PIGUŁKA ANTYABORCYJNA

Antykoncepcja awaryjna tylko na receptę – ponury to żart. Na wizytę u ginekologa czekałam miesiąc

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Agnieszka Graff

igułkę „dzień po” należy zażyć w ciągu 24 godzin po stosunku (przez kolejne 48 jeszcze działa, ale słabiej). De facto w Polsce zdelegalizowano właśnie antykoncepcję awaryjną, skazując kobiety na… No właśnie, na co? Minister Radziwiłł zapewne sądzi, że na słodkie pyzate bobaski, których kobiety pragną, nawet jeśli o tym nie wiedzą. Moim zdaniem – na aborcję, której mogły i chciały uniknąć.

Sprawa jest tak ewidentna, tak mało kontrowersyjna, że nawet nasza nieśmiała światopoglądowo opozycja dała wSejmie czadu. Grzmiała, że to prawo uderzy przede wszystkim w kobiety biedne i mieszkające w małych miejscowościach. Że ten projekt to ideologiczna wrzutka. Że obecna władza ma obsesję na punkcie seksu i historii. Że PiS jest na wojnie z kobietami. Że to krucjata oparta na kłamstwie, a nawet dwóch (pierwsze: pigułka „dzień po” to środek wczesnoporonny; drugie: kobiety łykają te pigułki jak dropsy). Dobrze, że gniew i oburzenie wybrzmiewają w Sejmie. Gorzej, że ławy rządowe były puste.

Religijna prawica nie musi przychodzić do Sejmu, bo z góry wie, jak ma być, i wie, że ma większość, która to przegłosuje. Ma być recepta. Dlaczego? Bo życie hipotetycznie poczęte, prawie poczęte oraz być może za chwilę

Ppoczęte jest cenniejsze od prawa kobiety do decydowania o sobie. Prawica utożsamia awaryjną antykoncepcję ze środkami poronnymi, te zaś z aborcją, aborcję natomiast – z mordowaniem dzieci. Wychodzi im, że środek, który wcałej Europie dostępny jest od ręki, to narzędzie masowego mordu. Taki holocaust bez recepty. Bo Europa to cywilizacja śmierci, aPolska to przedmurze chrześcijaństwa. Kłopot polega na tym, że w tym przedmurzu oprócz fundamentalistów religijnych żyją też ludzie, dla których różnica między zażyciem takiej pigułki a przerwaniem ciąży jest zasadnicza. To głównie im, oprócz ofiar gwałtu, pigułka jest potrzebna. To produkt dla zapobiegliwych i ostrożnych pechowców. Kobieta i mężczyzna uprawiają seks, wiedząc, że wżadnym wypadku nie chcą lub nie mogą zostać rodzicami. Tak bywa, pewnie częściej niż sądzi min. Radziwiłł. Zabezpieczyli się, ale pękła prezerwatywa, zdarza się. Kobieta postanawia sięgnąć po pigułkę awaryjną. I tu wkracza min. Radziwiłł. Hola, hola, powiada, agdzie recepta? Sądzi, że z tych recept, których zapobiegliwym pechowcom nie uda się załatwić na czas, urodzą się dzieci. I tu się myli. Pigułka „dzień po” to de facto środek antyaborcyjny. Kobiety, którym podstawił nogę minister, zrobią po miesiącu test ciążowy. Większość odetchnie z ulgą. Reszta przerwie niechcianą ciążę. Nielegalnie. Albo za granicą. Albo domowym sposobem, ryzykując zdrowie iżycie. Ministrowi to będzie przeszkadzało, bo on nie porusza się wświecie realnym, lecz w takim, gdzie nie ma różnicy między antykoncepcją, aborcją amorderstwem.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.