NA PUSTKOWIU

Dzielę życie na „przed” i „po”. Na przykład „przed” korzystałem z usług fryzjera. Dzisiaj już wiele rzeczy nie ma dla mnie znaczenia

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - MĘSKA KOŃCÓWKA - Z Kim Ki-dukiem rozmawia Krzysztof Kwiatkowski Kim Ki-duk

ilka lat temu, kiedy zapytałem, czy wyrwał się pan z depresji, odpowiedział pan: „Czas pokaże”. Co pokazał? To skomplikowane. Wciąż trafiają mi się gorsze dni. Ale co zrobić? Nastroju i pogody nie da się przewidzieć. Staram się koncentrować na tu i teraz, być mocno zakorzenionym w realiach. Młodym filmowcom daję jedną radę: żeby jak najwięcej doświadczali. Bo kino to nie techniki. To obserwacja życia. Właśnie to czyni z nich reżyserów. Pana filmy stały się jednak mniej intymne, a bardziej zaangażowane w sprawy społeczne. „W sieci” jest politycznym obrazem, wcześniejsze „Stop” – manifestem

Kekologicznym, a „Pieta” – wiwisekcją nierówności w Korei. Jest pan zaniepokojony współczesnością? To takie dziwne, że chciałbym żyć w lepszym świecie? Obserwuję rosnące w siłę autorytarne reżimy, dewastację planety, rany, jakie zostawia w nas hegemonia pieniądza. Jednego tylko się boję: co, jeśli mylę się wswoich diagnozach? Czy robiąc „Stop” o takiej tragedii jak Fukushima, nikogo nie zraniłem? Nie skrzywdziłem pozbawionych dostępu do masowych mediów ofiar wybuchu? Nieustannie zadaję sobie te pytania. Zwłaszcza że sam należałem do ludzi, z którymi nie liczył się nikt. Pochodzi pan z biednej rodziny, nie skończył pan szkoły filmowej.

Właściwie żadnej szkoły nie skończyłem. „Pieta” rozgrywała się w środowisku, w którym dorastałem. Wśród fabryk i robotników. Tam kształtowało się moje podejście do życia. Składałem podzespoły samochodów. Nauczyłem się logiki i myślenia o skomplikowanych mechanizmach. A potem tylko przeniosłem to na ludzi i społeczeństwo. Myślę, że gdybym nie poznał ciężkiej fizycznej pracy, poczucia bezradności – nie zostałbym reżyserem. To właśnie te doświadczenia zaszczepiły wpanu wyczulenie na niesprawiedliwość i agresję?

Tak. Matka wpajała mi niezłomny system moralny i starała się dać tyle czułości, ile umiała. Ale i tak dorastałem w atmosferze strachu. Ojciec nigdy nie doszedł do siebie po wojnie

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.