Ciało Elizy

„Faust” Anne Imhof, projekt nagrodzony Złotym Lwem na Biennale Sztuki wWenecji, to opowieść o prawie do bycia innym

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA - Aleksandra Zbroja

rzed pawilonem niemieckim stoi klatka z rozjuszonymi dobermanami. Wśrodku, pod szklaną podłogą: skórzany materac, kajdanki, łańcuchy. Smród płynu do dezynfekcji, industrialny zlew i szlauch. Performerzy czołgają się pod szklaną podłogą, pozostali stoją na baczność na podwyższeniach, czasem na dachu. Obserwują. A wraz z nimi widzowie, sami poddani dyscyplinującemu spojrzeniu stojących na podestach artystów przypominających ni to modnie ubranych strażników, ni to modeli o niewzruszonym wyrazie twarzy.

Ten cielesny spektakl to analiza relacji władzy i podporządkowania. Wszystko to doprawiono krytyką późnego kapitalizmu, który w ludzkim ciele zobaczył towar. Ciało jako kapitał. Ciało do wymiany, przemiany, czasem – eliminacji. Ciało do musztrowania.

I jeszcze ona. Smukła, długowłosa, w okularach. To Eliza Douglas, członkini zespołu artystycznego, który przygotował nagrodzony performance. Performerka. Malarka. I narzeczona Anne Imhof. Ta informacja byłaby

Ppewnie mniej ważna, gdyby nie przestrzeń wystawy, ten nieszczęsny niemiecki pawilon przebudowany za czasów Hitlera.

Budynek został zaprojektowany w latach 1938-39 przez architekta Ernsta Haigera. Inicjatorem jego przebudowy (pawilon wzniesiono w 1909 roku) był prawdopodobnie Adolf Ziegler, malarzyna, szef oddziału Izby Kultury Rzeszy i organizator wystawy „Sztuka zdegenerowana”, przy okazji której zniszczono lub spalono wiele wybitnych dzieł sztuki. Gdyby wówczas znano „gender”, Ziegler zpewnością dorzuciłby do płonącego stosu obrazy opisywane za pomocą tak brzydkiego słowa. Władza nie tolerowała bowiem niejednoznaczności, lecz jedynie to, co „normalne”, „krzepkie”, „zdrowe”. Takie jak nowy pawilon wWenecji – architektoniczny pomnik nazizmu. Debata, co zrobić z pawilonem, ciągnęła się latami. Zostawić? Zburzyć? Z historyczną materią mierzyli się również artyści, ot, choćby Hans Haacke w słynnej aranżacji „Germania”, w której zmiażdżył marmurowe płytki podłogowe z lat 30. Zwiedzający biennale dosłownie deptali po niemieckiej historii. Realizacja Imhof ma inny charakter – bardziej współczesny, bardziej kobiecy, bardziej przewrotny. Sama artystka mówi: – Moja praca opowiada o swobodzie myślenia, o wolności, o prawie do bycia innym, o niepoddawaniu się tyranii płci społeczno-kulturowej, o dumie z bycia kobietą w tym

świecie.

rozlicznych stymulatorów. Czy to się bierze z wyczerpania pomysłu na rzeczywistość? Nad tym też się zastanawiamy. A jednocześnie substancje psychotropowe są przecież znane we wszystkich kulturach od tysięcy lat. Kogo ja gram? Matkę, ale od razu mówię, że nie ma się co wiązać z fabularną nicią, bo wyciągamy kilka postaci z kilku sztuk i się im przyglądamy. Że co? Że Matka popada w uzależnienie i umiera na przyjęciu, na którym wszyscy są pod wpływem kokainy? Tak, oczywiście, masz rację, źle skończyła. Ale nas interesuje bardziej nie jak, ale dlaczego. Rozumiesz. Kurczę, bardzo cię przepraszam, ale muszę wracać na próbę, bo wszystko mamy rozgrzebane, a trzeba powoli zacząć składać to wszystko do kupy, żeby widzowie dostali dobry spektakl. Nie mam dzisiaj głowy do jakiejś poukładanej opowieści. Czuję się, jakbym była na haju! Mike Urbaniak

Stanisław Ignacy Witkiewicz „Narkotyki”, reż. Oskar Sadowski, STUDIO teatrgaleria, 10-11 czerwca na placu Defilad w Warszawie

„Faust” Anne Imhof, pawilon niemiecki, Biennale Sztuki wWenecji

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.