CHODŹCIE, CHŁOPCY, NA ŻOŁĘDZIE

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - SEKS W POLSKIEJ SZKOLE - Z Agnieszką Kościańską, autorką książki „Zobaczyć łosia”, o historii polskiej edukacji seksualnej rozmawia Lidia Ostałowska Awwolnej Polsce?

Skąd ten łoś?

Z poradnika dla chłopców Jaczewskiego i Żmijewskiego z 1973 roku. Autorzy przywołują wnim historię harcerską. Zastęp druha Tomka wybrał się do Kampinosu „podejść” łosie. Tomek wrócił do domu niby zadowolony zwyprawy, ale… łosi nie widzieli, bo przyjechali za późno, jedzenie było niesmaczne, ponieważ nikt nie wziął soli. Jaczewski konkluduje: „Nie trzeba wielkiego turysty, by ocenić: była to frajerska wycieczka”. Ojciec Tomka, z którym harcerz bardzo się liczył, ocenił ją podobnie. Trzeba planować, posprawdzać – dowodził. Tomek cały się oburzył. Dla niego taka właśnie wycieczka miała urok. „Łosie będzie mógł ostatecznie obejrzeć jeszcze nieraz”. Wiadomo, młodzi się buntują. Tylko co to ma wspólnego z seksem?

No właśnie nic. W PRL z najpopularniejszych poradników można się było dowiedzieć sporo o dojrzewaniu, ale kwestie wprost seksualne poruszano oględnie. Uzyskanie odpowiedzi na najważniejsze pytania okazywało się więc trudne. Pierwszy raz, masturbacja, antykoncepcja, aborcja, przyjemność seksualna, orgazm. To dla młodzieży ciekawe, a nie jak zobaczyć łosia.

Łoś zamiast bociana?

Na samym początku XX wieku nauczyciel przyrody Wacław Jezierski oświadczył: „Bajka o bocianie powinna zniknąć bezpowrotnie”. W tym czasie wszkołach średnich sprawę rozmnażania pomijano stanowczym milczeniem. Wszkołach męskich omawiano budowę i czynności nerek, ale pęcherza i cewki moczowej już nie. W żeńskich jako wydalnicze opisywano gruczoły potowe, o odbycie wypadało mówić „drugi otwór kanału pokarmowego”. Na wszelki wypadek nie przerabiano rozmnażania zwierząt wyższych. O zapłodnieniu młodzież dowiadywała się na przykładzie kwiatków i pszczółek. Dzięki Jezierskiemu wSzkole Handlowej Zgromadzenia Kupców wWarszawie młodzież po raz pierwszy usłyszała wykład oorganach rozrodczych człowieka i o rozmnażaniu.

Nikt nie protestował?

Przekonanie, że dzieci trzeba uświadamiać, było dość powszechne. Młodzież w bociana specjalnie nie wierzyła i po prostu seks uprawiała. Marian Falski – pedagog i autor słynnego „Elementarza” – w roku szkolnym 1903/1904 przeprowadził ankietę dotyczącą też rozwoju umysłowego i fizycznego. Seks krył się pod ostatnim zagadnieniem. Odpowiadali głównie uczniowie wwieku 16-19 lat. Wyniki były dramatyczne. Okazało się, że średni wiek uświadomienia uczniów to 11 i pół roku. Źródło wiedzy to przeważnie koledzy i służba. Inicjacja seksualna dokonywała się wcześniej niż dziś, w wieku 14-17 lat. Zwykle pierwszą partnerką dla chłopców z dobrych domów była prostytutka lub służąca. Na potrzebę edukacji seksualnej wpłynęła plaga chorób wenerycznych. Było dość pewne, że mężczyzna zarazi w końcu żonę albo że urodzą się pozbawione praw nieślubne dzieci. Edukacja miała ucywilizować seks, żeby był zdrowy, w małżeństwie. Przygotować dziewczęta na to, co po ślubie. Moja babcia podczas porodu sądziła, że dziecko wyjdzie przez pępek. Miała 16 lat.

Wrodzinach mieszczańskich, a także wwarstwach wyższych starano się wychowywać dziewczęta i chłopców osobno. Pilnowało się, żeby dzieci nie widziały kopulacji zwierząt i nagich posągów, anawet narządów młodszego brata. Przewijało się go za parawanem. Chłopcy mogli więcej, dziewczęta miały być niewinne i uduchowione. Ale pojawiały się też inne głosy. Dr Walenty Miklaszewski buntował dziewczęta, zachęcał je do myślenia: „Dopóki dziewczę nie stanie się samodzielnym człowiekiem i nie uzyska równych praw z młodzieńcem, dopóty i stosunek wzajemny płci nie będzie miał podstaw moralnych i rozstrzygać onim musi cielesna iprawodawcza przewaga mężczyzny nad kobietą”. A to prowadzi do plagi chorób wenerycznych, prostytucji, a także do zwyrodnienia i dziczenia mężczyzn – w świecie nierówności zatracają oni człowieczeństwo. Ale byli też myśliciele, którzy uważali, że prostytucja to wina kobiet.

Na ziemiach polskich i wEuropie Środkowej – wKrakowie, Wiedniu – na początku XX wieku pojawiało się mnóstwo nowych badań i idei, trwała także wymiana intelektualna z Zachodem.

Spór o edukację seksualną był wtedy, podobnie jak teraz, sporem o kształt państwa. Czy chcemy państwa wyznaniowego z dominacją katolicyzmu? II Rzeczpospolita nie była religijnym ani etnicznym monolitem. A może wolimy państwo świeckie, w którym obowiązuje równość płci i respektuje się zasadę, że to, co między dorosłymi i za ich zgodą, to tylko ich sprawa. W 1932 roku wszedł w życie nowy, postępowy kodeks karny. Nie penalizował homoseksualizmu, w Niemczech za to karano. Największy spór dotyczył aborcji, którą zalegalizowano częściowo – zpowodu wskazań medycznych i gdy ciąża była wynikiem przestępstwa. Aborcja z przyczyn społecznych nie przeszła. A jednak było lżej niż za cara, gdy za aborcję zsyłano na Sybir. Uświadamianie dzieci w szkołach przebiegało bezkonfliktowo?

Kłócimy się o nie od ponad stu lat. W dwudziestoleciu międzywojennym katolicy ustawiali się wkontrze do świeckich reformatorów obyczajów. Ich zdaniem uświadamianiem powinni się zajmować rodzice, w szkole zakrawa to na psychiczny ekshibicjonizm. Wytyczne przychodziły zWatykanu. W1929 roku Pius XI w encyklice „Ochrześcijańskim wychowaniu młodzieży” zalecał, by „dobry ojciec, kiedy mówi zsynem orzeczy tak śliskiej, uważał i nie schodził do szczegółów i do opisywania różnych form, jakimi ta piekielna hydra zatruwa tak wielką część świata, żeby się nie zdarzyło, iż zamiast ugasić ten ogień, nieroztropnie rozdmuchałby go i rozpalił wprostym i wrażliwym sercu”.

Stop seksualizacji naszych dzieci!

Autorzy strony internetowej organizacji o tej nazwie powtarzają też argumenty przeciwników edukacji seksualnej z czasów PRL, którzy dowodzili, że za edukacją stoi przemysł aborcyjno-antykoncepcyjny: „Rzeczywiste zyski zprowadzenia edukacji seksualnej to uzależnienie dzieci od seksu (masturbacja),

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.