Syndrom ciśnienia weekendowego

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - OD REDAKCJI -

ajówka, hurra! Nareszcie: nadgonię nieprzeczytane tygodniki, wypiorę pościel, ugotuje risotto ze szparagami i w ogóle zacznę znów jeść jak człowiek, zaproszę przyjaciół, pojadę z dzieckiem do parku, kupię mu buty na wiosnę, odwiedzę teściową, posadzę pomidory, wyśpię się, zadzwonię do babci, ogarnę rower po zimie. Znacie to uczucie, gdy weekend zamienia się w piekło? Tak bardzo na niego czekałyście, tak bardzo chciałyście odpocząć, najlepiej aktywnie, zrobić coś dla siebie, ale jednocześnie razem z rodziną, nadrobić te wszystkie zaległe książki, podcasty i seriale, ale jednocześnie poleżeć i pogapić się w niebo – że gdy nastaje sobota, jesteście od rana w podłym nastroju? A potem dzień rusza swoim bezlitosnym tempem, awy się w środku boksujecie z poczuciem, że dajecie ciała?

MSarah Knight mówi jasno: olej to (mówi nawet dosadniej: „pierdol to”). Olej rzeczy zbędne i te, na które nie masz wpływu, szczególnie oczekiwania swoje i innych wobec siebie. Knight nie jest pierwszą ani ostatnią, która zbija fortunę na tym, że daje kobietom zielone światło w kwestii poluzowania sobie warkoczyka. No bo ile można?

Powody, które stoją za tzw. syndromem ciśnienia weekendowego (oraz codziennego), są przeróżne. Perfekcjonizm, brak asertywności, łatwość w łapaniu poczucia winy, dążenie do jakiegoś wydumanego ideału, lęk przed oceną. Bycie kobietą też nie jest bez znaczenia. Badania pokazują, że kobiety ćwiczone do bycia uległą mają większe niż mężczyźni problemy z asertywnością, boją się łatki bycia niemiłą, no i wciąż przepraszają.

Więc uważajcie, ten weekend jest dłuższy. I on, tak jak ta puenta, nie będzie idealny.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.