PANNA MŁODA. WERSJA ZEN

Jak w zgodzie ze sobą wyjść za mąż?

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - URODA PRZED ŚLUBEM - TEKST IDA ŚWIERKOCKA

hoć z roku na rok coraz więcej osób decyduje się żyć na kocią łapę, badania pokazują, że instytucja małżeństwa wciąż ma dla nas duże znaczenie. Według Eurostatu Polacy decydują się na ślub najwcześniej ze wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej, małżeństwo zawierają średnio przed ukończeniem 28. roku życia. Dla porównania – wSzwecji średnia wieku osób stających na ślubnym kobiercu wynosi aż o siedem lat więcej! To najpóźniej z całej Europy.

Twórcy komedii romantycznych i autorzy książek o miłości różnej wartości literackiej od lat wmawiają kobietom, że to „najważniejszy dzień ich życia”. Ile jest w tym prawdy? To już zależy od nas samych. Ale nawet jeśli – jak coraz więcej osób – podchodzimy do tego wszystkiego na luzie, ze ślubnych filmów najbardziej lubimy „Gnijącą pannę młodą”, a zamiast księżniczkowatej bezy wybieramy minimalistyczny komplecik lub męski biały garnitur, nic nie stoi na przeszkodzie, by tego dnia wyglądać po prostu pięknie. Tylko co to właś-

Cciwie znaczy? Tak jak Sarah Jessica Parker wfalbaniastej sukni od Vivienne Westwood i z ptasim piórem wpiętym we włosy czy jak eteryczna Audrey Hepburn wdziewczęcej sukience i z gładką fryzurą w „Zabawnej buzi”?

– A może raczej jak najlepsza wersja siebie? – ostudza moje filmowe wyobrażenia o idealnej pannie młodej Magdalena Lach, wizażystka, która ma na swoim koncie niezliczone ślubne makijaże. – Naturalność, nawet wwersji glamour, zawsze wygrywa – dodaje.

Nie do poznania

Nikt nie przeprowadził (niestety!) badań na temat tego, jak Polki wyglądają podczas ceremonii. Czasami wystarczy tylko rzut oka na zdjęcia. – Nie da się ukryć, że panny młode na ślubie iweselu wyglądają zwykle zupełnie inaczej niż zwykle. Ale czy jest w tym coś złego? Wiele z nich marzy, by zmienić się w księżniczkę – mówi mi Paweł, zaprzyjaźniony fotograf, który powinien jednak odrobić lekcje zmeandrów kobiecej psychiki.

Owrażenia pytam koleżanki mężatki.

– Zamiast luźnych fal dostałam od fryzjera komunijne anglezy – śmieje się Ola. Marta przyznaje, że podczas wesela co pół godziny chodziła nerwowo do łazienki, bo miała wrażenie, że sztuczne rzęsy wypadną jej razem z oczami. Nina też narzeka na makijaż: wizażystka tak bardzo wykonturowała jej twarz, że jej świeżo upieczony mąż Kuba żartował, iż ktoś przed ceremonią podmienił mu żonę. Wszystkie zgodnie przyznają, że coś im nie pasowało, że czegoś nie dopilnowały i wogóle mogłoby być lepiej, ale na szczęście to już za nimi. Cóż, okazuje się, że z miłością jest trochę jak u Hitchcocka – zaczyna się od trzęsienia ziemi, potem napięcie nieprzerwanie rośnie, by wreszcie wybuchnąć (ze stresu!) w dniu ślubu.

Trudno nie śmiać się z tych zabawnych wpadek rodem z filmów z Jennifer Lopez. Zresztą która z nas nie ma podobnej na koncie – myślę, gdy przypominam sobie swoją oblepioną żelem fryzurę ze studniówki. Lepiej zarezerwować je jednak na niezobowiązujący wypad z koleżankami do klubu niż „na naj-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.