SIKSA DORASTA

Najpierw był sezon, w którym Siksa dużo mówiła o swoim ciele i bulimii. Drugi sezon to Siksa przeciwko narodowcom. Teraz jest sezon trzeci

Gazeta Wyborcza - Wysokie Obcasy - - O TYM SIĘ MÓWI - Z Siksą rozmawia Paulina Domagalska Dlaczego Siksa? ZDJĘCIA MARCIN KALIŃSKI

Jak się nazywasz?

Siksa. Albo Alex Freiheit, czyli wolność. Gdy byłam dziewczynką, to chciałam mieć fajną ksywkę, wymyślałam różne, ale nikt ich nie używał. Pomyślałam, że teraz będę się nazywać tak, jak chcę.

Siksa to strasznie fajne słowo, z jidysz. Kojarzy mi się z nieprzestrzegającą prawa smarkulą. Znajomi często tak na mnie mówili: siksa to, siksa tamto. Trzymałam ze starszymi osobami, więc zawsze byłam trochę siksą. A na scenie wchodzę w rolę. Staję się dziewczyną superbohaterką, która niektórym może się wydawać głupia, ale tak naprawdę potrafi dokopać. Rozumiem, że Siksa może się nie podobać, ale ta forma jest umyślnie drażniąca. Siksa to zespół dwuosobowy, ale rozmawiamy tylko we dwie. Kiedy się umawiałyśmy i zapytałam, co z twoim basistą i chłopakiem, to mi napisałaś, że na propozycje wywiadów odpowiada ci tak: „Chłopcy się już nagadali, teraz ty mów”.

Buri stoi za mną murem, mam w nim zawsze oparcie. W ogóle Siksa powstała dzięki temu, że poznałam mojego basistę i się wnim absolutnie zakochałam. Szybko stwierdziłam, że jest osobą, której ufam. Uznałam, że jeśli chcę coś zrobić, to teraz i z nim. Na początku się wykręcał: jaki zespół? On gra tylko na basie. Przekonałam go, że to nieistotne. Ludzie się burzą, że niby nie gramy punku. Sorry, ale teraz tak wygląda punk.

Punk oznacza dla mnie nie tylko pewną estetykę, ale też styl bycia i życia, a nie granie na dwie gitary i perkusję. Hip-hop może być punkowy, moda może być punkowa. To jest dla mnie otwarte pole do wyrażania swojej złości. Bo punk powinien być otwarty – na mniejszości, kobiety.

Gdzie zwykle gracie?

Wprzeróżnych miejscach. W klubach, na squatach, w galeriach sztuki, na festiwa- lach teatralnych, gramy też na slamach poetyckich. Zdarza się nam występować na festynach w małych miastach. Różnie bywa na takich imprezach. Na jednym podeszły do mnie po występie jakieś dziewczyny i powiedziały, że są raperkami, mają zespół i chciałyby mieć tyle odwagi co ja. A jedna starsza pani zadzwoniła do urzędu miasta i powiedziała, że przeżyła wojnę, ale czegoś takiego jeszcze nie przeżyła. Mówisz: „Siksa jest narodem, nad który wzlatuje husarka. Nie lubi husarii, poetów narodowych, chłopców z placu Broni”. Występujesz dla kogoś czy przeciwko komuś?

Dla kogoś. Utwierdziły mnie w tym dziewczyny, które zaczęły do mnie pisać i podchodzić po koncertach. Bardzo odważne dziewczyny. Moje teksty są o złym, potwornym traktowaniu kobiet, o tresowaniu małych dziewczynek do roli kobiety, o gwałcie. W niektórych tekstach otwarcie mówiłam o sytuacjach, które mnie spotkały. Miałam chłopaka, który mnie po prostu gwałcił. Te dziewczyny do mnie podchodzą i mówią, że Siksa to dla nich forma terapii, że je otwiera. I opowiadają mi podobne historie. Więc ja wiem, że Siksa jest dla kogoś. Na każdym koncercie widzę ze sceny osobę, o której wiem, że występuję dla niej. Zawsze jest taka osoba.

Ale czasem faktycznie występujemy też przeciwko. Przeciwko seksizmowi, na przykład sceny punkowej. I kilka razy na nasze koncerty przyszli narodowcy coś pokrzyczeć.

Ośmieszam. Starałam się ich wciągnąć do spektaklu, nawiązywałam kontakt wzrokowy, zaczynałam improwizować. Mam szczęście, że moje piosenki pasują do ich min, więc wchodzą mi w ten spektakl jak w masełko. To są chłopcy, którzy chcą się karmić czyimś strachem. A ja się nie boję. Kiedy wcielam się w postać Siksy, jestem silna, mogę zrobić wszystko. Chciałabym być ta- ką siksą w życiu codziennym, ale nie zawsze mi to wychodzi. Moim marzeniem jest poprowadzić warsztaty z radykalnego reagowania na seksistowskie teksty. Bo to są rzeczy, które tłamszą i odbierają głos. Nie jest łatwo na nie zareagować. A trzeba. Tego się powinno uczyć w szkołach. Śpiewasz rzeczy bardzo osobiste, na przykład: „Tato, Twoi znajomi, którzy grają w tenisa – to nie przeze mnie nie masz z nimi kontaktu, ale przepraszam. Przepraszam też, że zamiast #happyfamily posługuję się hashtagiem mypussybelongstodaddy”.

Opowiadam historie prawdziwe, cytaty z otoczenia. Każdy tekst przeżyłam. Powiem tyle: dzięki tym moim krzykom ze sceny od pewnego czasu wypracowuję z bliskimi nowe relacje. Ostatnio napisałam: „Tato, piszę do Ciebie list. Może ostatni, na pewno pierwszy. Jest sobotnia gorąca noc, a obok on gra na basie”. Ale śpiewałam też: „Pochodzę z małego miasta, bo najlepsze siksy są z prowincji”. I o kuzynie „Agresivie”, który jest narodowcem. To tekst hermetyczny, myślałam, że na koncertach nie pyknie. A okazało się, że każdy ma w rodzinie osobę, której poglądów wygłaszanych przy świątecznym stole się boi.

Napisała do mnie dziewczyna: czy naprawdę wszystko, oczym krzyczę, aż tak mnie drażni. Po chwili sama stwierdziła, że to jednak zbyt autentyczne, by było udawane.

Z czego Siksa powstała?

Z bólu, z buntu. Bo nie miałam już siły się przejmować tym, czy inni mnie zaakceptują, jeśli zacznę robić to, na czym naprawdę mi zależy. Teraz wiem, że mówię także o historiach innych dziewczyn – jestem ich krzykiem, a one dają mi odwagę, by robić to dalej.

Ale ty pewnie pytasz o inspiracje artystyczne. Nie ma jednej konkretnej rzeczy. Jako nastolatka słuchałam Britney Spears i punku. I hip-hopu, bo mam dwóch star-

Newspapers in Polish

Newspapers from Poland

© PressReader. All rights reserved.