GLOW. Boskie laski się pocą

Chociaż Brie nie ma nic i Debbie nie ma nic, i reszta kobiet nie ma nic, to razem mogą mieć wszystko

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - KULTURA - Paulina Domagalska

ą lata 80. Prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Ronald Reagan, trwa zimna wojna, kobiety noszą natapirowane włosy, wszyscy noszą za duże marynarki. To „GLOW”, serial o 14 kobietach i wrestlingu. Naprawdę.

Wszystko dzieje się w Los Angeles, mieście marzeń, niespełnionych aktorek i sfrustrowanych reżyserów. Ruth (Alison Brie), aspirująca, bezrobotna aktorka, wciąż się łudzi, że musi tylko bardziej się postarać, jeszcze trochę zacisnąć zęby, a następnym razem się uda. Ale nie oszukujmy się, pewnie nigdy się nie uda.

Wkońcu kompletnie spłukana trafia do podupadłej sali gimnastycznej na przedmieściach. Oprócz niej będzie jeszcze 13 kobiet – każda z innej bajki – i Sam (Marc Maron), reżyser tanich horrorów, który pielęgnuje nałóg do kokainy, ma uraz do byłej żony i sam już nie wie, kiedy jest chamem, a kiedy tylko żartuje. Razem nie mają nic do stracenia.

„GLOW” jest luźno oparty na prawdziwej historii – w 1986 r. powstało widowisko Gorgeous Ladies of Wrestling (G.L.O.W.). W serialu są więc trykoty ukazujące znaczną część pup aktorek, frotowe skarpetki, bro-

Skat, udawane ciosy, kliny, nokauty. I wielki nawias. Przenosimy się do lat 80., czasu konserwatywnej postawy wobec feminizmu (pamiętacie „Fatalne zauroczenie”?), na udawany ring, gdzie bohaterki są gotowe się ośmieszyć, żeby w końcu zaistnieć w show-biznesie. I nagle okazuje się, że oglądamy historię o arytmetyce grupy, która nie ma nic wspólnego z lekcją matematyki. Bo chociaż Brie nie ma nic i Debbie nie ma nic, i reszta kobiet nie ma nic, to razem mogą mieć wszystko.

Na plakacie do „GLOW” Ruth pokazuje środkowy palec. To nie w jej stylu, ona nosi latem wełnianą kamizelkę, recytuje monologi filmowe i jeśli trzeba, odda komuś własne buty. A Sam, czym doprowadza ją do rozpaczy, jej nie lubi. Aż w końcu jej powie: „No nie lubię cię, nie przejmuj się, w tym jest siła”.

I jeszcze jedno – realizatorki serialu (m.in. Jenji Kohan, twórczyni „Orange Is the New Black”) zdecydowały się na mało znane, bardzo różne aktorki. Wspaniały efekt. „GLOW” jest jak kopniak na szczęście, brokat i perły, ulubiona sukienka, tańce w piżamie. Boskie laski, łączcie się! „GLOW” można oglądać od 23 czerwca na platformie streamingowej Netflix

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.