ŻONA SŁYNNEGO MĘŻA

Francis przez lata nie dostrzegał moich zawodowych ambicji. Gdy postanowiłam nakręcić film, nastąpił nieoczekiwany przełom w naszym małżeństwie

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - PO KULTURZE - Dagmara Wirpszo Za co?

ebiut reżyserski wwieku 81 lat to dość niezwykłe. Do tej pory nie wiem, jak się udało. Całe życie przygotowywałam się do zrobienia tego filmu. Przeszłam długą drogę, zanim się w ogóle odważyłam pomyśleć, że mogę reżyserować. Zachęcił panią mąż Francis Ford Coppola. To prawda, choć nie było to takie oczywiste. Mąż przez lata nie dostrzegał moich zawodowych ambicji, realizował się za to doskonale sam jako reżyser. Gdy się zdecydowałam wcielić w jego rolę, nastąpił jakiś nieoczekiwany przełom w naszym małżeństwie.

DCo się wydarzyło?

Nie wierzyłam w swoje siły. Wiedziałam za to, że mam dobry pomysł na kino, które ma być celebracją chwili, jedzenia, wina, romansu. Także tego po pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce. Nie znałam jednak nikogo, kto rozumiałby, że to właśnie stanowi esencję życia. Kto potrafiłby tę moją wizję pokazać apetycznie i bez zadęcia. Rozpoczęłam więc mozolne poszukiwania reżysera. Gdy już całkowicie straciłam nadzieję, Francis oznajmił, że nikt nie zrobi tego filmu lepiej niż ja. Długo musiała pani czekać na te słowa.

Ponad 60 lat, ale cieszę się, że taki moment nadszedł. Mąż zaangażował się w ten projekt w sposób niezwykły. Przyleciał nawet do Paryża, by poznać moich współpracowników. To on rozwiązywał wszelkie problemy, o których ja, rozpoczynając pracę nad filmem fabularnym, nie miałam bladego pojęcia. To on szukał sponsorów, abym mogła dokończyć zdjęcia. Bronił moich decyzji, gdy spotykaliśmy się z finansistami niezadowolonymi ze scenariusza. Bez niego „Paryż może poczekać” by nie powstał. Teraz mąż chyba się rewanżuje w dwójnasób. Jedno z win w państwa kalifornijskiej winnicy nazwał Eleanor. To miłe.

Nie zawsze udawało mu się robić filmy, które zarabiały na siebie. Po serii kasowych „Ojców chrzestnych” nastał długi czas, kiedy nawet koszty się nie zwracały. Przełomem był „Drakula”, dzięki któremu mogliśmy spłacić długi. Nie zawsze było więc kolorowo. Postanowiliśmy się przenieść wraz z dziećmi – Sophią, Gianem Carlo [tragicznie zmarłym wwypadku] i Romanem – do San Francisco, tam rozpocząć życie na nowo. Musieliśmy znaleźć sposób na zarabianie, a ponieważ zawsze uwielbialiśmy dobre jedzenie i wino, pomysł przyszedł właściwie sam. Udało nam się znaleźć urokliwy dom wNapa Valley, do którego wtedy należało kilka akrów winorośli. Mieszkamy wnim do dzisiaj, choć teraz wokół niego rozpościerają się rozległe winnice. Zapraszam do nich każdego, kto wie, jak smakować życie, a jeśli jeszcze nie miał takiej szansy, u nas zapewne się tego nauczy. Eleanor jest winem, które mąż zadedykował mi w50. rocznicę ślubu. To jednak ja stworzyłam jego unikalny szczep, mieszając nasze najlepsze odmiany syrah i cabernet sauvignon. Wjednej ze scen filmu główna bohaterka (Diane Lane) zostaje zaproszona przez swojego towarzysza podróży na kolację. Zjada cztery przystawki oraz zupy, kilka dań głównych i niezliczoną ilość francuskich serów.

To wszystko podlewane jest solidnie najlepszymi winami. Na koniec z pełną klasą i seksapilem wcina potężny deser. Takich delikatesów jest w filmie więcej, bo tak definiuję szczęście. Mamy żyć tu i teraz i cieszyć się wszystkim, co nam się przytrafia. Dobre jedzenie i towarzystwo, szczególnie gdy jest to kolega męża, który zabiera cię w spontaniczną podróż, na pewno do tej definicji pasuje. Podobna przygoda przydarzyła się także wmoim życiu, chciałam zarazić wszystkich podobną euforią. Podczas realizacji filmu miała pani podobno napady paniki.

Jeśli uda się komuś dożyć mojego wieku, to przekona się, że z tej perspektywy życie naprawdę wydaje się bardzo krótkie. Przygotowywałam się do fabularnego debiutu przez osiem dekad i gdy już pogodziłam się z tym, że go wyreżyseruję, pojawiło się milion przeszkód. Pierwszy raz spanikowałam, gdy zaraz przed rozpoczęciem zdjęć aktor, który miał zagrać główną rolę, zrezygnował. Byłam wrozpaczy. Wybawił mnie Francis, do którego właśnie zadzwonił Alec Baldwin w jakiejś sprawie. Namówił go do zagrania u mnie. Kolejnym problemem był brak pieniędzy. Przez sześć lat zbierałam je wszędzie. Nie byłam jednak atrakcyjna dla świata finansów. Nie wymyśliłam sobie przecież kina akcji. I tutaj znowu Frank stanął na wysokości zadania, szukał potencjalnych sponsorów, dzwonił do wpływowych znajomych. Chciał się chyba trochę zrehabilitować.

Wzięliśmy ślub w Las Vegas. Nie miałam pojęcia, kim są jego rodzice. Dopiero później dotarło do mnie, że pochodzi zkonserwatywnej włoskiej rodziny, w której najważniejszą rzeczą jest wychowywanie dzieci i wspieranie męża. Francis był przekonany, że będę się spełniać w domu, doglądając trójki dzieci, piorąc i gotując. Nie dała się jednak pani. Napisała kilka książek, pani obrazy i instalacje można oglądać w galeriach i na wystawach na całym świecie. W dodatku dostała pani Emmy za film dokumentalny „Serca ciemności”.

Francis nie był zbyt szczęśliwy, kiedy się okazało, że dostałam tę nagrodę. Nagle obszar, w którym czuł się niezastąpiony, wymykał mu się spod kontroli. Gdy dzisiaj o tym pomyślę, uśmiecham się z dystansem, on zresztą też. Rzeczywiście, nie siedziałam z założonymi rękami. Wychowywałam dzieci, w międzyczasie współpracowałam z mężem przy każdym jego filmie. Zrobiłam dyplom na wydziale sztuk wizualnych na uniwersytecie w Kalifornii. W latach 60., wdekadzie hipisów, trzymałam się głównie zwyzwolonymi artystkami. Podobno wątpiła pani w swoje matczyne kompetencje.

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.