FRAJDA W ŁAZIENCE

Kiedyś myślała, że ma beznadziejne usta, bo słyszała wokół, że są wąskie i nie powinna ich malować na ciemny kolor. Dziś się tym nie przejmuje. Jeśli ma ochotę, maluje je na bordowo

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - STYL ŻYCIA - Z autorką dwóch książek o kuchni roślinnej „Jadłonomia” i „Nowa jadłonomia”, rozmawiają

Jak wygląda twój poranek?

Chciałabym odpowiedzieć, że należę do dziewczyn, które wstają rano, idą biegać, apotem piją zielony koktajl, ale tak nie jest. Co prawda wstaję wcześnie, ale omijam sport i dobudzam się, pijąc ciepłą wodę z cytryną. Zimą zastępuję ją naparem z hibiskusa. Następnie przechodzę do pielęgnacji, która sprawia mi ogromną przyjemność i stanowi ważną część dnia. Poświęcam jej sporo uwagi – zwłaszcza dbaniu o twarz.

Nie będę wtym wyznaniu oryginalna – uległam koreańskiemu trendowi. I powiem wam, że moja cera wdzięcznie odpłaca.

Jak to się zaczęło?

Dwa lata temu pojechałam do Korei na zaproszenie koreańskiej ambasady – to okazało się przełomowe dla mojej pielęgnacji. Nie interesowałam się przesadnie kosmetykami, wyprawę traktowałam jako wyjazd stricte kulinarny. Jednak napotykane tam dziewczyny – przewodniczki, kucharki, pracownice dyplomatyczne – zadawały mi wciąż jedno pytanie: „Jakie kosmetyki już kupiłaś?”. Ewentualnie, jakie zamierzam kupić. Tam rozmowy okosmetykach są na porządku dziennym. Z początku mnie to dziwiło, ale ich piękna cera i entuzjazm były na tyle intrygujące, że dałam się wciągnąć w wir zakupów. Do Warszawy wróciłam z górą buteleczek i powoli zaczęłam wdrażać wżycie ten pozornie skomplikowany proces koreańskiej pielęgnacji. Czy one doradzały ci, co kupić?

Oczywiście! Ciągnęły mnie po sklepach, pokazywały, która maseczka na co, opowiedziały o esencji i serum. To było przyjemne, ale ilość kosmetycznych bodźców może przytłoczyć.

Dziś po dwóch latach jestem oswojona zmetodą kilku kroków. Standardowo wykonuję demakijaż olejkiem Resibo, oczyszczanie twarzy płynem Sylveco Vianek – nawilżającą emulsją do mycia twarzy – przemywam cerę tonikiem Whamisa Organic Flowers, a wieczorem tonikiem z kwasami AHA i BHA z Biochemii Urody, do tego nawilżająca esencja albo żel hialuronowy z Biochemii Urody, od czasu do czasu maska wpłachcie z masłem shea, krem Whamisa Organic Flowers Nourishing, obowiązkowo serum olejkowe Resibo i filtr.

Rzeczywiście, sporo tego. Zaczynałam od mniejszej ilości, ale apetyt rósł w miarę jedzenia. Myślę jednak, że skoro tak dużo pracuję, a pielęgnacja jest czymś, co sprawia mi frajdę, to dlaczego miałabym się powstrzymywać? Wszystkie kroki budują mi dzień – rankiem dodają buty i energii do działania, a wieczorem pomagają się wyciszyć. Co zrobiłaś, gdy kosmetyki przywiezione z Korei się skończyły?

Oile ważna stała się dla mnie sama idea kilkuetapowej pielęgnacji, o tyle nie ma dla mnie znaczenia, czy kosmetyki, których używam, są zKorei. Mam kilka ulubionych marek, wśród nich również polskie, które dopasowałam do potrzeb mojej skóry.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.