 38 i Skaryszewskiej 11. We wszystkich mechanizm był podobny: urzędnicy podejmowali decyzję i przekazywali kamienicę w prywatne ręce. Razem z mieszkańcami, którzy sami o sobie mówili, że są „wkładką mięsną”, czyli dodatkiem do kamienic. Pod rządy prywatnych właścicieli trafiali lokatorzy, którzy zajęli mieszkania kilkadziesiąt lat temu nakazem kwaterunku, i osoby, które podpisały umowy najmu z gminą w latach 90. i późniejszych. Z dnia na dzień jedni i drudzy tracili status lokatora komunalnego. Prywatni właściciele naliczali im czynsze o wiele wyższe niż te, które pobierała administracja komunalna.

Kto nie płacił, tracił umowę najmu. Ciąg dalszy to sądowa sprawa o eksmisję, ale były też inne scenariusze: nie wszyscy lokatorzy czekali na wyrok, niektórzy opuszczali mieszkania ze strachu przed rosnącym długiem i komornikiem. Albo dlatego, że nie byli w stanie znieść uciążliwych remontów, nachodzenia i nacisków w sprawie wyprowadzki.

Teraz mogą się domagać od miasta odszkodowania za szkodę majątkową albo zadośćuczynienia za negatywne przeżycia i cierpienia. Można się też starać o oba świadczenia naraz. We wniosku trzeba udokumentować, w jaki sposób właściciel utrudniał korzystanie z mieszkania: czy stosował przemoc, groźby, jak wyglądały podwyżki czynszu. Dowodem mogą być np. orzeczenia sądów, dokumenty policji, prokuratury, straży miejskiej, zaświadczenia lekarskie, rachunki.

Wnioski lokatorów badają pracownicy departamentu Ministerstwa Sprawiedliwości, który obsługuje prace komisji weryfikacyjnej. W jej rękach są decyzje o tym, komu i ile pieniędzy przyznać. Pierwsze ma wydać jeszcze wmaju. – Odszkodowania izadośćuczynienia będzie wypłacało miasto stołeczne Warszawa – informuje Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej. – To urzędnicy miasta podejmowali nieprawidłowe decyzje oreprywatyzacji i narazili lokatorów na uszczerbek. Jeśli miasto albo lokator nie zgodzi się z decyzją, sprawą zajmie się sąd, który określi ostateczną wysokość świadczenia.

Skąd ratusz weźmie pieniądze na wypłaty? Część już ma. Na niektórych beneficjentów reprywatyzacji komisja nałożyła obowiązek zwrotu „nienależnego świadczenia”, czyli pieniędzy, które zarobili dzięki przejęciu, a potem sprzedaży nieruchomości. Tak się stało np. w przypadku domów przy ul. Nabielaka 9 czy Noakowskiego 16. W tym drugim przypadku osoby, które przejęły budynek, zostały zobowiązane do zwrotu ponad 15 mln zł, które tu zarobiły.

Na razie miasto dostało 5,8 mln zł. To pieniądze „znaczone”, można je wydać wyłącznie na zaspokojenie roszczeń lokatorów. Ale ta kwota nie ogranicza Patryka Jakiego i jego ekipy. Komisja może przyznać tyle odszkodowań, ile uzna za stosowne. O to, skąd wziąć pieniądze na wypłaty, będą się martwić urzędnicy z ratusza.

Piotr Ciszewski zWarszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów zwraca uwagę, że prawo do odszkodowań dostali wyłącznie mieszkańcy kamienic, które zostały zreprywatyzowane z naruszeniem prawa. – A przecież tak naprawdę sytuacja lokatorów: rodzinna, zdrowotna, finansowa, pogarszała się niezależnie od tego, czy zwrot był prawidłowy czy nie. W zasadzie wszyscy ucierpieli z powodu braku odpowiedniego prawa. Ale cieszę się, że przynajmniej część osób ma szansę na odszkodowania.

Setki milionów wypłaciło miasto poszkodowanym nacjonalizacją byłym właścicielom i kupcom roszczeń. Teraz będzie płacić za krzywdy lokatorów wyrządzone przez reprywatyzację.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.