TRZECIA DROGA? BEZE MNIE

Pro-voice ma sens, gdy oba doświadczenia – i pro-choice i pro-life są legalne. W Polsce tak nie jest

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - FELIETON - Agnieszka Graff

ewna pani wAmeryce była przeciw prawu kobiet do aborcji, zaszła w niechcianą ciążę, przerwała ją, a dziś trochę pozostała wierna swoim wcześniejszym przekonaniom, atrochę nie. Kluczy, upierając się, że nie jest za ani przeciw, tylko ponad podziałami. Wywiad zkimś takim ukazał się niedawno w„Wysokich Obcasach”. Wielka szkoda, że nie został opatrzony ostrzeżeniem: „Uwaga, ten tekst nijak się ma do polskich realiów i może być politycznie szkodliwy”.

Sprawa jest w gruncie rzeczy prosta. Po pierwsze, albo żyjemy w kraju, gdzie aborcja jest legalna, albo w takim, gdzie obowiązuje zakaz. Po drugie, albo jesteśmy za zakazem, albo za prawem kobiet do samostanowienia. Pani Aspen Baker twierdzi, że nie jest ani pro-choice, ani pro-life,tylko pro-voice,bo dla niej liczą się złożone ludzkie doświadczenia, którym trzeba dać głos. Brzmi to ładnie, ale ma sens tylko wówczas, gdy każde z tych doświadczeń jest legalne. WPolsce tak nie jest.

Wiem, są dziś większe powody do wkurzu niż materiał o aborcyjnej „trzeciej drodze” na łamach „WO”. Cóż,

Pprzejęcie Sądu Najwyższego przez PiS specjalnie mnie nie zdziwiło, awywiad z Aspen Baker oraz wstępniak Karoliny Domagalskiej wprawiły mnie w osłupienie. Rzecz wtym, że do PiS nie należę, aw„Obcasach” mam felieton. Moje „Obcasy” towarzyszyły Marszowi Godności i „czarnym protestom”. Moje „Obcasy” opublikowały aborcyjny coming-out Natalii Przybysz. A teraz twierdzą, że „pro-choice” to stanowisko „lewaczek, dla których aborcja jest zabiegiem podobnym do wyrwania zęba”. Informują, że debata o prawie do przerywania ciąży jest niepotrzebnie „zideologizowana”, awyjściem z impasu będą złożone kobiece opowieści zupełnie oderwane od politycznych realiów. To ja już wolę chodzić boso.

Zanim zdejmę buty, powiem, co myślę. Kobiety, którym pomaga organizacja pani Baker, przerwały ciążę legalnie, więc ma ona prawo do miejsca „poza podziałami”. Być może to tylko sposób, by ośmielić. To miło, że pani Baker oferuje kobietom wsparcie, nie oceniając ich poglądów. Szkoda, że przy okazji ściemnia, sugerując, że ruch pro-choice zamyka kobietom usta. Prawda jest taka, że od pół wieku zachęca on kobiety do aborcyjnych coming-outów, opowiadania swoich (bardzo różnych) historii. Ale niech jej będzie, mieszka w Ameryce, gdzie aborcja jest dzięki wysiłkom ruchu pro-choice legalna. My mieszkamy wPolsce. U nas nie ma trzeciej drogi, nie ma miejsca ponad podziałami. Jest zakaz, jest strach, jest upodlenie.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.