Wanda Wiłkomirska

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - WSPOMNIENIA -

Odeszła Wanda Wiłkomirska. Wielką polską skrzypaczkę o międzynarodowej sławie podziwiałem wielokrotnie na licznych koncertach z Orkiestrą Filharmonii Narodowej iwsłynnym zespole Trio Wiłkomirskich. Pamiętam też otwarcie odbudowanego gmachu warszawskiej filharmonii w 1955 r. zJej udziałem. Grała rewelacyjnie Pierwszy Koncert Skrzypcowy Karola Szymanowskiego zakończony owacjami na stojąco. Byłem Jej entuzjastą.

Osobiście poznałem Ją dość późno. Na początku 2017 r., gdy po przebytej chorobie przyjechałem do Domu Aktora w Skolimowie na kilkutygodniową rekonwalescencję. Mieszkałem naprzeciwko Niej w pierwszym budynku na parterze. Każdego ranka mówiliśmy sobie „dzień dobry”. Rozmawialiśmy tak, jakbyśmy się znali od dawna (Wanda Wiłkomirska od kilku miesięcy była rezydentką Domu Aktora). Drobna kruszynka, jak figurka z saskiej porcelany. Szukała kontaktu z ludźmi. Dziwiła się, że pensjonariusze zamykają się wpokojach i mało się udzielają. Sprawiała wrażenie osoby zagubionej. Drzwi do jej pokoju były otwarte zawsze do połowy, tak jakby zapraszała do siebie.

Wbrew temu, co wypisuje teraz prasa, nie czuła się dobrze wDomu Aktora w Skolimowie. Mimo znakomitej opieki i luksusowych warunków była nieszczęśliwa. Często powtarzała: „Co ja tu robię? Dlaczego muszę tu mieszkać?”. Tylko nieliczni pensjonariusze akceptują pobyt w tym domu. Większość przeżywa tragedię.

Jej umysł funkcjonował prawidłowo. Wiedziała doskonale, kim jest. Pamiętała szczegóły ze swojego bogatego życia. Odwiedzała Ją często jakaś pani, a także Jej uczniowie. Rozmawiała z nimi mimo upływu lat fachowo o muzyce. Wspominała swojego byłego męża Mieczysława Rakowskiego. I jak przywoziła całej rodzinie zamówione prezenty nieosiągalne wtedy w Polsce. W zeszłym miesiącu miała wylew. Zawieziono Ją do szpitala, ale nie udało się Jej uratować. Odeszła z tego świata 1 maja.

Whistorii międzynarodowej muzyki zostanie na zawsze nieśmiertelna. Urodziła się 11 stycznia 1929 r. wWarszawie w sławnej rodzinie muzyków. Jej ojcem był Alfred Wiłkomirski, wybitny skrzypek i Jej pierwszy nauczyciel gry na skrzypcach. Miała wtedy lat pięć. Od początku wykazywała nieprzeciętne zdolności. W 1947 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Łodzi w klasie wielkiej skrzypaczki Ireny Dubiskiej. Brała lekcje u takich mistrzów jak Eugenia Umińska i Tadeusz Wroński. Ukończyła też studia w Akademii Muzycznej im. Franciszka Liszta w Budapeszcie. Także w Paryżu. Była czterokrotną laureatką konkursów wGenewie (1946), Budapeszcie (1949), Lipsku (1950) i konkursu im. Henryka Wieniawskiego wPoznaniu (1952).

Jej olśniewająca kariera międzynarodowa rozpoczęła się w1961 r. po występach w Stanach Zjednoczonych. Od tego momentu grała na wszystkich kontynentach świata, budząc zachwyt. Była ponadto wybitnym pedagogiem. Wykładała wRepublice Federalnej Niemiec w Mannheim iwAustralii wSydney. Podpisywała protesty przeciwko łamaniu prawa w PRL. Działa wKomitecie Obrony Robotników iw„Solidarności”. W czasie stanu wojennego opuściła Polskę. Do kraju wróciła po zmianie ustroju. Myślę o Niej z czułością i żegnam Ją ze smutkiem. Była piękną, jasną postacią.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.