KUCHNIA DZIKIE STOŁY

Nie wstydzą się, że cebula nierówno pokrojona, że coś im wpadnie w trawę. Dzicy kucharze z Beskidu Niskiego są na dotyk – z jedzeniem i z ludźmi

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - XXX XXX - TEKST MARIA HAWRANEK

Gospodarze pojawiają się jeden po drugim. Wieszają lampiony, zbierają polne bukiety. Na łąkę wnoszą stoły: skrzynki, kostki słomy, pniaczki, kamienie; i siedziska: pledy, sanki, kocyki. Wkońcu są wszyscy. Kucharze zjeżdżają się na 30 minut przed godziną zero. Pod opustoszałą cerkiewką powstaje pierwsza plenerowa restauracja – Dzikie Stoły.

Bez maggi i quadów

Dzicy kucharze to reprezentanci dziewięciu agroturystyk i pensjonatu, którzy należą do Towarzystwa Beskidu Niskiego.

– Jest bardziej dziki niż Bieszczady, chcemy zachować jego charakter – podkreśla Jacek z Beskidu Masala.

– Chcieliśmy, żeby turyści dalej przyjeżdżali tu nie na quady, tylko by posmakować życia – dodaje Agnieszka z Domu na Łąkach.

– No i wgruncie rzeczy czuliśmy się samotni, odosobnieni – zauważa Kasia (córka Basi) ze Starego Domu Zdrojowego wWysowej.

Agrogospodarze dobiegają czterdziestki lub ją przekroczyli. Wielu ma podobną historię – jakąś karierę, zmęczenie pędem życia, po którym przyszło zatrzymanie i potrzeba zmiany. Najczęściej w Beskidzie osiedlali się para- mi. Czasem to mężowie zakochali się w rejonie podczas górskich wędrówek (Jacek i Andrzej), a czasem to żony przywiodły tu mężów (Grażyna i Sylwia). Chociaż obie wychowały się w okolicy, mają za sobą miejskie epizody.

– I dlatego od początku czułyśmy, czego potrzebują ludzie z miasta – mówią.

Apotrzebują: dopieszczenia, smacznych potraw z naturalnych produktów i rozmowy. Wdomach dzikich kucharzy nie ma maggi ani glutaminianu sodu. Wich ogrodach są za to warzywniki, awdomach – duże stoły, wokół których siadają do posiłku wspólnie z gośćmi.

– Dla ludzi przyzwyczajonych do wczasów, gdy każda rodzina siada przy swoim stoliku, to był szok – wspomina Agnieszka, która prowadzi agroturystykę od 15 lat. – Teraz nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej.

– Bo pomijając jedzenie i krajobrazy, ludzie przyjeżdżają tu dla ludzi – uważa Grażyna ze Swystowego Sadu (a Jacek kiwa głową).

Futrak i bezkids

Dzikie Stoły stają na łąkach Beskidu Niskiego dwa razy do roku. Zimą – wWysowej -Zdroju (żeby móc podpiąć się do prądu). Latem miejsce się zmienia, żeby pokazywać goś-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.