Mantry rodzinne

Kiedy w wieku 14 lat dowiedziałem się, że ojciec ma kochankę, poczułem dumę. Taki to był świat. Niesmak przyszedł po latach reżyserem filmu „Sieranevada”, rozmawia

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - WSZYSTKO GRA - Cristim Puiu, Krzysztof Kwiatkowski

„Sieranevadzie” obserwuje pan rodzinę, która zebrała się w rocznicę śmierci bliskiego. Nagle wszyscy zaczynają rozmawiać o sprawach, o których milczeli przez lata. Uważa pan, że potrzebujemy takiego katharsis?

Dla mnie szczera rozmowa, stworzenie relacji czy zbudowanie związku to najważniejsze, co możemy osiągnąć na tej planecie. Zwłaszcza dzisiaj, w czasach pełnych niepokoju, strachu, niepewności. Wydaje nam się, że aby kogoś poznać, wystarczy spędzić znim kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Ja dopiero przed pięćdziesiątką zdałem sobie sprawę, jak mało wiem o swoim rodzeństwie. I o tym są moje filmy: o komunikacji między ludźmi. To prawda, że u źródeł tego projektu jest pana osobista historia?

Wmaju 2007 r. byłem wCannes, wjury sekcji Un Certain Regard. Wyszedłem z kina i miałem dzie-

Wwięć nieodebranych połączeń od brata. Od razu zrozumiałem: umarł nasz ojciec. Nie byłem przy nim w ostatnich godzinach. Czułem, że zawiodłem. Kilka dni później wBukareszcie wziąłem udział w obiedzie po pogrzebie ojca. W czasie tego spotkania najbliższych ujawniły się nasze charaktery, zadry, niespełnienia. Matka kolegi – zapalczywa komunistka – cały czas wzdychała do systemu, który ją oszukał i zostawił na lodzie. Inni ją atakowali. Nikt nikogo nie próbował zrozumieć. Szukał pan później prawdy o swoim ojcu jak pana bohaterowie? stawny, zadbany i elegancki. Koleżanki matki przychodziły do nas na kawę, aon momentalnie mówił głosem niższym o oktawę i puszył się jak paw. Z bratem nie mogliśmy na to patrzeć iwychodziliśmy zdomu. Wszystko opierało się na niedopowiedzeniach i odwracaniu wzroku. Pierwszy raz skłamałem, gdy brat złapany na wagarach na paleniu papierosów wymyślił historię o złodzieju, który włamał się do domu igo do tego zmusił. Kompletna bzdura, ale ojciec chciał w to uwierzyć. To, co mówi bohater w filmie, jest moją prawdą. Później, kiedy w wieku 14 lat dowiedziałem się, że ojciec ma kochankę, poczułem dumę. Taki to był świat. Niesmak przyszedł po latach, razem ze świadomością, w jakiej trwaliśmy hipokryzji. Dlatego film rozgrywa się w małym bukareszteńskim mieszkaniu i jest tak duszny?

Chciałem kręcićwprawdziwym wnętrzu, w którym nie da się objąć kamerą całego pokoju. Właśnie ten brak komfortu jest rzeczywistością. To, że nie znamy całej prawdy i brniemy w przypuszczenia, że dochodzą do nas urywki zdań i borykamy się z niefajnymi tajemnicami. Akażdemu się wydaje, że dotknął prawdy. Czy „Sieranevada” jest także metaforą rumuńskiego społeczeństwa? Rzeczywiście czuje się w nim niedojrzałość, przemoc, niechęć do spojrzenia w lustro?

Robię filmy wBukareszcie, bo myślę i śnię po rumuńsku. Ale mam dla pana złą wiadomość: tak jest wszędzie.

„Sieranevada” to seans rodzinnych napięć i nieporozumień. Od lewej: Rolando Matsangos i Judith State

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.