DOBRY ROMANS TO NIC ZŁEGO

Sonia Braga, jak Clara z „Aquariusa”, nie zamierza przepraszać za swoją wolność, za miłość, za seks

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA - Krzysztof Kwiatkowski

lara z „Aquariusa” to kwintesencja wszystkiego, co do tej pory robiłam – mówiła Sonia Braga, prezentując film na festiwalu w Toronto. – Mojej postawy życiowej i moich ról. Silna kobieta, która nie boi się przeciwstawiać niesprawiedliwości. Czy nie taka była Ruby sprzed trzech dekad stająca w obronie rodziny w „Fasolowej wojnie” Roberta Redforda? Albo „Gabriela”, która nigdy nie dała sobie narzucić, co ma robić ze swoim ciałem?

„Aquarius” to wielki powrót 67-letniej ikony brazylijskiego kina. Powrót po czasie spędzonym na bocznym torze. – Nie narzekałam – tłumaczy. –Lubię życie, nie muszę go spędzać na planie. Zrobiłam kurs fotografii, byłam szczęśliwa. Ale przecież takiej roli jak w„Aquariusie” się nie odrzuca!

Bohaterka filmu Klebera Mendonçy Filho jest wdową i emerytowaną krytyczką muzyczną. Dzień zaczyna od kąpieli w oceanie, żyje otoczona sztuką, półki w jej domu uginają się od winyli, a na ścianach wisi plakat „Barry’ego Lyndona”. Nie zamierza się złamać pod naciskami dewelopera chcącego zburzyć budynek, wktórym się wychowała, by na jego miejscu postawić nowy apartamentowiec. Starych drzew się nie przesadza.

Mendonça stworzył intymny portret dojrzałej kobiety. Oddał

Chołd wolności i głębokiej tolerancji kilku pokoleń brazylijskich inteligentek. W naturalny sposób pokazał ciało po mastektomii, seksualność wpóźnym wieku, relacje rodzinne w świecie, w którym związki nie mieszczą się wtradycyjnych schematach. Ale „Aquarius” jest nie tylko melancholijną refleksją nad przemijaniem. To również mocny obraz przemian współczesnej Brazylii: strachu przed innymi, agresji, korupcji. Ekspansji źle rozumianej nowoczesności. Wzrastania elit, do których awans finansowy nie przyszedł w parze z kulturowym.

Wreszcie to opowieść o buncie wobec rzeczywistości. Postawie intelektualistki waintelektualnych czasach, o prawie do pozostania sobą, nawet gdy otoczenie pognało w kompletnie inną stronę. A Sonia Braga w skórze kobiety broniącej wyznawanych przez nią dawnych wartości czuje się świetnie.

– Zawsze liczyła się dla mnie odwaga. Chciałam poznawać świat i więcej z niego rozumieć. Już jako nastolatka zaczęłam pracować, kursowałam między Rio aSão Paulo, bawiłam się, spotykałam świetnych facetów – tak aktorka wspomina swoje początki. Jej ojciec umarł, gdy miała osiem lat. Matka samotnie wychowywała siedmioro dzieci. Żeby utrzymać dom, zaczęła szyć sukienki i zro- biła wielką karierę krawiecką. To ona wiele lat później uszyła kostiumy do „Pocałunku kobiety pająka”, w którym jedną ze swoich największych ról zagrała Sonia.

Drogę do dużego ekranu Braga przetarła sobie przez telewizję. Najpierw choćby przez „Ulicę Sezamkową” – realizował ją ten sam reżyser, u którego wcześniej zagrała w brazylijskiej adaptacji „Hair”. – Otaczali mnie hipisi – wspominała aktorka na spotkaniu z publicznością. – Wierzcie mi, miałam więcej zabawy na planie niż dzieci przed telewizorem.

Później przyszły brazylijskie telenowele, których była megagwiazdą. Jednak świat zauważył ją dzięki filmowi „Dona Flor i jej dwóch mężów”. Stał się on największym brazylijskim sukcesem finansowym na kolejne 35 lat.

Awmasową wyobraźnię Sonia Braga wdarła się jako tytułowa „Gabriela” – najpierw wwersji telewizyjnej, później kinowej. Dziś kultowy film erotyczny z 1983 roku, gdzie partneruje jej Marcello Mastroianni, może się wydawać tandetny, a postać bosej, seksownej kobiety – skażona seksizmem. Ale wtedy „Gabriela” znaczyła co innego: – Była buntem wobec rzeczywistości, która nakazuje kobietom upiększać się, malować, cierpieć w niewygodnych sukniach – podkreśla aktorka. – Manifestem naturalności.

Sonia Braga kursowała między swoim krajem aUSA. „Pocałunek kobiety pająka” przyniósł jej nominację do Złotego Globu, była też pierwszą Brazylijką, która wręczała Oscary na gali wKodak Theatre. Grała u Paula Mazursky’ego, Roberta Redforda, Clinta Eastwooda, a prasa wietrzyła romanse. – Między nami nic więcej nie było – dementowała wmagazynie „People”. – Inaczej powiedziałabym! Przecież dobry romans to nic złego!

Jak Clara z „Aquariusa” – nie zamierza przepraszać za swoją wolność, za miłość, za seks. Ma wsobie coś z aktorek Almodóvara. Chętnie wspomina ludzi, których spotkała, przyjaźnie, przelotne romanse i wielkie (nie zawsze długo trwające) miłości.

XXI wiek nie przyniósł jej wielkich ról. Zdarzało się, że angaże odbierały jej młodsze artystki. Ale po gorszym okresie (choć jej bohaterka z „Seksu w wielkim mieście” została w pamięci widzów) dzięki „Aquariusowi” znów wraca do aktorskiego panteonu. Ma 67 lat ijest wfenomenalnej formie. Zapowiada kolejne role w filmach i wserialu Netflixa. A poza tym obiecuje, że nie zacznie się ograniczać. Bo szkoda czasu na stateczne życie. „Aquarius”, reż. Kleber Mendonça Filho, premiera 30 czerwca

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.