WERMACHT NA MOŚCIE

Gazeta Wyborcza - Regionalna (Stoleczna) - - OGŁOSZENIA DROBNE -

Jest zdaje się wczesna wiosna 1941 r., żołnierze są bez wierzchnich okryć. Drewnianym mostem idą żołnierze wermachtu, uśmiechają się. Ten fragment płockiej przeszłości utrwalony na filmowej taśmie zaprezentował właśnie facebookowy profil „Płocki wrzesień 1939”.

Profil założył i prowadzi Radosław Ossowski, zwykształcenia technik informatyk, z zawodu pracownik ochrony, a z zamiłowania pasjonat fotografii i historii.

Swoimi zainteresowaniami dzielił się ze światem właściwie od zawsze. Od czterech lat prowadzi na Facebooku profil „Radziwie, jakiego nie pamiętacie”. – Koleżanka kolegi szukała wtedy starych zdjęć wiaduktu kolejowego w Radziwiu – Ossowski pochodzi z Popłacina, ale w Radziwiu chodził do szkoły, w stoczni pracował jego dziadek (w latach 50. budował pompy, które pracowały na pogłębiarce „Płocka”, zakład zgłosił nawet jego kandydaturę do ówczesnego plebiscytu Płocczanin Roku) ima dla tego osiedla wielki sentyment. – Widziałem takie fotki na jednej ze stron internetowych ze starymi zdjęciami Płocka. Zajrzałem tam, okazało się, że strona nie przedłużyła domeny. Wszystkie zdjęcia przepadły. Pomyślałem – dobrze byłoby stworzyć taki zbiór fotografii, filmów, relacji, zapowiedzi wydarzeń związanych z Radziwiem. Coś, z czego mogliby korzystać podobni do mnie, ciekawscy. Na FB istniał już profil „Podolszyce, jakich nie pamiętacie”, miałem się więc na czym wzorować.

Przez cztery lata Ossowski zgromadził na swym profilu kilkaset zdjęć Radziwia – dworca, elewatora, młyna, portu, elektrowni, mostu, statków, meczów, powodzi, szkolnych przedstawień. Część wyszukał wsieci, część kupił, część przekazali mu ludzie, którzy polubili profil. – FB to taka przestrzeń, gdzie można wracać do przeszłości, historii, dzielić się wspomnieniami typu „mój ojciec pracował w stoczni”, „mój dziadek welewatorze” – opowiada nasz rozmówca. – Każdy dorzuca swoją opowieść, wten sposób pisze się wielowątkowa powieść o małej wsi nad Wisłą. Dziś części Płocka.

Zczasem doszedł jednak do wniosku, że pewna część historii Radziwia – i Płocka – mianowicie ta z czasów drugiej wojny, zasługuje na osobny profil. Rok temu powstał więc „Płocki wrzesień 1939”. – W czasie wojny walki toczyły się tylko po lewej stronie Wisły – podkreśla Ossowski. – Z Radziwiem związana jest historia wysadzania mostów. Na profilu zamieszczam więc zdjęcia wysadzonych przepraw, Niemców na Wzgórzu Tumskim, udostępniam poświęcone tej tematyce artykuły, filmy, przypominam oważniejszych datach.

Ossowski mówi, że najbardziej dumny jest zwyszperanej w sieci i kupionej fotografii dwóch zniszczonych przez Polaków w1939 r. mostów – stalowego i drewnianego. – Ten pierwszy Niemcy odbudowali w roku 1942. Ale drugi bardzo szybko, w ciągu kilku tygodni – mówi.

I to właśnie po nim maszerują żołnierze 9. pułku piechoty wermachtu na półtoraminutowym filmie, jaki Ossowski udostępnił właśnie na profilu „Płocki wrzesień 1939”. – Film na jednej z niemieckich stron z archiwalnymi filmami znalazł mój kolega Jarek Czerwiński, także pasjonat historii i Radziwia – jego dziadek pracował w elewatorze. Do tej pory nikt nie zwrócił na niego uwagi, był bowiem błędnie opisany, jako Warschau, Warszawa – opowiada Radosław. – Tymczasem nie ma wątpliwości, że to Płock. Żołnierze przechodzą naszym mostem, grupują się na płockim nabrzeżu i ruszają pod górę, do miasta. Widać, że filmowali i fotografowali ich jeszcze inni Niemcy. Oni przykładali do dokumentacji dużą wagę, często wyciągali małe aparaty i robili zdjęcia, zupełnie jak wszyscy dziś. Będę badał dokładne okoliczności towarzyszące temu wydarzeniu, podejrzewam, że po prostu była to wymiana wojskowej obsady miasta, jeden oddział z niego wychodził, drugi wchodził. Zpewnością film pochodzi z roku 1941 – w tle widać zniszczony most stalowy, bez jednego przęsła. Początkowo to przęsło było przewrócone, dopiero w roku 1941 zabrano je i została w tym miejscu wyrwa, puste miejsce.

Według prowadzącego profil ten film to zupełna nowość: – Znam chyba wszystkie archiwalne filmy z Płocka. W tym ten najsłynniejszy, z lat 20., nakręcony przez francuskich dokumentalistów, na którym widać targ na dzisiejszym Nowym Rynku, wspaniałe nabrzeże i świnki biegające po dawnej Szerokiej. Na profilu „radziwskim” mam ten film z 1948 r. pt. „ORMO czuwa”, dziś może nieco zabawny – ukazani są tam ludzie za dnia pracujący w swoich fachach, a nocami wspierający milicję w pilnowaniu porządku. Film kończy obrazek dzieci, które w takiej sytuacji „mogą spać bezpiecznie”. Króciutkie dziełko dotyczy ORMO wWarszawie, ale jest tam fragment z radziwskiej stoczni. Uśmiechnięty robotnik pracuje przy drewnianym szkielecie łodzi. To zapewne jeden z tych, którzy wieczorem nałożą na ramię opaskę z napisem ORMO. Wtle widać płockie nabrzeże, statki.

– Wielką tajemnicą jest wciąż film „Victoria”, także z 1982 r., autorstwa Henryka Szpunara. Także opowodzi. Wiem, że istnieje, bądź istniał. Jeszcze nie udało mi się go odnaleźć – opowiada nasz rozmówca. – Na nim z kolei są wypowiedzi powodzian i tych, którzy walczyli ze skutkami tego żywiołu.

Kadr z filmu z niemieckimi żołnierzami w Płocku, prawdopodobnie 1941 r.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.